Autor Wątek: DC Compact Comics  (Przeczytany 61258 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Antari

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #240 dnia: Śr, 13 Maj 2026, 16:58:32 »
Spotkałem się już na forum z taką teorią - dla mnie jest to mocno naciągane. Przecież Compacty to są przedruki 1:1 za wyjątkiem odrobinę grubszego papieru z wydań zagranicznych. Jedynym kosztem jaki odpada jest więc tłumaczenie (choć zdarzają się różnice w tłumaczeniu względem starszych wydań np. Strażników, więc ten koszt również w jakimś stopniu musiał zostać poniesiony, bo pracę ktoś wykonał). Niższa cena jest możliwa z uwagi na papier, format i miękką okładkę, a koszty licencji będą podobne jak w przypadku dużych wydań. Cena ostateczna też jest pewnie jakoś sterowana przez licencjodawcę.

Za ceną "DC Compact" stoi też nakład, który musi być odpowiednio wyższy, a nie każdy komiks sprzeda się w tańszej formie w odpowiednio wysokim nakładzie. Dlatego są wybrane tytuły popularne, takie, które mogą dotrzeć do szerokiego odbiorcy, który niekoniecznie chce wydać stówę czy więcej na komiks.

Z całym szacunkiem Radefie ale nie mam pojęcia co to pogrubione oznacza. To jest bardzo prosta zależność przy założeniu, które podaliście, czyli za sukcesem DC Compact stoi niska cena ergo wysoki nakład i jest to adresowane do najliczniejszej grupy odbiorców czyli czytelnik casualowy lub nowicjusz. Przy wysokim nakładzie spada cena, a więc rośnie ilość nowicjuszy, którzy zainteresują się danym tytułem. Co oznacza wzrost sprzedaży lub znacznie wyższą aniżeli osiągnęliby, gdyby wydali w droższym wydaniu dla wąskiego grona kilkuset (lub kilku tysięcy) kolekcjonerów w Polsce.

Stąd moje pytanie, dlaczego nie wydają wszystkiego w formacie DC Compact? Staroci, nowości, reprintów, pierwszych wydań... wszystkiego?

Podam ci prosty przykład, komiksu, który miał już sporą ilość reprintów - Zabójczy Żart. W sklepie Egmontu masz Limited za 170 zł i Compact za 17 zł. Zgodnie z Twoją teorią, Limited kupi wytrawny kolekcjoner, a Compact nowicjusz, osoba, która wypatrzyła komiks między gazetkami w Lidlu i się skusiła.

Skracając wywód, gdyby Egmont zrezygnował z Limited i na rynku była tylko wersja Compact myślisz, że finansowo w jakikolwiek sposób by to odczuli? Więc dlaczego utrzymują je w ofercie? Podobnie z Vendettą, Strażnikami itd.

Wydawajmy wszystko na miękko i jak najmniejszym formacie i będzie super.

Czytałem te dyskusje już ładnych kilka lat temu przy okazji Marvel Now i jak to się skończyło?

Offline radef

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #241 dnia: Śr, 13 Maj 2026, 17:37:05 »
Jedynym kosztem jaki odpada jest więc tłumaczenie (choć zdarzają się różnice w tłumaczeniu względem starszych wydań np. Strażników, więc ten koszt również w jakimś stopniu musiał zostać poniesiony, bo pracę ktoś wykonał).
No właśnie o to chodzi, że koszt przygotowania komiksu jest jednak sporym wydatkiem. Ponieważ na niego składa się tłumaczenie, korekta, redakcja, DTP. W przypadku komiksów z DC Compact te koszty zostały już poniesione, zwróciły się poprzez sprzedaż wcześniejszych wydań. Tu po prostu wydawnictwo bierze stare pliki, co najwyżej robi drobne poprawki (przy czym "Strażnicy" mieli tyle wydań w Polsce, że tak naprawdę poprawki mogły zostać zrobione wcześniej) i wrzuca do drukarni. Więc odpada spora część kosztów i dzięki temu komiks może zostać wydany taniej.

