Pierwsze słyszę o określeniu tej ery Dark Times tak szczerze - zawsze to była w większości grafik z podziałem na ery właśnie Empire Era.
To ja mam na odwrót, bo tej ery Imperium, to z kolei ja nie kojarzę z czasów gdy bardziej siedziałem z temacie. Choć faktycznie obecnie jest ona normalnie używana, na przemian zresztą z Dark Times (co pokazywał Bushiken).
Oczywiście nazewnictwo od er jest jak najbardziej sensowne, a ciąg Empire-Rebellion-New Republic wygląda spoko, tylko po prostu skoro są też epiki Tales of the Jedi, Clone Wars, Legacy które zawierają przede wszystkim komiksy z serii Tales of the Jedi, Clone Wars (i to z pominięciem The Clone Wars!) i Legacy, to się logicznie nasuwa że Empire skupia się wokół serii Empire. Nawet Rise of the Sith z grubsza poprawnie kojarzy się z omnibusem Dark Horse'a (abstrahując od tego że to logiczna nazwa na akurat ten okres dziejów), no a serii New Republic nie ma więc jest jednoznacznie.

No ale może tak mi się tylko wydaje.

Nie będę się kłócić, po prostu chciałem wyjaśnić jak to widzę.
Z książek czytałem tylko kilka tomów serii Uczeń Jedi, adaptację Nowej nadziei i kilka historii o Hanie Solo ze starego kanonu.
Jeśli te książki o Hanie Solo to były te Przygody Hana Solo pisane przez Briana Daleya, to... nie dziwię sie, że się odbiłeś od tego zestawu. Uczeń Jedi to seria skierowana dla dzieci, a przygodówki i Hanie Solo i Lando Calrissianie powstałe w okolicach premier Starej Trylogii to takie ramotkowe przygody mające bardzo mało wspólnego z klimatem późniejszych książeki i komiksów, które budowały trzon "rozszerzonego wszechświata". Zresztą taka trylogia Thrawna czy Cienie Imperium (słusznie nazywane "epizodem 5 i pół") to nawet były adaptowane na komiks, a jak już wspomniałem/będę wspominać to choćby książkowe i komiksowe X-Wingi i Wojny Klonów uzupełniają się i są na podobnym poziomie (a taka dylogia MedStar to nawet na wyższym) - szczerze polecam.

No i ogólnie patrząc na chronologię co ważniejszych wydarzeń "historycznych" w Legendach, to wiele z nich zawartych jest w książkach.
Zaś seriale animowane i aktorskie pomimo większego zasięgu, też wydaja mi się mniej ciekawe, choć pewnie wynika to z czasu ich powstania (oprócz obu Wojen Klonów - te lubię).
Planowane przez Egmont wydawanie Epiców oceniam poytywnie samo w sobie, ale... No właśnie - czemu zaczynają akurat od tego tomu? Jest jeszcze wieke nie wydanych w PL historii i niekoniecznie muszą zaczynać od powtórek. Osobiście najbardziej czekam na Infinities, Visionaries i The Star Wars (tutaj totalnie nie rozumiem, dlaczego zegmont nie chce tego wydać w PL).
Ja myślę, że Egmont mógłby wydać The Star Wars już dawno temu, gdyby nie kolekcja. Zauważ, że w latach 2015-2019 wydał 20 "legendarnych" TPBków odhaczając kolejne popularne tytuły (i premierowe, i takie już kiedyś wydane). Przez DeAgostini sprzedaż im się kompletnie posypała i stąd wynikło porzucenie tej linii.
No i tak jak wcześniej mówiłem, Epic Collection zbiera niemalże wszystko co DH w ogóle wydał z Gwiezdnych Wojen, a DeAgostini i Egmont w latach 2008-2019 i tak wydali większość z tego, więc pomimo iż na razie są to powtórki, to jest dużo sensu w tym wydaniu - w innym przypadku te premiery trzebaby trochę "dziobać". Niestety Visionaries są roztrzepane po różnych tomach (ze względu na chronologię), więc możliwe, że z czasem dostaniemy wszystko, ale nie jako osobną antologię jak w pierwotnym wydaniu. Cytując TK, będzie to zależało od skłonności czytelników do wydawania pieniędzy na te komiksy.

