Autor Wątek: Piłka Nożna  (Przeczytany 246946 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Eyeless

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1980 dnia: Pn, 06 Lipiec 2026, 17:58:25 »
"Ciągnięcie" za uszy gospodarza wydarzyło się na mundialu tak naprawdę tylko raz ... i nieprzypadkowo zresztą w Korei. To mimo wszystko jest chyba u nich standard patrząc na przewały , które zaserwowali również na IO w Seulu (1988).
Co do akcji z Amerykanami to mam wrażenie, że to indywidualna akcja Infantino, aby udobruchać USA, któremu naobiecywał finansowy sukces , a chyba trochę daleko jest od tego. Zwróćcie uwagę , że Kanady i Meksyku nikt specjalnie nie forował.
Obstawiam, że z Balogunem zrobią klasyczny numer czyli będzie za późno na zmianę decyzji , ale po meczu oczywiście uznają słuszność odwołania.

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1981 dnia: Pn, 06 Lipiec 2026, 18:56:41 »
Piękno sportu to właśnie brak 100% związku wydarzeń z logiką. Wczorajsza wygrana Norwegów może być takim właśnie przypadkiem, że teoretycznie mieli przeciwnika z innej półki. Na boisku jednak piłka jest okrągła a bramki są dwie. Oczywiście, słabe jest, gdy trzeba brać pod uwagę kwestie pozaboiskowe. Historia Mundiali widziała już przypadki, gdzie gospodarza ciągnięto za uszy do góry. Niestety.

  Ta inna półka to bardzo teoretycznie, z Brazylii została nalepka na zderzak, mało kto się ich już boi nawet w Copa America, kompletnie niezbalansowana drużyna bez środka pola. Z kolei Norwegia, połowa zawodników gra na Wyspach i to gra a nie jak orły ogląda mecze z trybun, druga połowa Serie A i Bundesligi, wartość zawodników ich repry ze 3 razy większa niż naszej.

Offline perek82

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1982 dnia: Pn, 06 Lipiec 2026, 20:22:35 »
No w takim sensie teoretycznie, że jeden kraj jest n-krotnym mistrzem każdego możliwego szczebla rozgrywek, regularnie produkuje mega gwiazdy futbolu i ma niezliczone zasoby ludzkie, co kopią piłkę od urodzenia. Drudzy pochodzą z kraju, gdzie biega się na nartach. Tyle teorii, praktyka pokazała, że na boisku różnice się zacierają.
Black Dahlia **
Dylan Dog: Mater morbi ***
Chaos, Podróż do piekła ***
Nonnonba **
Historia Dylana Doga **

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1983 dnia: Pn, 06 Lipiec 2026, 20:34:32 »
  No i właśnie tutaj mamy drobną acz bardzo znaczącą różnicę w kontekście. Brazylia była mistrzem świata a nie, jest :)

Offline perek82

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1984 dnia: Pn, 06 Lipiec 2026, 20:58:18 »
Taka ciekawostka - Lubański zadebiutował w reprezentacji w meczu z Norwegią, który zakończył się wynikiem 9:0. Miał 16 czy 17 lat i strzelił gola.
Jak sobie pomyślę, że przez te wszystkie lata oglądania piłki przewinęło się tyle krajów, które odniosły choćby chwilowy sukces (Czesi, Szwedzi, Bułgarzy, Grecy itd.), a naszym udało się dwa razy wygrać w eliminacjach z jakimś klasowym przeciwnikiem (Portugalia i Niemcy) to mnie szlag trafia. Teraz Norwegia pyknęła Brazylię i w ćwierćfinale zagrają z Anglią i bać się nie będą.
Dobrze że chociaż w siatkę i żużla jesteśmy dobrzy😎
Black Dahlia **
Dylan Dog: Mater morbi ***
Chaos, Podróż do piekła ***
Nonnonba **
Historia Dylana Doga **

Offline Eyeless

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1985 dnia: Wt, 07 Lipiec 2026, 10:35:35 »
Nie macie wrażenia, że gdyby nie var to niektóre kadry dalej byłyby "ciągnięte" za uszy do kolejnych rund za zasługi.
Abstrahuje od poziomu sędziowania Fra- Par i specyfiki decyzji Cho-Por ale mimo wszystko możliwość odwołania bramki padającej ze spalonego czy olania fikołków w polu karnym robionych przez różne gwiazdy spowodowało większe szanse dla dobrze grających  drużyn spoza tzw. "czołówki"

