Ja się zatrzymałem na końcu sezonu drugiego i póki co nie mam wielkiej chęci, żeby iść dalej. Pewnie za jakiś czas kupię numery z trzeciego, ale generalnie pierwszy podobał mi się bardziej. "Letnicy" zdawali się zapowiadać jakąś dłuższą historię, ale szybko to wrażenie u mnie zniknęło i podobnie jak Xmena zaczęły mnie już męczyć te proceduralne fabuły. Niby później część zeszytów się ze sobą łączyła, ale jednak brakowało mi poczucia, że dokądś to wszystko prowadzi - choć być może wymusza to sama forma publikacji. No i w sumie to już czepianie się konwencji, ale miałem też trochę dość, że dosłownie każdy zeszyt to musiał być jakiś nowy stwór i w sumie każde zjawisko paranormalne, jakie można sobie wyobrazić, musiało mieć miejsce w tym PRLu - jakoś tak za dużo tego dla mnie.