---
ciąg dalszy!
Rebellion - po wydaniu 8 tomów "Imperium", wydaje się, że logiczne by było wydanie 6 tomów kolejnej, "Rebelii", bo choćby główna seria z tamtego okresu jest tu kontynuowana. No i dosłownie jest to okres Starej Trylogii więc dobrze się kojarzy. I właśnie z tego względu jest tu największa mozaika i największa różnorodność komiksów, są tu i najstarsze komiksy (z lat 80.) i najnowsze (sierpień 2014), są też i jedne z najlepszych, jak i niestety jedne z najgorszych
Pierwszy tom zawiera dwie różne próby opowiedzenia wydarzeń krótko po filmowej bitwie o Yavin: miniseria "MIsja Lorda Vadera", znana jeszcze z Gwiezdne Wojny Komiks i właśnie wg mnie jeden z największych komiksowych baboli, oraz 2 TPB ongoinga... Star Wars (własnie to są te jedne z najnowszych komiksów), również już publikowana u nas przez Egmont. Poza tym z serii
Imperium jest fajny one-shot o Bobie Fettcie, zabawny i nietypowo narysowany one-shot o tym, jak Vader się uratował z TIE Fightera (w którym koziołkował w filmie po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci), i słynne, bardzo imperialne "To the Last Man".
Drugi tom to dokończenie owego Star Wars vol 3, oraz ciąg dalszy Imperium, w tym słynne "Cel: Vader" (w tym kontekście bawi mnie, że jedna z pierwszych rzeczy jaką Marvel zrobił w Nowym Kanonie to event i crossover o nazwie "Vader Down"), oraz komiksy tym razem o Rebeliantach w tym filmowej trójce Han/Luke/Leia - niestety w większości dość ckliwe, nie wspominam ich dobrze. Reszta tomu to komiksy magazynu Star Wars Kids, ten jeden który był u nas w Star Wars Komiks, był chyba najgorzej narysowany ze wszystkiego co widziałem w komiksach Star Wars.
Trzeci tom: to reszta Empire, czyli dwie nieco już dłuższe miniserie które niezbyt pamiętam, oraz dwa świetne one-shoty o Imperialnych i jeden o Bobie Fettcie; starawa miniseria River of Chaos, przeciętna i trochę ramotkowa (słusznie chyba pominięta w kolekcji DeAgostini); oraz... jedyne gwiezdnowojenne komiksy do czytania z okularami 3D, powstałe jeszcze w latach 80. Jako jedyne w Epic Collection nie były pierwotnie wydane ani przez Marvela, ani Dark Horse.
Czwarty tom to głównie seria Rebellion, która w stopce kontynuowała numerację Empire, oraz sama kontynowała też przygody Janka Sunbera (bohatera m.in. wspomnianego "To the Last Man" oraz kolegi Luke'a jeszcze z Tatooine). Jako jedyna z 4 serii Dark Horse'a, po 2008 roku i crossoverze Vector nie powróciła do wydawania ze względu na słabszą sprzedaż i opinie. Poza tym dwie historyjki o Fettcie (dalej nie schodzące poniżej dobrego poziomu) i kilka Talesów - z tego co pamiętam to te które były w Star Wars Komiks, to mi podeszły: "Ślicznotka" o hazardowych wyczynach Lando, "Wytyczona ścieżka" o przeznaczeniu Luke'a i horrorowa "Planeta umarłych".
Po czterech tomach skupionych przy dłuższych seriach, piąty to tak jakby "wszystko inne". Nie pomnę większości z Talesów w tym tomie, za to ciekawostką jest komiks powstały z okazji Walentynek (o Hanie i Lei krótko przed akcją "Imperium Kontratakuje"; tylko no właśnie to tylko ciekawostka

). Jest i adaptacja filmu (zdublowana względem epików The Original Marvel Years, ale z nowym kolorowaniem - tzn. pochodzącym z wydania na Edycję Specjalną), i adaptacja książki na podstawie bardzo wczesnej wersji kontynuacji "Gwiezdnych Wojen" z 1977 roku ("Spotkanie na Mimban", wg mnie dość kiepska rzecz). O miniserii "Rebel Heist" z 2014 roku... w ogóle nie wiedziałem

przed stworzeniem arkusza.
Ostatni szósty tom to już wspominana przeze mnie wyżej adaptacja "Cieni Imperium" (w ogóle jedne z moich pierwszych postów na komikspecu to moje narzekanie na nią, heh), oraz adaptacja filmowego "Powrotu Jedi", podobnie jak "Imperium Kontratakuje" - pochodząca z lat 80., ale z nowym kolorowaniem na Edycję Specjalną. Jest tu sporo krótkich rzeczy z Talesów czy skądinąd, w tym kilka fajnych, jak Opowieści z Mos Eisley (wbrew nazwie niepowiązane z wyśmienitą antologią pod redakcją Kevina J. Andersona), czy "W okopach" z Visionaries, wielu jednak nie kojarzę.
New Republic - a to jest ciekawy okres. W ksiązkach mocno wyeksploatowany po sukcesie Trylogii Thrawna (w wyniku czego przez kilkanaście lat co roku pojawia się kolejne wielkie zagrożenie dla całej Galaktyki