Offline perek82

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1986 dnia: Wt, 07 Lipiec 2026, 11:10:39 »
Wg mnie nie ma już powrotu do czasu sprzed VAR. Na stadionach są wszędzie kamery z dużą rozdzielczością, nagrywają ze 100 klatek na sekundę. Są ogromne telebimy. Cały świat widzi, a sędzia miałby z tego nie korzystać?
Śmieszą mnie uwagi graczy / trenerów, którzy czują się pokrzywdzeni przez jakąś decyzję i mieszają VAR z błotem, zapominając, że tydzień wcześniej uratował ich przed karnym z kapelusza lub potwierdził, że ich gol nie padł ze spalonego. Jest też argument, że VAR niszczy emocje, ale tak samo ewidentna lipa niszczy emocje.

Mnie w VAR nie podoba się to, że niektórzy mają ambicję być świętszym od papieża i próbują wyeliminować każdy "błąd" sędziego z boiska. A często jest to kwestia ocenna. Robimy wtedy zbliżenia, stopklatki, patrzymy z pięciu perspektyw. Podkopuje się pewność siebie sędziego. Chciałbym, żeby analiza VAR trwała 20-30 sekund i jeśli nie ma pewności, że sędzia zrobił błąd, to gramy dalej.

Pamiętam z zeszłego sezonu dwie absurdalne sytuacje. Jedna z mojego Znicza. Po 90 minucie, mecz rozstrzygnięty i VAR sprawdza przez 5 minut karnego. Na stadionie całe 3 kamery i wszystkie obok siebie. Żenada. Inna to mecz Widzewa sprzed paru miesięcy i na VAR siedzi Marciniak. Co ma sobie myśleć sędzia z boiska, gdy ten mu mówi, że czegoś się dopatrzył i powinien podejść do monitora? No i dał czerwoną kartkę, chociaż tak 100% oczywiste to nie było.

Ale i tak mam wrażenie, że co do zasady idzie to dużo sprawniej. Pamiętam pierwsze mecze z VAR i parę razy sędzia biegał i coś oglądał. A rysowanie linii spalonego od linijki to już w ogóle był dramat.
Black Dahlia **
Dylan Dog: Mater morbi ***
Chaos, Podróż do piekła ***
Nonnonba **
Historia Dylana Doga **

Offline Koalar

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1987 dnia: Wt, 07 Lipiec 2026, 15:33:44 »
Jak miło, że Stany dostały oklep :)
No ale takie machloje to raczej tylko motywują drużynę przeciwną, więc kompromitacja pomarańczowego i łysego śmieszą jeszcze bardziej :D
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.

Offline perek82

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1988 dnia: Nd, 12 Lipiec 2026, 15:15:58 »
W 1/8 wygrywali przeważnie faworyci.
Za niespodziankę uznałbym porażkę Brazylii z Norwegią. Myślałem, że szybcy napastnicy będą oszukiwać wikingów i w sumie na początku się to udało. Zmarnowany karny jakby zabrał tlen Brazylijczykom. Haaland miał pół szansy i strzelił 2 gole. W statystykach stoi, że Norwegowie przebiegli 7 km więcej.
Jakąś niespodzianką był rozmiar zwycięstwa Belgii nad USA. No cóż, może ta cała draka z Trumpem trochę zaszkodziła? Politycy stoją po szyję w gównie i robią fale. Podejdziesz za blisko, to cię ochlapią.
Anglicy grając zrywami trochę na własne życzenie męczyli się z Meksykiem.
Po pierwszym golu Egiptu napisałem do kumpla, że gdyby tego dnia Argentyna miała klasowego przeciwnika, to by odpadła. Egipt miał kilku technicznie słabych zawodników, co im piłka odskakiwała, podawali za plecy, często wybijali na pałę. Nie chciało mi się wierzyć, że to dowiozą. Nie uważam, że sędziowie wypaczyli wynik, chociaż cofnięcie akcji o 90m to dość niecodzienna decyzja.

