Fakt, język żyje, znaczenia sie zmieniają, ale sytuacje gdzie jakaś część, zwykle krzykliwa dzięki możliwościom mediów społecznościowych, próbuje narzucić innym ich punkt widzenia, jest absurdalny.
Dla mnie murzyn będzie murzynem, bez znaczenia pejoratywnego, jeśli ktoś ma z tym problem, to jego sprawa. Tym bardziej, jeśli tego określenia będzie zabraniał mi używać ktoś, kto się osiedlił w Polsce i nie oglądał tych samych bajek co ja (czyli nie rozumie kontekstu).
Podobnie z określeniem "zdechł". Słowo wzięte od staropolskiego dychać, czyli żyć. Zdechnąć, to przestać oddychać. Określenie stosowane wobec zwierząt. Oczywiście, jak wiele słów, można go wykorzystać w pejoratywnym znaczeniu, na przykład życzyć człowiekowi śmierci w ten sposób. Tymczasem oszalały tłum zwierzolubów zabrania używania tego określenia wobec zwierząt, w domyśle ich zwierząt domowych - kotów lub psów. Sami mogą sobie używać jakich chcą, na przykład określenia "przejście ukochanego kota do krainy wiecznych łowów", ale nie mają prawa zabraniać mi używania precyzyjnego określenia na śmierć zwierzęcia, które zdechło.
A! I jest jedno stworzenie, poza człowiekiem, które umiera. Jest nią PSZCZOŁA
I nie jest to określenie bezpodstawne, bo bez pszczół, w przeciwieństwie do kotów czy psów, umarałaby ludzkość, a z nimi zdechłyby i psy, i koty...