Dokładnie tak samo działa DC Compact w USA - DC Comics nie bierze do tej serii komiksów, które gdzieś tam zagubiły się w archiwach i trzeba ponieść jakieś koszty, by mogły zostać przygotowane do druku, lecz po prostu, to co się już wielokrotnie zwróciło i teraz może być dodatkowo zmonetyzowane wśród innej grupy odbiorców.
Z całym szacunkiem Radefie ale nie mam pojęcia co to pogrubione oznacza. To jest bardzo prosta zależność przy założeniu, które podaliście, czyli za sukcesem DC Compact stoi niska cena ergo wysoki nakład i jest to adresowane do najliczniejszej grupy odbiorców czyli czytelnik casualowy lub nowicjusz. Przy wysokim nakładzie spada cena, a więc rośnie ilość nowicjuszy, którzy zainteresują się danym tytułem. Co oznacza wzrost sprzedaży lub znacznie wyższą aniżeli osiągnęliby, gdyby wydali w droższym wydaniu dla wąskiego grona kilkuset (lub kilku tysięcy) kolekcjonerów w Polsce.

Stąd moje pytanie, dlaczego nie wydają wszystkiego w formacie DC Compact? Staroci, nowości, reprintów, pierwszych wydań... wszystkiego?
Odpowiedź znajdziesz post wyżej.
Tak jak napisał radef: aby zbić cenę DC Compact do tak niskiego poziomu, Egmont wydaje w tej serii tylko komiksy, które wcześniej wypuścił w "normalnym" formacie i ma do nich gotowe materiały. Dodatkowo nakłady muszą być duże, więc będą to tylko najbardziej znane, medialne komiksy: "Pogromców Nieznanego" z DC Deluxe w takim wydaniu raczej nie wznowią.
Więc tak jak napisałem - nie każdy komiks sprzeda się w tańszej formie w odpowiednio wysokim nakładzie. Nie każdy komiks jest popularnym tytułem z Batmanem, który gdzieś tam bardziej przebił się do popkultury, żeby szersze grono czytelników się nim zainteresowało. Jeśli wydasz "Pogromców nieznanego" w formacie DC Compact, to prawdopodobnie sprzedaż będzie niewiele wyższa niż w "DC Deluxe". Bo pewnie niektórych odbiorców przyciągniesz ceną, ale to po prostu nie jest tytuł, po którego sięgnie ktoś "z ulicy" w Empiku.

Podam ci prosty przykład, komiksu, który miał już sporą ilość reprintów - Zabójczy Żart. W sklepie Egmontu masz Limited za 170 zł i Compact za 17 zł. Zgodnie z Twoją teorią, Limited kupi wytrawny kolekcjoner, a Compact nowicjusz, osoba, która wypatrzyła komiks między gazetkami w Lidlu i się skusiła.

Skracając wywód, gdyby Egmont zrezygnował z Limited i na rynku była tylko wersja Compact myślisz, że finansowo w jakikolwiek sposób by to odczuli? Więc dlaczego utrzymują je w ofercie? Podobnie z Vendettą, Strażnikami itd.
I zobacz - co się okazało. "Zabójczy żart" w DC Compact rozszedł się w kilku, może nawet 10 tysiącach egz., natomiast "Zabójczy żart" w Limited rozszedł się w kilkuset egzemplarzach. Egmontowi udało się i zarobić na niedzielnych czytelnikach, i zarobić na kolekcjonerach. Po prostu to są dwa wydania skierowane do tak różnej grupy odbiorców, że się wzajemnie nie kanibalizują. A jedyne, co ich łączy, to że być może jakiś fan ma oba. Ale ze względu na gigantyczną różnicą w nakładach - nie jest to ważna składowa.

Więc skoro Egmont może jednocześnie zarobić w dwojaki sposób na jednym komiksie, to czemu ma tego nie robić? A wydając tylko DC Limited lub tylko DC Compact, by nie zarobili tyle, ile zarobili wydając jednocześnie dwa te wydania i zaspokajając dwa zupełnie różne grona komiksów.

