Jak pamiętam udowadniano w poprzedniej dyskusji że te powtórki w tym pierwszym tomie to jest mega zły pomysł, a to się bardzo dobrze sprzedało. Coś mi tu umyka, może ktoś to wyjaśnić? A może się myliliście i wasze ego nie pozwala przyznać ze to bicie piany było pezpodstawne. Nikt nie kazał kupować tych komiksów osobom posiadających wcześniejsze kolekcje.
Nie rozumiem ludzi, którzy narzekali na powtórki, potem poszli kupili te komiksy od wydawcy pokazując, że to gadanie i tak nie ma znaczenia. I teraz widzę powtórkę z rozrywki, chyba że znaleźli się nowi czytelnicy.
Bo zupełnie nie rozumiesz, o co ludziom chodzi. Problemem nie jest sama ta seria, bo generalnie jest wydana ładnie i zbiera dobre komiksy, czemu nikt nie zaprzecza, radef podkreśla to w praktycznie każdym swoim poście na KAI. Problem jest taki, że Egmont wytworzył sobie sporą grupę odbiorczą na komiksy z kaczkami, a wybierając tę kolekcję całkowicie się od niej odcina, nie oferując niczego innego. Nie jest tak, że dla nowego odbiorcy jest jedna seria, a dla starych fanów druga. Jedyna inna to zapowiedziane 4 tomy De Vity, które raz że nie będą raczej zawierać topowych komiksów, dwa - patrząc na dotychczasowe tempo "Włoskiego skarbca", ich wydanie zajmie jakieś 2 lata.
Więc:
a. Egmont mógł tę kolekcję wydać tak, aby zadowolić i starszych i nowszych czytelników - bo to widać chociażby po tym, jak ta seria wygląda w innych krajach, tylko u nas obcięto praktycznie wszystko, co nie wyszło spod ręki Barksa i Rosy
b. Można było pójść dwutorowo i jednocześnie zaproponować coś stałym odbiorcom
Wybrana została natomiast opcja "c", czyli kompletnie olać dotychczasowych czytelników, którzy nakręcili sprzedaż poprzednich serii i czekają na kolejne wydania.
Więc generalnie Jaś się wkurza, że nie ma na rynku żadnego produktu skierowanego do niego, a ty wchodzisz i mówisz mu, żeby się cieszył, bo jest produkt dla Stasia.