W ćwierćfinałach też bez niespodzianek raczej. Francuzi dość spokojnie, Hiszpanie w swoim stylu (jakby trochę na ręcznym hamulcu, ale skutecznie).
Anglików znów Bellingham wyciągnął za uszy. Tu niby były kontrowersje, ale też co do zasady zgadzam się z decyzjami sędziów. No chyba, że piłka rzeczywiście uderzyła w jakieś kable od kamery, ale nie widziałem wyraźnej powtórki. Norwegowie wyklinają VAR, ale na cofnięcie karnego Anglików nie narzekają :)
A Argentyna gra swoje można powiedzieć. Don't ever underestimate the heart of the champion, jak to się mówi w NBA. Szwajcarzy gardłują o swoją czerwoną kartkę. Na początku też mnie zdziwiło, że VAR coś takiego zgłosił, ale gdzieś doczytałem, że od tego Mundialu tu też mogą reagować. I nawet w jakimś meczu to się już zdarzyło. No ale koniec końców koleś zrobił z siebie idiotę i próbował innych za sobą pociągnąć. Zero współczucia.

Zaryzykuję tezę, że mistrzem zostanie ktoś z półfinału Francja / Hiszpania. Jest tutaj więcej jakości i mniej przepychania się siłą woli.
Black Dahlia **
Dylan Dog: Mater morbi ***
Chaos, Podróż do piekła ***
Nonnonba **
Historia Dylana Doga **

Offline Spiff

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1989 dnia: Śr, 15 Lipiec 2026, 16:47:12 »
W pierwszym półfinale MŚ 2026 Hiszpania pokonała Francję 2:0 i to Hiszpanie zagrają w wielkim finale.
Francuzi po porażce najchętniej spakowaliby walizki i polecieli do domu lub na wakacje, ale czeka ich jeszcze mecz w "finale pocieszenia".  :P


Chciałbym przypomnieć jeden z najbardziej dramatycznych półfinałów w historii Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej.

Francja - RFN w Sewilli.

"To nie był zwykły faul, Schumacher o mało nie zabił przeciwnika.
W wyskoku uderzył Patricka Battistona biodrem w twarz. Nie atakował piłki, ta była zagrana już tempo wcześniej.
Francuz stracił przytomność, miał wybite trzy zęby, złamaną szczękę i wstrząs mózgu. Przez kilka minut był nieprzytomny. "Myślałem, że nie żyje" - wspominał Michel Platini (...)"



Spoiler: PokażUkryj
W półfinale Francja – RFN w Sewilli, po dogrywce i remisie 3:3 pierwszy raz w historii mistrzostw świata o wyniku decydowały rzuty karne. Niemcy wygrali je 5:4. Przy stanie 1:1 doszło do brutalnego faulu. Bramkarz Niemiec Toni Schumacher z wielką siłą staranował Patricka Battistona.

To nie był zwykły faul, Schumacher o mało nie zabił przeciwnika. W wyskoku uderzył Patricka Battistona biodrem w twarz. Nie atakował piłki, ta była zagrana już tempo wcześniej. Francuz stracił przytomność, miał wybite trzy zęby, złamaną szczękę i wstrząs mózgu. Przez kilka minut był nieprzytomny. "Myślałem, że nie żyje" - wspominał Michel Platini, który w swojej autobiografii twierdził, że Schumacher atakował celowo i z premedytacją. Battiston nie grał potem przez kilka miesięcy, miał naruszone kręgi szyjne.

Schumacher ani razu nie podszedł do leżącego przeciwnika. "To było tchórzostwo" - wyznał potem Niemiec w swojej autobiografii "Anpfiff". Po meczu jeszcze zaognił sytuację, gdy w rozmowie z dziennikarzami stwierdził: "Jeśli stracił tylko zęby, jestem gotów zapłacić mu za koronki".
Ani Schumacher, ani nikt z niemieckiej ekipy nie pojechał do szpitala odwiedzić Battistona. Co bulwersuje do dziś, Schumacher za brutalny atak nie zobaczył żadnej kartki, nie było rzutu wolnego czy karnego. Sędziował Charles Corver z Holandii.

Potem Niemcy wygrali, choć Francja grała doskonale (w ostatniej minucie, przy stanie 1:1 Amoros trafił w poprzeczkę). W dogrywce trójkolorowi prowadzili już 3:1, prezentując brawurowe ataki. RFN, dzięki wspaniałej grze Karla-Heinza Rummenigge, zdołała jednak wyrównać.

W serii rzutów karnych (rozgrywano je pierwszy raz w historii MŚ) Schumacher obronił 2 strzały. Nie powinno być go wtedy na boisku… Lider Francji Michel Platini, mimo porażki, mówił potem, że to był mecz nr 1 jeden w historii, że w ciągu ponad dwóch godzin w Sewilli "były wszystkie uczucia i wszystkie sprzeczne emocje. To było kompletne, silne, wspaniałe".