Czytałem te dyskusje już ładnych kilka lat temu przy okazji Marvel Now i jak to się skończyło?
Skończyło się największymi nakładami dla komiksu superhero po czasach TM-Semicu oraz wydaniem kilkaset komiksów? Co było mówione przez Kołodziejczaka i wynikało z zestawień rocznych - u szczytu hity sprzedawały się nawet w kilkunastu tysiącach egz. (co też widać po liczbie dodruków), a jakieś Deadpoole może 20 tysięcy egz. przekroczyły. Gdyby Egmont się wówczas nadal trzymał "drogich" HC-ków, to nigdy by się tego efektu skali nie udało się osiągnąć.
Kacza Agencja Informacyjna - newsy, recenzje, artykuły nie tylko o komiksach Disneya

Offline Castiglione

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #242 dnia: Cz, 14 Maj 2026, 11:04:13 »
Czytając niektóre wypowiedzi, można dość do wniosku, że wcale nie tak źle u nas z tymi komiksami, skoro ta garstka zapaleńców, która zbiera każde wydanie ulubionego komiksu, jest w stanie wyprzedawać kilkutysięczne nakłady największemu wydawnictwu w Polsce ;D Dodać do tego tych bardziej casualowych czytelników i wszelkie głosy o braku odbiorców na dany tytuł można wsadzić między bajki.


To mam do Ciebie jedno pytanie. Podaj mi argument dlaczego Egmont nie powinien wydawać absolutnie WSZYSTKIEGO w oprawie DC Compact? Dlaczego jeszcze bawią się w HC, OHC czy jakieś Limited?
Bo ta seria ma zachęcić nowego odbiorcę do sięgnięcia po inne komiksy (też te grubsze, droższe, lepiej wydane), a nie podciąć skrzydła tej gałęzi i usunąć ją z rynku.


Z całym szacunkiem Radefie ale nie mam pojęcia co to pogrubione oznacza. To jest bardzo prosta zależność przy założeniu, które podaliście, czyli za sukcesem DC Compact stoi niska cena ergo wysoki nakład i jest to adresowane do najliczniejszej grupy odbiorców czyli czytelnik casualowy lub nowicjusz.
Nie każdy tytuł jest równie atrakcyjny dla nowicjusza, żeby się rozejść w kilku tysiącach sztuk. Nie jest to jakiś bardzo skomplikowany wniosek.

Offline michał81

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #243 dnia: So, 16 Maj 2026, 11:23:45 »
Przecież Compacty to są przedruki 1:1 za wyjątkiem odrobinę grubszego papieru z wydań zagranicznych.
Nie są jeden do jednego, przynajmniej nie wszystkie tomy, Tak naprawdę to raczej są przedruki wcześniejszych wydań Egmontu tylko w mniejszym formacie.

Offline Antari

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #244 dnia: Wt, 19 Maj 2026, 11:49:21 »
No właśnie o to chodzi, że koszt przygotowania komiksu jest jednak sporym wydatkiem. Ponieważ na niego składa się tłumaczenie, korekta, redakcja, DTP. W przypadku komiksów z DC Compact te koszty zostały już poniesione, zwróciły się poprzez sprzedaż wcześniejszych wydań. Tu po prostu wydawnictwo bierze stare pliki, co najwyżej robi drobne poprawki (przy czym "Strażnicy" mieli tyle wydań w Polsce, że tak naprawdę poprawki mogły zostać zrobione wcześniej) i wrzuca do drukarni. Więc odpada spora część kosztów i dzięki temu komiks może zostać wydany taniej.

Dokładnie tak samo działa DC Compact w USA - DC Comics nie bierze do tej serii komiksów, które gdzieś tam zagubiły się w archiwach i trzeba ponieść jakieś koszty, by mogły zostać przygotowane do druku, lecz po prostu, to co się już wielokrotnie zwróciło i teraz może być dodatkowo zmonetyzowane wśród innej grupy odbiorców.

