Dlaczego uparcie zakładasz, że tłumaczom nie płaci się za wznowienia ich tłumaczeń?
Tak samo mógłbym zapytać - dlaczego uparcie zakładasz, że tłumaczom zawsze płaci się za wznowienia ich tłumaczeń?
Prawda jest taka, że są różne umowy. Tu jeszcze mamy skomplikowaną sytuację, że wcześniejsze tłumaczenie de facto powstawało dla Muchy, a nie dla Hachette, ale teoretycznie dla Hachette.
Jednak w przeciwieństwie do Bazyliszka, nie szukałbym w tym oszczędności pieniędzy. Co najwyżej oszczędności czasu i próby jakiejkolwiek stałości tłumaczeń. Skoro jeden przekład już był i był dobry, to czemu ma powstać nowe tłumaczenie? I z tego założenia i wyszedł Egmont przy "Thunderbolts", i redakcja kolekcji.
Wielokrotnie piszesz w różnych miejscach, że gdy wydawnictwa wykorzystują istniejące wcześniej przekłady (czy to w komiksach Disneya, czy tu), to wg Ciebie robią to, by ciąć koszty.
Oczywiście Bazyliszek jak zwykle jest pod tym względem wybiórczy i nie zauważa tysięcy stron komiksów Disneya, które przetłumaczył Drewnowski, a pojawiają się ponownie w tłumaczeniach Furgała. Przy czym sytuacji z komiksami Disneya (poza wiadomą kolekcją) nie przekładałbym w jakikolwiek sposób na to, jak wygląda reszta rynku, bo jednak przez to, że każdy tom jest unikatową kompilacją historyjek, to sprawa się trochę komplikuje.