Sierpień 2025.
O Młocie się rozpisałem w innym temacie. Każdy komiks Marcina Podolca cieszy, bo jeszcze nigdy nie czytałem od niego niczego słabego, obojętnie czy sam pisał scenariusz czy rysował do czyjegoś. Boże Narodzenie w Pradze to zaś książka scenarzysty trzech znakomitych tomów Aloisa Nebela, które ostatnio przeczytałem oraz albumu Przez noc z rysunkami Mahlera. Poza tym jestem miłośnikiem Czech.

W końcu nadrobiłem Egipskie księżniczki, którymi ostatecznie przekonał mnie do siebie Igor Barańko, praktycznie w połowie pierwszego tomu wiedziałem, że zamówię Mahabharatę. Oczywiście tak się wkręciłem w Egipt, że musiałem też kupić Cywilizacje z Lost in Time. Gwiezdny zamek to jedna z moich ulubionych serii ostatnich lat, Egmont mógłby zauważyć, że nie wydał jeszcze drugiego tomu pobocznej serii Ayrolesa, a coś mi się wydaje, że w najnowszym tomie głównej serii Alexa Alice te dwa komiksy się połączą. Oczywiście kupiłem dwa komiksy o średniowieczu, bo jak już wielokrotnie tutaj pisałem jestem mega fanem tego okresu.


Raven już przeczytałem, był w porządku. Taka tam superprodukcja z ładnym panem i antagonistą, która jest ewidentnie wzorowana na Kriss de Valnor. Ewidentnie. Hellspawn to najbardziej intrygujący ze wszystkich Spawnów.

Super, że Witold Tkaczyk robi dodruki starych numerów. Dzięki zakupowi AQQ 1-6 brakuje mi już tylko pięciu numerów.

Trochę się zawiodłem na Robociźnie, bo Grzegorz Janusz przyzwyczaił mnie to genialnych krótkich form, a tutaj takiej nie znalazłem, były najczęściej niezłe. Tesla to świetny komiks, ale nie tak dobry jak Zdarzenie. Nie mniej jednak poczytałbym kolejne komiksy Świdzińskiego o naukowcach. Dobrze mu wychodzą. Jak tylko zacząłem czytać tego Usagiego, to już wiedziałam, żeby coś jest nie tak, bo Usagi dziwnie się wysławia, tak bardziej zajeżdża językiem stylizowanym na jakiś stary. Nie chcę napisać, że to złe tłumaczenie, ale od razu poznałem, że to już nie Grzędowicz.

Mam już wszystkie tomy Lucky Luke'a wydane w Polsce, a do przeczytania zostały mi zaledwie dwa.

W bawełnie jest bardzo dobry jako całość, a Arka Bzika jest trochę słabsza, ale potem wjeżdża zakończenie i to jedno z najlepszych zakończeń w historii serii Lucky Luke, może nawet najlepsze. A już na pewno moje ulubione. Proszę o więcej.


W nowych Thorgalach jest potencjał, ale Yann ma totalnie wywalone na research z tomów Van Hamme'a.

Wczesne średniowiecze i kryminał? Brzmi dobrze. Ale wahałem się czy kupić. Dwie osoby bardzo mi polecały ten komiks, no to mam.

Zacząłem kilka tygodni temu moją przygodę z Aldebaranem. Najpierw przeczytałem właśnie Aldebaran, był fajny, choć Leo czasem męczył bułę w dialogach i trochę wkurzające były nastolatki i ich miłostki. Potem była Betelgeza i jest pod tym względem znacznie lepsza, Leo poprawił narrację, a postacie dojrzały i przestały wkurzać. Ale najlepsze w tych komiksach i tak jest przedstawienie światów, głównie pomysłowej fauny. Czujesz, że tam jesteś. Niedługo się zabiorę za Antares, a kupiłem sobie już kolejny integral, żeby mieć zapas.

Wiadomo, że wolałbym co roku (jak równie dobry Mieszko) lub przynajmniej co dwa lata dostawać kolejny tom z serii Lux in Tenebris, ale pięknie narysowane streszczenia z historii Polski też kupuję, bo Hubert Czajkowski pięknie rysuje.

W sierpniu przeczytałem 52 komiksy, a kupiłem 24. I nie wydaję na kulturę kasy ponad to co mam z jej sprzedaży. Plan naprawczy działa. Ale we wrześniu jest Łódź i ja nie wiem jakie fikołki robić, żeby trzymać się tego planu.
