A z tą zmianą tekstu o co chodzi? W oryginale mówi jak ułom czy jakimś slangiem i to wygładzono?
To po prostu afroamerykański angielski. Do dzisiaj nawet w tytułach hip-hopowych kawałków często jest "dis" zamiast "this".
I nie znam tej konstrukcji "show am", ale w postaci "głębokiej" (deep AAVE) afroamerykańska gwara potrafi gramatyką i wymową dość znacząćo odbiegać od standardu.
To nie tyle zwykły afroamerykański angielski, co jego przesadzona, karykaturalna postać, pojawiająca się dawniej głównie w tzw. "minstrel speech" - czyli bardziej to, jak biali wyobrażali sobie mowę czarnoskórych, niż to, jak faktycznie brzmiała. W tej wypowiedzi występują pewne cechy charakterystyczne dla slangu Afroamerykanów, ale są posunięte do takiej przesady, że - jak pokazuje komentarz Szyszy32 - człowiekowi z zewnątrz może być trudno zrozumieć, co tak naprawdę kryje się za słowami

"Show am heaby" to zapis bardzo zniekształconej wymowy tego, co w standardowym angielskim brzmiałoby "sure is heavy". Podstawianie "am" za "is" zdarzało się od czasu do czasu w zwykłym slangu afroamerykańskim, ale na tyle rzadko, że niektórym Afroamerykanom ta forma jest obca; natomiast w wypowiedziach "komicznych" pozujących na mowę czarnoskórych było używane często gęsto do przesady.
Można chyba powiedzieć, że ogólny efekt miał być podobny do tego, jaki na nas mają wypowiedzi czarnoskórych postaci w niektórych książkach Karola Maya typu "Oni bić
masser Bob i nie dać mu nic jeść. On mieć bardzo głód, a oni nic nie robić".
W połączeniu z przesadzonym przedstawieniem wyglądu stosowanym m.in. przez komików udających dawniej Afroamerykanów (nadmiernie zaznaczone i pogrubione czerwone wargi) wizerunek tego pracownika kolei tutaj jest stereotypowy i nienaturalny i może być postrzegany jako obraźliwy...
...ale jeśli decydujemy się wydać "Facsimile edition" jakiegoś komiksu, to zgodnie z nazwą moim zdaniem powinno się przedrukować go bez zmian, aby dać odbiorcom obraz epoki - z jej dobrymi i złymi cechami. Bo chyba właśnie taka jest intencja tego typu wydań. W przeciwnym razie to jest pewnego rodzaju nieszczerość w opisie i nawet wybielanie historii, bo "
facsimile" oznacza po angielsku właśnie "exact copy". Ewentualnie można np. dodać na wewnętrzną stronę okładki notę opisującą kontekst historyczny takich przedstawień i wskazującą, czemu dziś są postrzegane jako niewłaściwe.
Jeżeli zaś właściciel praw twierdzi, że dane przedstawienie jest dla niego zbyt obraźliwe, żeby je przedrukować, to niech go nie przedrukowuje, albo niech zmieni je w przedruku i to zaznaczy (tylko zmieniać też trzeba z głową, bo tutaj przez to, że zmieniono twarz, a rąk nie tknięto, wygląda to dziwnie) - ma do tego prawo, tylko niech w takim razie nie opisuje takiego wydania jako "Facsimile Edition", bo to trochę nieuczciwe względem odbiorców. Niestety wygląda na to, że DC chciało tutaj zjeść ciastko i mieć ciastko, żeby móc nabić trochę kasy na kolejnym z popularnych wydań tego typu (z tego, co mi wiadomo, takie zeszyty sprzedają się całkiem nieźle), a jednocześnie uniknąć kontrowersji.