Ale miło poczytać Giganta bez literówek, źle wklejonych dymków i innych temu podobnych
Że też 30 lat temu potrafili, a dzisiaj już nie...
Oczywiście, że błędy bywały i zawsze były, nie udawajmy. Nie zmienia to faktu, że to co się stało w prasowym dziale Egmontu przez ostatnie 2-3 lata, i dramatyczny spadek jakości wszystkiego, to jednak sytuacja nieporównywalna z czymkolwiek co zdarzyło się wcześniej. Ale gdybyś porównał tom z ok. 2021 z tomem z ok. 1998 roku, to wielkiej różnicy nie ma. A nawet są pewne rzeczy na plus, bo na szczęście Egmont międzynarodowo wycofał się z prób stosowania dużo cieńszego papieru, co miało miejsce gdzieś w okolicach 2000 roku.
@up
Jak napisałem stronę wcześniej - genialny komiks. Znaczy ja piszę przez okulary nostalgii. Ale tak jak u KD tak samo Giganty z lat 1997 - 2000 uważam za kaczy prime. Świetne, śmieszne historie. Muszę odnaleźć w którym to tomie była ta historia Mikiego z Częstotliwością W i ponownie zarekomendować wam ten komiks. Żadne Gleanty czy Extra/Premium nie umywają się do tamtych scenariuszy
Equaroc - nie sprzedawaj, trzymaj bezpiecznie. Nic lepszego już nie będzie.
"Kiedyś to było, a teraz to ni ma". Oczywiście, że Giganty w tamtym okresie były bardzo dobre, ale to nie jest tak, że nowe są złe. Jak zresztą tu było wspominane - "Agenci i detektywi", genialna seria, wiele komiksów detektywistycznych ze ścisłego tomu. "Ostatnia przygoda" - genialna historia o Sknerusie wydana w "Gigancie Poleca" 167, "Świat Jutra", "Wielka gra", "Cienka sprawa" - wybitne historie Castiego o Mikim wydany w latach 2007-2012 w "Gigancie Poleca" (niestety wiele innych zostało u nas pominiętych), "Wielkie Morze Piasku", "Wyspa skarbów" - doskonałe komiksy duetu Turconi/Radice (znanego też ze świetnych komiksów niedisnejowskich) wydany w "Gigantach" 183 i 205, już nie wspominając o "Doubleducku" czy "Kwantomasie".
Problem obecnego "Giganta" polega na tym, że po prostu Niemcy chcą tego wydawać więcej i więcej, a to oznacza, że najlepsze historie trzeba rozdzielić na więcej wydań. Plus mam wrażenie, że co jakiś czas w Egmoncie pojawia się ktoś, kto myśli, że zna się lepiej na temacie, choć w rzeczywistości się nie zna, i po latach pełnych bardzo fajnych tomów, potem nagle dostajemy słabe składaki.