), w komiksach w większości są historie albo dobrze uzupełniające ksiązki, albo kompletnie poboczne, ale wcale niezłe, w porównaniu z Erą Rebelii tu jest też szereg takich bardzo dobrze znanych - niekiedy wydanych w Polsce nawet 3-4 razy - a wręcz kultowych tytułów.
W pierwszym tomie jest: wydana u nas w 2017 Mara Jade: Ręka Imperatora (niestety raczej nisko oceniana), komiksowa kontynuacja bohaterów komiksowych "Cieni Imperium" (też zdaje się mieć słabe oceny), oraz... same Talesy (+ jeden one shot i jedna rzecz jeszcze ze Star Wars Galaxy). Nie wszystkie czytałem, ale kilka bardzo dobrze wspominam: "Rozbitkowie", "Apokalipsa na Endorze" (obie humorystyczne o żołnierzach pozostałch po bitwie o Endor), "Noc w miasteczku" o misji Mary Jade, "Pojedynek łowców" o Bobie Fettcie (wychodzi na to ,że prawie nie ma o nim słabych komiksów, heh), a z kategorii "WTF!?" - historyjka "A Wookie Scorned".
Jeśli chodzi o tomy 2 i 3 to tu sprawa prosta - jest tu po prostu calość serii X-Wing: Rogue Squadron - chyba pierwszy premierowy on-going w historii Star Warsów od Dark Horse'a (+ swoisty prolog powstały kilka lat później). W latach 90. ukazywały się równocześnie z książkowymi X-Wingami, skupia się wokół z grubsza tych samych postaci (Eskadra Łotrów i Wedge Antilles) i to są takie Gwiezdne Wojny, które ja lubię czytać - dużo ciekawych postaci o których aż chce się czytać i zajefajne bitwy kosmiczne. Komiksy dzieją się stosunkowo niedługo po bitwie o Endor, ksiązki nieco później - do ok. póltora roku przed Trylogią Thrawna. Olesiejuk obecnie bierze się za wznowienie po Amberze książek, więc fajnie by było zobaczyć również i wznowienie komiksów po DeAgostini.

Tom 4 to już wspomniana Trylogia Thrawna, a konkretnie jej komiksowa adaptacja. Około 400 stron komiksu, streszczające około 1200 stron prozy (w polskim wydaniu). Komiks ma już w Polsce dwa wydania, a ksiązki zdaje się są ponownie dostępne dzięki Olesiejukowi i jest absolutnym must-read, więc ten tom wg mnie ma niski priorytet do wydania. Chociaż wydanie np. tomów 1-3 i 5-8 bez 4 byłoby dziwnym pomysłem.
Tom 5 to kolejna kultowa trylogia, tym razem Mroczne Imperium. Trzy wydania w Polsce, więc ponownie może być ciężko, ale są tu też rzeczy premierowe, w tym dodatkowe teksty z wydań zeszytowych, jeśli dobrze rozumiem Wookieepedię; jest tez kilka Talesów, w tym "Mroczne widma", które było jedną z gorszych rzeczy, które czytałem w Star Wars Komiks. Oraz dwa z trzech Handbooków (swoiste przewodniki po seriach Szkapy - Dark Empire, X-Wing, Crimson Empire) - ciekawa rzecz.
Tom 6 to trzecia trylogia (można powiedzieć, że mamy tu trylogię trylogii

) która jest kultowa i miała u nas kilka wydań, czyli Karmazynowe Imperium, wraz z pobocznymi komiksami z tym samym głównym bohaterem.
Tom 7 to wreszcie wszystko co nie pasowało wcześniej, choć chronologicznie jest przed, po, i w trakcie. Ja uwielbiam trylogię o Bobie Fettcie i Huttach ("Śmierć, kłamstwa i zdrada") i "Narzędzie zniszczenia", wszystkie zresztą rysowane przez Cama Kennedy'ego (Sędzia Dredd, Mroczne Imperium), bardzo dobrze wspominam też miniserię "Chewbacca", zbierającą wspomnienia jego najbliższych przyjaciół po jego śmierci. "Związek" z kolei prawdopodobnie lepiej czytać po lekturze "Ręki Thrawna" (mam nadzieję, że prędzej, niż później, doczekamy się wznowienia) bo tam mamy dużo wątku romansu Luke'a i Mary, a tu mamy ich ślub.

