Coś mnie ostatnio dopadł swoisty marazm komiksowy, mimo cały czas czytania czy coś tam grzebania w temacie, komiksy zeszły niejako na dalszy plan. W końcu uzbierało się parę pozycji które chciałem zakupić, i zaskoczenie, ostatnie zamówienie miałem sprzed PONAD 2 MIESIĘCY!. Takiej przerwy w karmieniu zakupoholizmu nie miałem od lat!
Ale poszło (zamówienie), przyszło (paczki), nawet chyba coś fajnego się dla każdego znajdzie, to odkurzyłem też tło do zdjęć i parę takowych pstryknąłem.
Na dobry początek kontynuacje, zarówno serii europejskich jak i polskich. Patent sprawdzony, zresztą sam kupuję niektóre potworki, bo "tę serię zbieram"...

Thorgal. Linia Saga miała być super, wyszła popelina i coś tam czytać się da, ale co album to potworek. Najnowszy straszy jeszcze bardziej, taki sobie scenariusz podlany strasznie nierówną szata graficzną: są przepiękne kadry, są potworki. Ale żeby nie było, czytać się da, nawet bez zgrzytania zębami. Po prostu to nie mój Thorgal, a odcinanie kuponów na siłę potęguje negatywne wrażenia.




Smerfy i Lucky Luke! Luke to wersja dziecięca, ale ta pierwsza, która wypadła z kanonu, później powróciła, była powodem zawirowań miedzy twórcami, ogólnie: warto przeczytać. Smerfy w wersji Wioska dziewczyn, czyli całkiem fajne rysunki i taki sobie scenariusz, ale do poczytania.



W Smerfach są jakieś dziwne zawirowania z proporcjami, niekiedy postacie są rysowane jakby były wielkości człowieka, ot tutaj Smerfetka (nie ta oryginalna tylko z Wioski) siada koło drzewa, które przecież powinno być o wiele większe, raczej tak drzewo nie wygląda w stosunku do rozmiaru Smerfa. To samo tyczy się trawy, źdźbła powinny być o wiele większe.

Smerfy mają niezły power, potrafią przenosić drewnianą scenę obciążoną trzema smerfami!

Kolejny Kajko i Kokosz! Znaczy nowy, i wcale nie taki straszny, choć ja prywatnie nie za bardzo przepadam za scenariuszami Kura, ma dziwną manierę marnowania potencjału, co w tym albumie po prostu rewelacyjnie zaserwował. Kiełbusa uwielbiam, ale chyba wolałbym, by jego kreska była bardziej spokojniejsza. Więcej wrażeń (i photek) może wrzucę do wątku KiKa.



Do kompletu nowy Tytus, i tutaj zaskoczenie, jak dla mnie, całkiem spoko! Znaczy, nie rewelacje, a Pan Larwa powinien spędzić jeszcze sporo czasu na trenowaniu rysunku, ale albumik wypadł zaskakująco przyzwoicie. Ponownie, może więcej txt i jpg wrzucę do odpowiedniego wątku.



Kontynuacje z innej beczki, czyli superhero. Ja lubię, ale chyba się starzeje, bo coraz bardziej ta sieczka jest dla mnie zbyt ciężkostrawna. Szczególnie aktualna, mam już spore zaległości, trzymam w schowku by dobijać do progu darmowej wysyłki. Pajączka i Supka kupuję, MoonKnight jest całkiem spoko, ale najnowszych jeszcze nie czytałem.


All-In to cieniutki zeszycik, do tego w obwolucie, co akurat jest fajnym patentem, gdyż mamy tutaj czytanie z obu stron.

Klasyczny pajączek to jest to, linia Epic obecnie cofa się w czasie do rzeczywiście klasycznych czasów, i momentami jest to głupiutkie, ale lepsze niż te najnowsze brednie.

W kolekcji mamy Amazing 39-63, w Epic Amazing 68-85. Oczywiście opis w kolekcji to bzdura, pojawiła się literówka, powinno być 59-63.


Ech, mój Pajączek coś miał słabszy dzień, i dostał becki od jakiegoś złola...

Jeszcze kolekcje. Polecane, więc się skusiłem.
Ciąg dalszy jak obrobię resztę fotek i dojdę do ładu z imgurem....