Dopiero rok po meczu Schumacher i jego agent poprosili Battistona o spotkanie. Francuz zgodził się, w Metzu przyjął przeprosiny. Jak podaje Andrzej Gowarzewski w "Encyklopedii piłkarskich mistrzostw świata" Battiston za swój gest otrzymał honorowy dyplom komitetu fair-play UNESCO.


źródło:
https://sport.tvp.pl/15639425/1982-faul-schumachera-i-meczthriller

« Ostatnia zmiana: Śr, 15 Lipiec 2026, 16:57:36 wysłana przez Spiff »
- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline perek82

Odp: Piłka Nożna
« Odpowiedź #1990 dnia: Pn, 20 Lipiec 2026, 10:44:20 »
Półfinały na papierze wyglądały świetnie. Cztery reprezentacje z czuba rankingu powalczą między sobą o medale. Wcześniej takich szlagierów z prawdziwego zdarzenia prawie nie było. Niemcy, Brazylia okazały się papierowymi potęgami, Holendrzy polegli po przyjęciu negatywnej taktyki z Marokiem, Portugalia postawiła się Hiszpanom, ale ostatecznie nie wyglądali jak ktoś, to tu przyjechał wygrać.
Miały być starcia tytanów, a wyszło skromnie. Francuzi zagrali fatalny mecz przeciw Hiszpanom (jacyś statystycy wyciągnęli fakty sięgające kilkudziesięciu lat wstecz). Po tym, co pokazywali wcześniej to naprawdę im kibicowałem. Jako jedni z nielicznych grali ofensywny futbol, nie bali się inicjatywy, nie bali się posyłać zawodników do przodu. Strzelali bramki w urozmaicony sposób. A Hiszpanie wsypali piach w tryby i zupełnie je zatarli. Do tego ten pechowy karny. To był gwóźdź do trumny. Hiszpanie dostali gola w prezencie (nie to, że się karny nie należał i nie to, że on rozstrzygnął – bo tego dnia Hiszpanie byli nie do ogrania), bo bez większego wysiłku. Później wyczekali moment i podziękowali za grę.
Argentynie i Anglii w pierwszej połowie to piłka w sumie potrzebna nie była. To był tylko pretekst, żeby nie kopać się w losowych miejscach, tylko w jej okolicy. Straszne. Później Anglicy strzelili i odstawili swoją wersję obrony Częstochowy (czy co oni tam bronili w swojej historii) i polegli. Każdy widział, że tak to się skończy, tylko nie Tuchel wprowadzający kolejnych obrońców. I jeszcze na koniec dostali gola z główki, a po to był Burn, żeby tak się właśnie nie stało. Szacunek dla Argentyny, że dali kolejny raz z wątroby i wyrwali zwycięstwo. Paradoksalnie strzelony gol Anglikom zaszkodził. Do tego momentu gorsi nie byli. Też umieją się kopać po kostkach.
Mecz o trzecie miejsce to jak potyczka w fifę ze szwagrem o 3 nad ranem.
Finał może jakiś niezapomniany nie był, ale mnie nie zaskoczył za bardzo. Obawiałem się nawet bardziej zamkniętego meczu. Hiszpanie jednak parę razy docisnęli. Argentyna nic nie zagrała z przodu i dociągnęli do dogrywki. Anglicy by dostali gładko w 90 minut, tak jak w finale Euro. Zakładałem, że gola w 90 min strzeli Merino, strzelił inny zmiennik 20 minut później.
Ostatecznie wygrała drużyna najlepsza, co wcale nie oznacza, że grająca najładniej. Byli po prostu o jeden ruch przed wszystkimi. Jeden stracony gol w 8 meczach, gole zmienników, umiejętności techniczne na poziomie nieosiągalnym dla wielu innych nacji. To pozwalało na kontrolowanie meczów niemal od początku do końca. Zaczęli słabo, ale turniej trwał ponad miesiąc. Mecze grupowe można było traktować jak sparingi, a w fazie pucharowej wygrali z Portugalią, Belgią, Francją i Argentyną. Bez karnych, z 1 dogrywką. Mieli najtrudniejszą ścieżkę i się nie potknęli. Po prostu mistrzowie. Podobnie jak 16 lat temu Iniesty, Xavi, Ramosy i Puyole zrobili maszynę do wygrywania. Żaden zawodnik (poza Nico Williamsem, który za wczoraj powinien dostać rocznego bana na reprezentację) nie odstawał. Zmieniał kolegę i wiedział, co robić.
