Odnośnie grupy odbiorczej; sam wprawdzie posiadam w kolekcji wszystkie tytuły w większych formatach (czasem kilku bo np. zabójczy żart to i tm-semic, i noir a limited również), ale compacty to dla mnie świetna okazja żeby radośnie polecić klasykę (a i może dorzucić pod choinkę) tak rodzinie jak i znajomym, którzy nie siedzą w komiksach, więc niekoniecznie wydadzą 100zł na twardookładkowy album, nie wiedząc czy im się spodoba. A w takiej cenie i formie chętnie sprawdzą, "z czym to się je" i czym się zachwycam:)
A jest tu świetny dobór tytułów ze ścisłej klasyki i, co ważne, są to odrębne całe historie, nie wyrwane ze środka jakiegoś runu, które da się czytać samodzielnie nie znając continuity. Więc nie ma ryzyka że ktoś się pogubi i odbije od tematu. Przynajmniej póki co;)
Dodatkowo uważam ze niektóre starsze tytuły lepiej się prezentują na takim papierze niż na kredzie - np Strażnicy. Dlatego sam też wolę swoje pierwsze trzytomowe wydanie niż obecne - mimo że klej tam już chwilami nie daje rady)
Ok, tylko niestety to znowu jest Twoje zdanie czyli osoby, która jest w temacie, wie "z czym to się je" i się zachwyca tymi pozycjami. Bo ma doświadczenie, jest oczytana, przerobiła nie jeden komiks czy książkę. I takim osobom to wydanie się podoba, widzą sens nawet w kupieniu 3,4 wydania tego samego komiksu, dostrzegają zalety z zastosowania innego rodzaju papieru itd.
A skoro grupą docelową, waszym zdaniem są osoby nowe w temacie, to tak naprawdę liczy się tylko ich zdanie, a nie Twoje.
A moim zdaniem takie osoby absolutnie będą w stanie odebrać tych komiksów pozytywnie. Ocenią je jako przeciętne, przegadane, "mid" i w sumie nie wiadomo o co tyle zachodu z nimi. Większość nawet nie dojdzie do końca, bo za dużo czytania, za mało obrazków i nie rusza się jak Netflix.
To, że coś jest tanie, powszechnie dostępne, łatwiejsze w "sprawdzeniu" absolutnie nie gwarantuje, że zakończy się zrozumieniem tematu. Bo do zrozumienia tematu potrzebne jest doświadczenie, refleksja. Zrozumienie dlaczego coś "działa". Może brzmi to trochę arbitralnie bo przecież każdy ma prawo dzisiaj być krytykiem i recenzentem ale jednak mimo wszystko jeżeli ktoś twierdzi, że takie klasyki jak Watchmen, Zabójczy Żart czy V jak Vendetta są nudne, przegadane i zwyczajnie "mid", to jego zdanie jest nic nie warte. Nie ma tu żadnej dyskusji.
A niestety ja spotkałem się z takim odbiorem przez "grupę docelową", o której piszecie. Ilekroć próbowałem zasiać ziarnko zainteresowania tematem, nawet w lepszej cenie niż DC Compact, bo
za darmo po prostu pożyczając, to zawsze odbiór był taki sam. Nie byli w stanie się przebić przez tekst, oczekiwali szybkiego streszczenia, graficznie w ogóle się nie podobało i nie mieli żadnych przemyśleń. A po wielu latach takiego podejścia już mi się nie chce tłumaczyć komuś, że czarne jest czarne. Ja wiem co jest dobre i nie muszę nikomu nic udowadniać. I żadna "przystępna cena", "mniejszy format" nie sprawi, że ktoś nagle zmieni zdanie i się zachwyci.
Dlatego kolejny raz podtrzymuję twierdzenie, że grupą docelową są starzy wyjadacze, którzy kupią to po raz dziesiąty w innym formacie i na innym papierze niż było.