1629 i Jeronimus
O tym pierwszym sporo już powiedziano. Jak to zwykle bywa opinie przeciwstawne. Moim zdaniem przepięknie narysowana, opowiedziana i wydana historia, bazująca na prawdziwych, okrutnych wydarzeniach.
Dostałem dokładnie to co uwielbiam w komiksie, czyli rozrywkę, która odrywa mnie od codzienności. Co kto preferuje.
Po raz kolejny utwierdzam się, w przekonaniu, że z racji różnych oczekiwań, najbardziej wartościowe w recenzjach na naszym forum, są dla mnie informacje o samym wydaniu (np. brakujące strony, przycięte kadry, niechlujny skład). Najlepiej poparte screenami.
Co do Jeronimusa, to jest to komiks, który oceniam niżej. Z jednego powodu: warstwa graficzna. Sama historia, stanowi świetne uzupełnienie poprzedniego komiksu w warstwie fabularnej. Troszkę inaczej rozkłada akcenty w relacjach między postaciami. Natomiast malarski styl, w tym konkretnym komiksie, sprawiał, że brnąłem do końca. Gdyby to rysował np. Laufray, to postawiłbym te dwa komiksy na równi.
Patrząc na swoje zbiory widzę, że najmniej u mnie „ambitnych” komiksów z KG, czy Timofa i gdyby któreś z tych wydawnictw wydało Jeronimusa, to odpuściłbym ten zakup.