Autor Wątek: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce  (Przeczytany 314375 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online DrugiejSzansy

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1755 dnia: Cz, 16 Lipiec 2026, 15:09:38 »
Lepiszcze? Lepiszcze!

Na moje Lepiszcze super słowo. W ogóle w kontekście Paste Pot Petey`a lepiszcze pasuje, jak ulał. Wiele można zarzucić tłumaczeniu hachettowych kolekcji, ale tu IMHO lepiszcze siedzi pięknie.
kolorowezeszyty.blogspot.com

Offline Pocztar

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1756 dnia: Cz, 16 Lipiec 2026, 15:21:08 »
Tia. Tak jak Krzyżnięci ;)

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1757 dnia: Cz, 16 Lipiec 2026, 15:39:11 »
Ja tam nadal się będę upierał, że w ogóle nie powinni tłumaczyć nick-name'ów postaci. Nie zbieram Origin, ale tłumaczyli jakoś Sandmana czy Hydromana? Tak z ciekawości :)
Też jestem tego zdania, nie lubię spolszczania pseudonimów postaci, zdecydowanie wolę jak jest zostawiana orginalna nazwa.
Sociale:
https://www.instagram.com/wayne_collector
Ten który nie załapał się na WKKM, bo był za mały 😉

Offline OokamiG

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1758 dnia: Cz, 16 Lipiec 2026, 16:10:09 »
Nie no, przy takim Strachu na Wróble jeszcze to przejdzie. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Tak samo jak Pingwin.

Offline Saruman

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1759 dnia: Cz, 16 Lipiec 2026, 20:14:59 »
A ja odwrotnie, chyba wszystko co się da bym spolszczył. Ale to trzeba by było zrobić w ramach całej serii i to lata temu. Teraz już raczej na to za późno. Po prostu gryzie mnie, jak postacie gadają po polsku i rzucają do siebie ksywami w języku angielskim.

"Strong Guy'u idź skop tyłek Vulture'owi"
"Human Torch'u przypal Rhino"

Dlatego od jakiegoś czasu wolę czytać superhero w oryginale. Pomijając same nazwy postaci, naprawdę sporo rzeczy ginie w tłumaczeniu.

Offline OokamiG

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1760 dnia: Cz, 16 Lipiec 2026, 20:42:14 »
Ludzie byliby zaskoczeni ile slangu jest w starszych Batmanach po angielsku.

Offline Alois

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1761 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 00:07:13 »
"Strong Guy'u idź skop tyłek Vulture'owi"
"Human Torch'u przypal Rhino"

No tak, o wiele lepiej brzmi:

„Silny chłopcze idź skop tyłek Sępowi”
„Ludzka pochodnio przypal Nosorożca”

Jak bym nie wiedział o co chodzi to pomyślałbym że to teksty z jakiegoś gejowskiego porno.

Offline Andrzej8666

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1762 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 08:24:03 »
No to niezłe masz skojarzenia. A akurat Vulture, Humon Torch i chyba też Rhino było nie raz tłumaczone ;)

Mi się wydaje, że jednak każdy przypadek jest indywidualny.

Żelazny człowiek?
Człowiek Pająk za każdym razem?
Jak przetłumaczyć Deadpoola.

Rustecki mówił, że na początku próbowali tłumaczyć wszystko. Wychodziło wtedy tak, że Kingpin był ważniakiem i Lobo był ważniakiem kurde bele. Była też jakaś wpadka z Punisherem, który choć na okładce był Pogromcą, w komiksie był nazwany karcicilem czy jeszcze inaczej. W pewnym momencie odjął więc decyzję, że nie tłumaczą, a inne wydawnictwa kontynowały nazewnictwo.

Offline Saruman

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1763 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 09:23:09 »
No tak, o wiele lepiej brzmi:

„Silny chłopcze, idź skop tyłek Sępowi”
„Ludzka pochodnio, przypal Nosorożca”

Owszem, znacznie lepiej. I specjalnie przetłumaczyłeś "Strong Guy" jako "Silny Chłopiec", choć w rzeczywistości nikt by czegoś takiego nie użył. "Strong Guy" przetłumaczyłbym jako "Mocarz" albo "Siłacz" - krótko i naturalnie.

