Ogr
Wstęp historyczny:
Akcja komiksu ma miejsce w niezwykle ważnym i epokowym momencie dla Francji. (Moim zdaniem kolejny tak ważny i epokowy moment miał miejsce dopiero podczas rewolucji francuskiej kilkaset lat później.)
Wojna stuletnia pomiędzy Anglią i Francją (tocząca się na terytorium Francji) rozpoczęła się w 1337 roku i mimo nazwy trwała 116 lat. Dzieliła się na trzy okresy. Ostatni okres to lata 1412 – 1453 (kiedy my jesteśmy już po bitwie pod Grunwaldem, ale przed nami jeszcze wiele wojen z Zakonem Krzyżackim, w tym wojna trzynastoletnia).
A ten przełomowy moment ma związek oczywiście z bohaterką narodową francuzów, czyli z Joanną d’Arc.
Francja prawie już nie istnieje – cała północ razem z Paryżem jest kontrolowana przez anglików, w tym także Gaskonia (cały południowy zachód razem z Bordeaux). Księstwo Burgundii (zajmujące tereny dzisiejszej Belgii i Holandii oraz zachodnią Francję) jest w sojuszu z Anglią. Pozostałe tereny są totalnie ograbione, ludność przetrzebiona epidemią, a gospodarka leży.
A co najważniejsze Francja przegrywa w zasadzie wszystkie ważniejsze bitwy z Anglią, jedna po drugiej. Szlachta francuska, czyli rycerstwo jest tak zadufana w sobie, że nie wyciąga wniosków z kolejnych przegranych bitew (w której ponosi ogromne straty osobowe). Gardzi angielskimi łucznikami, którzy pochodzą z gminu, ale ich masakrują. Najważniejsze wsiąść na konia w pełnej zbroi i atakować w szarży… (jakie to szczęście, że krzyżacy nie mieli angielskich/walijskich łuczników).
(Polecam szczerze i gorąco, jeśli ktoś lubi taką literaturę, serię książek, angielskiego pisarza Bernarda Cornwella – Seria o Świętym Graalu: Rycerz, Włóczęga, Heretyk, Łucznik, opisującego przygody angielskiego łucznika w pierwszej fazie wojny trzynastoletniej i szczegółowo opisującego między innymi jakość, siłę angielskiego/walijskiego łuku i biegłość łuczników.)
Całą tą sytuację odmieniła Joanna d`Arc, która pojawiła się z znikąd (i pochodziła z znikąd) i w niewiadomy sposób przekonała króla Francji i notablów do swoich boskich wizji.
Komiks zaczyna się w momencie gdy Joanna razem z rycerzem Robertem de Baudricout wyrusza do Chinon, aby się spotkać z królem. Trwa oblężenie Orleanu, który ostatkiem sił broni się przed Anglią. (Wg Wikipedii ma to miejsce wiosną 1429 – stąd nie rozumiem dlaczego z tyłu okładki jest napisane: „Rok 1427”; Jest jeszcze jeden mały błąd – na stronie 18 jest mowa o klęsce francuskiej w bitwie pod Azincourt w roku 1514… a chodzi o rok 1415.)
Komiks:
Komiks jest świetny. Podoba mi się pomysł na historię (Ogr), podoba mi się scenariusz, podoba mi się reżyseria i montaż 😊 i bardzo mi się podoba kreska Juana Luisa Landy. Wiem, że czasami Dufaux pisał dziwne scenariusze i niektórzy za nim nie przepadają. Jak dla mnie w tym komiksie wszystko się spina. Historia wciąga (ale trzeba lubić troszkę historię i tę epokę). Pokazanie „przygód” związanych z Ogrem na tle historii jest bardzo dobrze zmontowane. Ciekawie przedstawione postacie, ich motywacje itp. Jest kilka wątków prowadzonych równolegle – super. To co dla mnie było trudne i zawsze jest i będzie (i było w książkach Cornwella) to francuskie nazwy miejscowości i nazwiska… no po prostu mam trudności z ich zapamiętaniem i często muszę wracać, żeby się upewnić co, kto i jak (pewnie francuskojęzyczne osoby mówią to samo jak przerabiają nasze nazwiska i nazwy miejscowości 😉). Łatwiej też się na pewno będzie czytać ten komiks mając troszkę wiedzy historycznej, ale nie jest to warunek konieczny.
Naprawdę jestem ciekawy, jak długo i w jaki sposób autorzy pociągną tą historię (do oblężenia Orleanu, do odwrócenia losów wojny i wypędzeniu anglików, do śmierci Joanny?) i jak rozwiną i zakończą wątek Ogra.
Dygresja:
Francuzi mieli wojnę stuletnią i Joannę. My, mniej więcej w tym samym czasie, mamy znacznie dłuższy konflikt z Zakonem Krzyżackim, ale niestety nie mamy Joanny (i niestety Prusy się ostały aż do II wojny światowej).
Ostatnio Pan Tomasz Kołodziejczak na swoim kanale na Youtube „Otwarte komiksy” w którymś filmie poruszył kwestie braku (poza kilkoma wyjątkami) polskich komiksów które by przedstawiały długie historie, tworzone przez wiele lat… ( w końcu chyba większość z nas lubi Tytusa, Kajka i Kokosza, ze nie wspomnę Thorgala). Rozumiem i zgadzam się, że to trudne coś takiego tworzyć przez lata, że to ryzyko dla rysownika, wydawcy itp. itd.
Jednak szkoda, że nie ma u nas takich długich historii z fajnym scenariuszem i taką samą jakością kreski na którą by się czekało nawet ten jeden rok na kolejną część. Coś jak Ogr – kilka części na które się czeka i jest to nasza historia.
No i czekam, aż ktoś zrecenzuje (niezwykle wysoko oceniany we Francji) komiks „Cauchon albo człowiek który zabił Joannę d’Arc”. Czy to jest czysto historyczny komiks, czy tak jak Ogr – wydarzenia historyczne są tylko tłem dla kilku ciekawych wątków?
Na kolejne Ogry czekam i kupię, a co do Cauchon też czekam, ale na swoją własną decyzję, czy kupię 😊