A co do samego mundialu, to mam dość mieszane uczucia:
Plusy – największe gwiazdy były w formie (Mbappe, Dembele, Kane, Bellingham, Haaland, Rodri czy Messi) – błyszczeli w swoich drużynach i ogólnie zagrali dobre turnieje. Na pewno byli zmęczeni, ale nie było tego tak widać, jak nieraz w przeszłości. Względnie niewiele było kontuzji wśród topowych graczy, tak że ktoś zupełnie nie przyjechał.
Stadiony – wielkie, nowoczesne, w tv wyglądały świetnie (Dallas, Los Angeles, Seatle, Azteca w Mesyku). No i na szczęście nie sprawdziły się hiobowe przewidywania, że pogoda skasuje Mundial. Pojedyncze przypadki burz i chyba jednak nie było takich strasznych upałów – to zresztą mam wrażenie stały element tego turnieju – Meksyk 86 podobno był piekłem, też coś mi świta, że w 90, 94, 98, 2002 w Korei i Japonii też bywało ciężko.
Były niespodzianki (zawsze muszą być), chociaż głównie rozczarowujące kibiców z danych krajów (Niemcy, Brazylia, Holandia) no i murowane czarne konie nie wypaliły (Turcja, Urugwaj, Maroko, czy też ktoś inny z Afryki).
Było też dużo minusów:
Absurdalny rozmiar turnieju – wiele drużyn zupełnie przeciętnych, kilka na poziomie urągającym takiemu widowisku. To spowodowało, że ci najwięksi rzadko na siebie wpadali. W grupach faworyci poradzili sobie bez mrugnięcia okiem, a później tylko Hiszpanie mieli naprawdę trudną drabinkę. Poziom piłkarski przez to też był taki sobie. Na pewno były emocjonujące momenty, mecze, mogły się podobać, kontrowersje które się jakoś zapamięta. Ale nie wiem, czy spośród tych ponad 100 spotkań za 5 lat będę jakieś konkretne wspominać (obawiam się, że Ekwador – WKS, czy Algieria – Austria niedługo mi się pozacierają, a Argentyna – Rumunia z 94, Dania – Brazylia z 98 i wiele innych pamiętam do dziś). Najmocniejsi, jak na siebie wpadali, to zaczynali grać zachowawczo. No ale tak wygląda reprezentacyjna piłka, wypatroszona przez rozgrywki klubowe.
Te całe przerwy na nawodnienie – kpina z kibiców, ale też i zmiana w jednym z aspektów tego sportu. Gra ma się toczyć bez przerw, zmęczenie, rozprężenie, odpuszczenie założeń taktycznych to istotne elementy, które nieraz decydują o wyniku. A piłkarze machający do sędziego, żeby zrobił przerwę to wstyd (Pickford w każdym meczu to robił). Rozumiem wyjątkowo, ale jak grają w deszczu w 20 stopniach? Albo w de facto klimatyzowanej hali?
Kibice na stadionach – poza wyjątkami to bywało dość cicho. Zawsze miałem bekę, że druga połowa zaskakuje, bo chyba wszyscy w kiblu, albo bardziej prawdopodobne w kolejce po hotdoga. Zawsze mówię, że imprezy piłkarskie powinny odbywać się w krajach bogatych i tam, gdzie piłka jest ważnym sportem. Inaczej mamy takie obrazki plus celebrytów od czapy.
A za 2 lata Euro rozgrywane na Wyspach (Anglia, Szkocja, Walia, Irlandia). Co ciekawe, wszyscy będą musieli zagrać w eliminacjach, ale 2 miejsca będą trzymane dla gospodarzy, którzy polegną. Gdyby poległa trójka lub czwórka, to ranking ma zadecydować. Pewnie uwag co do atmosfery mieć nie będę, ale 24 drużyny na Euro to też przesada. Na Mundialu było chyba 16 i też jakaś Słowacja Czechy się zaplątały. Szkoci też blado. A tu jeszcze trzeba będzie 8 kolejnych znaleźć. No ale to zmartwienie za 2 lata 😊
« Ostatnia zmiana: Pn, 20 Lipiec 2026, 10:55:03 wysłana przez perek82 »
Black Dahlia **
Dylan Dog: Mater morbi ***
Chaos, Podróż do piekła ***
Nonnonba **
Historia Dylana Doga **