Z "Deadpoolem" jest większy problem, ciężko przetłumaczyć. Dlatego w takich przypadkach lepiej nie tłumaczyć dosłownie, tylko wymyślić nową ksywkę, która odda charakter postaci. AI zaproponowało dla Deadpoola "Śmierciucha", bo:
Cytuj
  • Łączy śmierć z pieszczotliwym zdrobnieniem, przez co jest równocześnie groźny i ironiczny - zupełnie jak on.
  • Łatwo wchodzi w zdanie: „No i znowu Śmierciuch rozwalił połowę miasta” - brzmi naturalnie.
  • Oddaje autoironię, jakby sam siebie wyśmiewał, że śmierć to dla niego kompan od żartów.

Nazwa "Człowiek Pająk" niby jest poprawna, ale w praktyce kuleje, bo jest za długa. "Spider Man" mówi się błyskawicznie, dlatego w oryginale bardzo pasuje. Podobnie "Batman" - "Człowiek Nietoperz" brzmi po polsku fatalnie. Gdyby to byli nasi rodzimi bohaterowie, nazywaliby się IMO po prostu "Pająk" i "Nietoperz". Krótko i bez zbędnego wydłużania.

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1764 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 10:03:37 »
Owszem, znacznie lepiej. I specjalnie przetłumaczyłeś "Strong Guy" jako "Silny Chłopiec", choć w rzeczywistości nikt by czegoś takiego nie użył. "Strong Guy" przetłumaczyłbym jako "Mocarz" albo "Siłacz" - krótko i naturalnie.
Tymczasem Ród Smoka gdzie właśnie w 2 sezonie dosłownie Aemond wniósł toast za Silnych Chłopców (tak było to przetłumaczone w napisach, oryginalnie było właśnie sformułowanie Strong Boys )  - więc jak najbardziej jest to używane  :)
Sociale:
https://www.instagram.com/wayne_collector
Ten który nie załapał się na WKKM, bo był za mały 😉

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1765 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 10:10:39 »
A ja odwrotnie, chyba wszystko co się da bym spolszczył. Ale to trzeba by było zrobić w ramach całej serii i to lata temu. Teraz już raczej na to za późno. Po prostu gryzie mnie, jak postacie gadają po polsku i rzucają do siebie ksywami w języku angielskim.

"Strong Guy'u idź skop tyłek Vulture'owi"
"Human Torch'u przypal Rhino"
Martwy Basen zabija Uniwersum Marvela - ale to brzmi zajebiścieeee   ;D
A już tak na poważnie - lubię nasz język, ale zwyczajnie angielskie pseudonimy brzmią lepiej i spokojnie można je odmieniać w języku polskim co z resztą sam ładnie uczyniłeś, i brzmi to naturalnie - sory, ale spójrz sobie na takich Mutantów - Rogue - Łobuzica
Nightcrawler - Nocny Pełzacz
Bishop - Biskup
I tak dalej, no sory, ale nie brzmi to dobrze, a wręcz tragicznie i wieje właśnie jak ktoś napisał jakieś gejowskie porno
Sociale:
https://www.instagram.com/wayne_collector
Ten który nie załapał się na WKKM, bo był za mały 😉

Offline Castiglione

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1766 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 10:27:26 »
Po trochu świadczy to o tym, że to zwyczajnie jest głupie, tylko próbuje się to maskować brakiem tłumaczenia.


Tymczasem Ród Smoka gdzie właśnie w 2 sezonie dosłownie Aemond wniósł toast za Silnych Chłopców (tak było to przetłumaczone w napisach, oryginalnie było właśnie sformułowanie Strong Boys )  - więc jak najbardziej jest to używane  :)
Tylko użycie takiego określenia w zdaniu, a tłumaczenie czyjegoś pseudonimu to trochę dwie różne rzeczy.

Offline Kadet

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1767 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 12:36:05 »
W tym wypadku muszę zdecydowanie przyznać rację OokamiG. Jeżeli chodzi o tłumaczenie pseudonimów, nazw drużyn itp., każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Zarówno założenie, że wszystko spolszczamy, jak i przyjęcie, że wszystko zostawiamy po angielsku, zapędzi nas prędzej czy później w ślepy zaułek. Dobry tłumacz zbada konkretną sytuację pod kątem językowym, kulturowym, znaczeniowym, estetycznym - i podejmie na tej podstawie decyzję.

