Oscar Martin dobrze znany z postapokaliptycznej serii Solo, zabiera czytelnika tym razem w świat fantasy, ale tylko jako scenarzysta, bo za warstwę wizualną Bestii z Północy odpowiada Leonel Castellani. Już we wstępie Martin bezpośrednio mówi o swoich inspiracjach i zdecydowanie to czuć podczas lektury. Jest to zarazem wada jak i zaletą. Wadą, bo każda akcja posiada opis tego co robi bohater. Zaletą bo jest staroszkolnie, tak jak to tworzyli twórcy Marvela, a taki widać miał na to pomysł autor i zdecydowanie mu to wyszło. Fabuła to oryginalna historia, nie żadna adaptacja opowiadań Howarda, jednak nie wychodząca zbytnio poza schematy. Napisana sprawnie z dużą iloscią akcji. Są tu intrygi, zdrady i piękne kobiety, a w to wszystko wplątany Conan, który chce zarobić trochę złota. To co wybija się znacznie to warstwa wizualna. Lekko kartunowy styl rysunków Castellaniego idealnie wypada do zilustowania tego mrocznego świata fantasy. Rysunki są pełne detali i szczegółów, a walki dynamiczne. Dla fanów Conana pozycja obowiązkowa.