To jest teoria, która zakłada jakąś bezpośrednią korelację kosztów między poszczególnymi wydaniami tego samego komiksu na przestrzeni lat, w co szczerze wątpię przy korporacji jaką jest Egmont. Bilans jest rok do roku i nikogo nie obchodzi, że oszczędności wykonane 10 lat temu pozwolą odrobić stratę w tym roku ;) Tak to niestety w takich strukturach nie działa. I tak jak pisałem, nawet w Compactach te tłumaczenia, korekty, redakcje itd. są inne niż w starszych wydaniach, które kojarzę, więc koszty tak czy siak musiały zostać poniesione, chociażby dla świętego spokoju tych na wyższych stołkach.

Więc tak jak napisałem - nie każdy komiks sprzeda się w tańszej formie w odpowiednio wysokim nakładzie. Nie każdy komiks jest popularnym tytułem z Batmanem, który gdzieś tam bardziej przebił się do popkultury, żeby szersze grono czytelników się nim zainteresowało. Jeśli wydasz "Pogromców nieznanego" w formacie DC Compact, to prawdopodobnie sprzedaż będzie niewiele wyższa niż w "DC Deluxe". Bo pewnie niektórych odbiorców przyciągniesz ceną, ale to po prostu nie jest tytuł, po którego sięgnie ktoś "z ulicy" w Empiku.

Przecież mówimy tu o mainstreamowych trykotach, więc po co mieszasz do tego tytuł mocno niszowy? Większość portfolio Egmontu z DC to Batman, a w Marvelu Pająk, Avengers itp. Zapewniam cię, że dla czytelnika z ulicy nie ma żadnej różnicy między Trybunałem sów, Zabójczym żartem, Rokiem pierwszym, runem Kinga czy czymkolwiek z Bat rodziny co obecnie wychodzi. Cokolwiek by wydali z Batmanem na okładce w podobnej oprawie (np. Compact), sprzedałoby się tak samo, bo casualowy czytelnik tego nie rozróżnia. Nie ma bladego pojęcia dlaczego Zabójczy Żart jest niby lepszy od runu Kinga. Zabójczy Żart sprzedał się nie dlatego, że to dzieło "wybitne" tylko dlatego, że jest to tani Batman. Gdyby wcisnąć do tej linii dowolnego nowoczesnego Batmana, z analogiczną ilością stron i tej samej cenie - osiągnąłbyś taki sam efekt. Minus kolekcjonerzy i osoby, które kupiły to wydanie 10 raz, bo wiedzą co kupują. Oni by nie kupili tego chłamu, który obecnie wychodzi.

Ale przecież to nie do nich jest adresowania ta linia, więc mała strata, prawda? ;)

I zobacz - co się okazało. "Zabójczy żart" w DC Compact rozszedł się w kilku, może nawet 10 tysiącach egz., natomiast "Zabójczy żart" w Limited rozszedł się w kilkuset egzemplarzach. Egmontowi udało się i zarobić na niedzielnych czytelnikach, i zarobić na kolekcjonerach. Po prostu to są dwa wydania skierowane do tak różnej grupy odbiorców, że się wzajemnie nie kanibalizują. A jedyne, co ich łączy, to że być może jakiś fan ma oba. Ale ze względu na gigantyczną różnicą w nakładach - nie jest to ważna składowa.

Więc skoro Egmont może jednocześnie zarobić w dwojaki sposób na jednym komiksie, to czemu ma tego nie robić? A wydając tylko DC Limited lub tylko DC Compact, by nie zarobili tyle, ile zarobili wydając jednocześnie dwa te wydania i zaspokajając dwa zupełnie różne grona komiksów.

Na chłopski rozum tak, ale w przypadku korpo nie. Te kilkaset egzemplarzy sprzedanych z Limited w żaden sposób nie pokryje poniesionych kosztów i potencjalnych niebezpieczeństw (nie sprzeda się) jakie niesie druk tak niskich nakładów w taki formie. Super powiększony format, papier, twarda oprawa, dodatki, których wcześniej nie było. Zysk z Limited to może być 1/100 albo 1/1000 tego ile zarobili na Compactach. Tak jak pisałem wyżej, to czy Limited jest, czy go nie ma jest kroplą w morzu. To żaden zysk dla wydawnictwa, a PRowa gadka o zaspokajaniu potrzeb obu grup to tylko puste frazesy.