Niektóre nazwy wręcz wołają o spolszczenie - na przykład postaci nawiązujące do znanych pojęć i tekstów kultury i dziedzictwa, których pierwowzory mają już polskie imiona i nazwy. Emma Frost to Biała Królowa, a nie White Queen, bo hierarcha Hellfire Club była oparta na szachach, które mają polskie nazwy. Jervis Tetch to Szalony Kapelusznik, bo tak nazywa się u nas ta postać z "Alicji w Krainie Czarów" i nie ma sensu bawić się w angielską wersję. Kiedy Wonder Woman spotyka boginię mądrości, to przecież wiadomo, że w tłumaczeniu nazwiemy ją "Atena", a nie "Athena". Podobnie w Avengers był Herkules, a nie "Hercules" i Gilgamesz, a nie "Gilgamesh".

Czasem nazwa polska jest po prostu zręczniejsza. Chyba nikt nie będzie głosował za "Captainem Americą" zamiast Kapitana Ameryki. "Fantastyczna Czwórka" odmienia się znacznie wygodniej i sprawniej niż "Fantastic Four". Jeden z wrogów Spider-Mana bywał u nas nazywany zarówno "Vulture", jak i "Sęp", ale ta druga wersja wygrywa, bo z angielskiego pseudonimu nie za bardzo da się utworzyć miejscownik (rozmawiamy o... o kim? o Vulturze?). Poza tym wszystkie te teorie jakby milcząco zakładają, że mówimy tylko o języku angielskim. Kiedy tylko rozszerzymy zakres języków, założenie "wszystko zostawiamy w oryginale" zaczyna się chwiać w posadach... bo wtedy zamiast Superkwęka mielibyśmy "Paperinika".

To, że dziś mówimy o Avengers, a nie o Mścicielach, jest wyłącznie kwestią uzusu. Pamiętam, że jeszcze przed premierą filmu całkiem popularna była spolszczona wersja, a "Avengers" tak naprawdę zdominowali polskie teksty dopiero po gigantycznym sukcesie filmu, w którego tytule zostawiono nazwę bez zmian.

Są oczywiście też pseudonimy, których na obecnym etapie nie opłaca się spolszczać, bo zyskały sobie ogromną rozpoznawalność w oryginalnej formie, na przykład najbardziej znane: Superman, Batman, Spider-Man. Czasem polskie tłumaczenie różniłoby się rodzajem gramatycznym od płci posiadacza ksywki, co utrudniałoby odmianę i budowanie sensownych wypowiedzi (np. z Młodych Tytanów Teen Titans Nastoletnich Tytanów* Raven i Nightwing. Czasem po prostu trudno oddać jest sens pseudonimu w zgrabny, zwięzły sposób w języku polskim (np. w wypadku Punishera).

Tak więc - nie ma reguły.

@wayne - to, że celowo tłumaczysz te pseudonimy tak, by brzmiały źle, nie wzmacnia Twoich argumentów. Wiadomo przecież, że dosłowne znaczenie słowa "Deadpool" to nie "Martwy Basen", tylko "Pula Śmierci". "Bishop" nie będzie tłumaczony, bo to nie pseudonim, tylko nazwisko tego bohatera. "Rogue" jako "Szelma" nie brzmi tak źle, więc nie trzeba się silić na żadne "Łobuzice".

@Saruman - tłumaczenie komiksów, nawet jeśli są trywialne, można zaliczyć do tłumaczenia literackiego. Co za tym idzie: jakiekolwiek pytanie AI o takie tłumaczenie mija się z celem. Tłumaczenie literackie wymaga empatii i pierwiastka twórczego - czegoś, czego LLM automatycznie podstawiający treści na podstawie algorytmu i prawdopodobieństwa po prostu mieć nie będzie. AI pisze "łatwo wchodzi w zdanie", "brzmi naturalnie", ale przecież jako model językowy tak naprawdę nie ma pojęcia, czy to brzmi naturalnie, czy nie, - wypluwa tylko jakieś cudze opinie, na które natrafił.

Sugestia "Dlatego w takich przypadkach lepiej nie tłumaczyć dosłownie, tylko wymyślić nową ksywkę, która odda charakter postaci" i zaproponowany przez AI "Śmierciuch" niestety mogą bardzo łatwo potężnie minąć się z celem. W komiksach przecież często pojawiają się aluzje do źródła danego pseudonimu. Jeżeli zrobimy z Deadpoola "Śmierciucha", a w którymś zeszycie bohater będzie miał dymek, w którym mówi, jak to wziął swoją ksywkę od makabrycznej gry, w którą grali w placówce rządowej, to czytelnik tylko poskrobie się w głowę, bo nijak to nie będzie ze "Śmierciuchem" związane...

