Nikt
Tutaj także można już znaleźć sporo recenzji w sieci (w tym POPKultorowy Kociołek na Gildii 😊).
Mi ten komiks fabularnie nie podszedł. Chyba za mało w nim akcji (jak dla mnie), może nie przepadam albo nie jestem w fazie na psychologiczne thirllery. Kreska, jak dla mnie jest OK - normalna (ale Sfery mi się bardziej podobały) – kadry, montaż jest poprawny.
Nie czytałem chwalonego komiksu „Dziewięć” tych samych autorów – co ciekawe nie można go już kupić, a teraz nawet chyba już straciłem na to ochotę.
W związku z powyższym nadal nie wiem co zrobić z „Czarnym horyzontem” tego samego scenarzysty który wychodzi lada chwila. Pomysł i plansze baaardzo mi się podobają, ale „Nikt” oraz oceny (a w szczególności recenzje) Czarnego horyzontu na bdgest nie przekonują mnie na razie do jego zakupu.
Podzielam dość chłodną ocenę tego komiksu. Dla mnie "Nikt" jest trochę komiksem chyba robionym na szybko, aby przykleić się do sukcesu "Dziewięć". No i niestety, o ile ten drugi był pozytywnym zaskoczeniem, którego się nie spodziewałem, to tu było odwrotnie. Spodziewałem się czegoś dobrego, a dostałem do bólu przeciętne sf, które ciężko za coś szczególnego wyróżnić. Chyba najgorsze jest dla mnie to, że w połowie lektury fabuła i to dokąd zmierza staje się już dość oczywiste i niestety żadnym finałowym twistem nie zostaniemy uraczeni. Dla mnie takie solidne 5/10, ale nic więcej.
Podobnie jak kolega zastanawiam się nad "Czarnym horyzontem", ale zapał dodatkowo opadł mi po przekartkowaniu w sklepie. Poczekam na pewno na więcej opinii i wtedy się zastanowię.
Jako, że ze względu na okres urlopowy i zmianę pracy ostatnio niewiele się udzielałem, to postara, się coś wrzucić skrótowo z nowszych rzeczy z ostatnich dwóch miesięcy.
Podróż do Włoch - jeśli przymrużymy oko na typowo Coseyowski obraz szlachetnego człowieka robiącego czasem rzeczy trochę irracjonalne to dostaniemy na prawdę bardzo fajną obyczajówkę, z której aż wylewa się klimat. No i rysunki to uczta dla oka. Lekko naciągane (wakacyjny klimat przez wyjazdem do Włoch zrobił swoje), ale 9/10.
Bukowski - ależ pozytywne zaskoczenie. Zakup impulsowy na Komiksowej Warszawie. Historia pisarza, którego twórczość lubiłem na studiach. Bardzo tu dobrze zaprezentowano jego postać - utrzymując komiks w duchu jego opowieści. Nie ma tu więc jakiejś pomnikowej biografii, ale właśnie podejście ala Bukowski - realizm z dystansem do siebie, bród, smród, rubaszność, zepsucie. Wszystko to ze specyficznym humorem. Rysunki są w porządku. Solidne 7/10.
Ballada o żołnierzu Odowai - jako, że lubię komiks wojenny to zawsze doceniam kiedy znajdzie się w albumie przyzwoita fabuła, a nie tylko piękne rysunki. Tak jest tym razem. Nie jest to fabularnie jakaś najwyższa półka, ale zdecydowanie jest odskocznia od gatunkowej sztampy. Rysunki bardzo mi się podobały (przywodzą mi trochę na myśl rzeczy Gawronkiewicza). Oprócz "Walki Henrego Fleminga" chyba najlepsze co wyszło wojennego tym roku. Daję mocne 7/10
Ostatni gasi światło - całkiem w porządku kryminalno-sensjacyjna historyjka przywodząca na myśl filmy Tarantino. Nic wybitnego, ale na spokojnie można bez bólu przeczytać. Kreska raczej prosta. Nie porwie, ale i nie przeszkadza. Solidniaczek na 6/10.
Max Fridman: Bramy Orientu - jeśli podobała Wam się pierwsza część przygód Maxa to tu dostaniecie więcej podobnej opowieści, ze wszystkimi jej wadami i zaletami. Klasyczna opowieść szpiegowska w starym stylu, z przyjemnymi ilustracjami. Dla wielbicieli gatunku, ale to solidne 6/10.
Przypadek Hany - koreańska obyczajówka z minimalistyczną szatą graficzną. Nieśpieszna opowieść o problemach przemocy domowej, toksycznych związków, niepewności i niedojrzałości w relacjach, prześladowania w szkole, hejtu w socialach, niespełnianiu oczekiwań środowiska. Jednym słowem koktajl problemów współczesnych ludzi. Mnie nie porwało jakoś wybitnie, ale jak ktoś się lubi w takim trudnym sosie pomaczać to pewnie będzie zadowolony. Naciągane 6/10, bo pewnie innym obiektywnie powinno się spodobać bardziej niż mi.
Trzecia kamera - spory zawód, ale chyba niepotrzebnie wysoko zawiesiłem poprzeczkę (przez opis sporo obiecujący, ale i genialną okładkę). Mamy tu okołowojenną opowieść o pewnym wojskowym fotografie i jego tytułowej trzeciej kamerze. Wszystko brzmi bardzo intrygująco, ale jak dla mnie fabuła niestety nie dojeżdża, a tytułowa kamera to niestety taka trochę wydmuszka. Nie ma dramatu, ale to maksymalnie 5/10.
Białe Volvo - kupiłem na szybko wraz z "Rzadkimi smakami" ze względu na możliwość wrysu na Komiksowej Warszawie. Niestety dla mnie to totalne chore pudło. Przeczytałem to nawet na dzień przed festiwalem, ale komiksu nie zabrałem ze sobą, bo stwierdziłem, że szkoda czasu czekać po wrys w komiksie, który od razu sprzedam dalej, co też uczyniłem. Bardzo dziwaczny komiks o demonach, które się chyba zemściły, bo jak jechałem go sprzedać, to na rowerze wypadła mi butelka wody z miejsca na bidon. Żeby to się nie powtórzyło włożyłem ją do plecaka, ale nie zauważyłem, że w butelce zrobiła się malutka dziura, z której przez kolejne 20 minut jazdy sączyła się woda, która zalała komiks i musiałem go sprzedać za bezcen. Jeszcze na targach się dowiedziałem, że "recenzenci się zachwycają". Do dziś się zastanawiam czym. Dla mnie 3/10, bo rozumiem zamysł autora i doceniam specyficzny, skandynawski humor, który tu i ówdzie czasem dodał jakiś promyczek nadziei w brnięciu przez to "dzieło".