No i "Akademia Jedi: Lewiatan" to komiks o misji uczniów Luke'a Skywalkera, których poznajemy w książkowej trylogii Akademii Jedi (obie rzeczy autorstwa Kevina J. Andersona).
Z kolei tom 8 to już nie Era Nowej Republiki, tylko Nowa Era Jedi. W książkach konflikt z Yuuzhan Vongami został rozpisany aż na 19 powieści, w tym niektórych naprawdę grubych, Dark Horse długo jednak zupełnie nie wchodził w ten okres. Tak więc zawarta tu seria "Invasion" Toma Taylora jest rzeczą zupełnie poboczną względem książek, a talesowe "Podobieństwa i różnice" mogą nie zainteresować kogoś, kto nie czytał książkowego NEJ.
Legacy - są to wszystko nowsze komiksy (wydane po premierze "Zemsty Sithów"), podobnie jak pierwsze Epiki "Imperium", dlatego na całe cztery tomy są tu tylko dwie długie serie i dwie historie z Visionaries. Pierwsza seria "Dziedzictwo" (tomy 1-3 Epika) była koniem pociagowym wydawania Gwiezdnych Wojen przez Egmont, i pomimo iż pomysł na kolejne opowieści o Skywalkerach jeszcze dalej w przyszłość trąci banałem, to kreatywny duet Ostrander-Duursema potrafił tu wielokrotnie pozytywnie zaskoczyć. Natomiast druga seria o nazwie "Legacy" (tom 4 Epika) w Polsce nigdy się nie ukazała; dzieje się nieco później, ma mniej znanych autorów i tym razem jest o potomkini rodu Solo. Wydaje mi się, ze w porównaniu z innymi komiksami te są nieco kontrowersyjne, a do tego sporo zyskują znając odniesienia do wcześniejszych książek i komiksów (choć nie są one konieczne do zrozumienia fabuły).
No i to tyle jeśli chodzi o kanon (choć przemieszany z niekanonicznymi Talesami, Tag & Bink, czy Sergio Aragones Stomps Star Wars). Co mamy poza tym?
The Original Marvel Years - w przeciwieństwie do Epików komiksów Dark Horse, a podobnie jak Epiki serii własnych Marvela - te zbierają jedną główną serię + zeszyty/miniserie poboczne względem niej, czyli w tym przypadku annuale, miniseria "Return of the Jedi" (pierwsze dwie adaptacje ukazały się w ramach głównej serii), oraz dodatkowe historyjki publikowane przez Marvel UK (wśród nich nazwiska (tego) Alana Moore'a i (tego) Chrisa Claremonta). Sześć tomów ramotek.

Późniejsze tomy mają wątki, do których dekady później nawiązywali autorzy rozszerzonego wszechświata, ale spora część to głupkowate i nieco generyczne przygody w kosmosie, choć na chwilę obecną akurat zacząłem ponowne czytanie całej głównej serii (wydanie DeAgostini), aby sobie to zweryfikować. Plejada znanych nazwisk: Roy Thomas, Archie Goodwin, Walt Simonson...
The Newspaper Strips - u nas wszystko to by były premierowe rzeczy, tych komiksów nie czytałem. Jest tu adaptacja komiksowa powieści "Han Solo na Krańcu Gwiazd" (czyli pierwsza książka niebędąca adaptacją filmu ani pół-gotowego scenariusza). Dwa tomy komiksów z przełomu lat 70. i 80.
Ewoks & Droids - obie serie powiązane z zapomnianymi już dwoma kreskówkami z drugiej połowy lat 80. Ciekawostką jest, że jest tu annual Ewoków (z Marvel UK), którego nie było w analogicznym zbiorze Dark Horse'a owych serii. Szczerze mówiąc to boję się to czytać.
Infinities - dwie zupełnie różne rzeczy: alternatywne wersje wydarzeń z klasycznej trylogii - czyli właśnie cykl Infinities - trzy miniserie odnoszące się do obytrzech filmów, oraz wspominane wielokrotnie na forum "The Star Wars". Infinities mnie nie interesuje, ale The Star Wars to faktycznie bardzo ciekawa rzecz.