No i jeszcze co do tego "lepiszcza" - z tego, co rozumiem, "Paste Pot Pete" to jest postać, z której śmieje się niemal każdy w uniwersum Marvela; dlatego też ten łotr zmienił potem pseudonim na "Trapster", ale i tak co chwilę ktoś wypomina mu dawną ksywę. Takie uparte powtarzanie "lepiszcza" może grać na tej nucie, sprawiając, że jego wypowiedzi brzmią dziwacznie... no i samo słowo jest fajne ;)

Wiem, że ktoś kiedyś tłumaczył "Paste-Pot Pete'a" jako "Pełnego Pasty Pete'a" - nie podoba mi się to za bardzo, bo parze "Paste" ("klej") i "Pasta" wg mnie za blisko do "fałszywych przyjaciół" i mają zbyt duży rozjazd pojęciowy. Aliteracja wydaje mi się tu drugorzędna wobec tego, że ksywka powinna po prostu brzmieć śmiesznie i lamersko, więc "Kleisty Pete" wydaje mi się całkiem niezłym pomysłem, właśnie dlatego, że brzmi tak źle :)

----------------------
* No właśnie, to też ciekawa zagwozdka. Warto zauważyć, że sprawie szkodzi też pewny brak spójności między różnymi wydawnictwami - na przykład zdarzały się drobne różnice między tłumaczeniem tego samego pseudonimu u Egmontu i Muchy, kolekcja BiZDC w ogóle szła mocno w spolszczanie, nawet do poziomu - moim zdaniem przesadzonych - "Kobiety-Kota" zamiast Catwoman i "Szacha i mata" zamiast "Checkmate" jako nazwy pewnej organizacji, a znów kolekcje z Carrefoura chyba czasem też nie przejmowały się sprawdzaniem, czy dany pseudonim ma już może ustalone brzmienie w przekładzie...
« Ostatnia zmiana: Pt, 17 Lipiec 2026, 12:40:47 wysłana przez Kadet »
Bardzo Was proszę o wsparcie i/albo udostępnienie zbiórki dla dziewczynki walczącej z rakiem: https://www.siepomaga.pl/walka-agatki.

Dziękuję z całego serca!

Offline Saruman

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1768 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 13:04:06 »
@Saruman - tłumaczenie komiksów, nawet jeśli są trywialne, można zaliczyć do tłumaczenia literackiego. Co za tym idzie: jakiekolwiek pytanie AI o takie tłumaczenie mija się z celem. Tłumaczenie literackie wymaga empatii i pierwiastka twórczego - czegoś, czego LLM automatycznie podstawiający treści na podstawie algorytmu i prawdopodobieństwa po prostu mieć nie będzie. AI pisze "łatwo wchodzi w zdanie", "brzmi naturalnie", ale przecież jako model językowy tak naprawdę nie ma pojęcia, czy to brzmi naturalnie, czy nie, - wypluwa tylko jakieś cudze opinie, na które natrafił.
Zgadzam się całkowicie, to tłumaczenie od AI podałem jako szybki przykład, niekoniecznie trafny.

Tłumaczenie komiksów superbohaterskich rzeczywiście wydaje się być mocno problematyczne ze względu na dużo nazw własnych: ksywek, drużyn, nazw ataków czy elementów lore. Wniosek można wyciągnąć taki, że jakkolwiek by tłumaczyć lub nie tłumaczyć komiksy SH, to i tak nie do końca będzie to satysfakcjonujące dla wszystkich czytelników. Do tego dochodzą jeszcze wspomniane różnice między wydawnictwami i przyzwyczajenia czytelnicze.

Offline Castiglione

Odp: Marvel Origins - Kolekcja kolekcja w Polsce
« Odpowiedź #1769 dnia: Pt, 17 Lipiec 2026, 14:43:46 »
Tak naprawdę to chyba właśnie przyzwyczajenie gra tu największą rolę. Gdyby jakieś tłumaczenie znanej postaci funkcjonowało u nas od kilkudziesięciu lat, to dzisiaj dla każdego byłoby oczywistością, że tak tego bohatera nazywamy. A jak od dawna zna się te ksywy w wersji angielskiej, to każdy późniejszy przekład na nasze będzie w jakiś sposób zgrzytać.