Nawiasem mówiąc ciekawa jest ta selektywna wrażliwość na argumenty. Pamiętam debaty, gdzie ludzie błagali o dodruki pewnych pozycji, których brakowało na rynku. Zapewne kilkaset egzemplarzy pozwoliłoby zaspokoić to "niezaspokojone" grono czytelników. A wówczas padały argumenty, że to nieopłacalne i nie powinno być praktykowane, mimo, że przecież koszty ze sprzedaży tych pozycji "już dawno się zwróciły".

Skończyło się największymi nakładami dla komiksu superhero po czasach TM-Semicu oraz wydaniem kilkaset komiksów? Co było mówione przez Kołodziejczaka i wynikało z zestawień rocznych - u szczytu hity sprzedawały się nawet w kilkunastu tysiącach egz. (co też widać po liczbie dodruków), a jakieś Deadpoole może 20 tysięcy egz. przekroczyły. Gdyby Egmont się wówczas nadal trzymał "drogich" HC-ków, to nigdy by się tego efektu skali nie udało się osiągnąć.

Ty mówisz o tym co było osiągnięte w peaku sprzedaży, a nie o tym jak skończyła się inicjatywa, a tego dotyczyło pytanie.

Skończyło się wydawaniem masy nierentownych serii, pójściem w ilość kosztem jakości, kanibalizowaniem serii, rozgrzebanymi seriami, które nawet Egmont niechętnie chce dociągnąć do końca, a co dopiero mówić o potencjalnych czytelnikach. Początkowy zachwyt odbił się czkawką wiele lat później.

Szczerze mówiąc, patrząc te kilka lat wstecz, obserwując tok myślenia na forum spodziewałem się, że wszystko już będzie wydawane na miękko albo wręcz wrócimy do wydań pokroju Mega Marvela za 15 zł na jakimś dziadowskim papierze toaletowym. Jakie było moje zdziwienie gdy się okazało, że Egmont poszedł bardziej w stronę twardych okładek jak z Weapon X, Limited, czy omniaków na twardo.

Offline donT

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #245 dnia: Cz, 25 Czerwiec 2026, 10:05:40 »
Mozna dywagowac, wysmiewac, uzasadniac, lubic badz nie, ale jak sie widzi takiego grubasa za dyszke, to sie go bierze bez pytania.
 8)

You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline Antari

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #246 dnia: Cz, 25 Czerwiec 2026, 12:11:39 »
Mozna dywagowac, wysmiewac, uzasadniac, lubic badz nie, ale jak sie widzi takiego grubasa za dyszke, to sie go bierze bez pytania.
 8)



Ładna fala.

Offline donT

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #247 dnia: Cz, 25 Czerwiec 2026, 12:36:55 »
No wiadomo - dla Ciebie za malo ekskluzywna i niegodna Twoich polek. Ja jednak lubie wydania kompaktowe. Sa taniutkie i bardzo poreczne, w sam raz na kocyk do parku czy wyjazdy. W innych wydaniach nie kupilbym tych komiksow, bo kalesony nie sa moim ulubionym gatunkiem.
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Offline Antari

Odp: DC Compact Comics
« Odpowiedź #248 dnia: Pt, 26 Czerwiec 2026, 00:55:01 »
No wiadomo - dla Ciebie za malo ekskluzywna i niegodna Twoich polek. Ja jednak lubie wydania kompaktowe. Sa taniutkie i bardzo poreczne, w sam raz na kocyk do parku czy wyjazdy. W innych wydaniach nie kupilbym tych komiksow, bo kalesony nie sa moim ulubionym gatunkiem.

A co to ma do rzeczy? Naprawdę nie sądziłem, że można mieć problem z przeczytaniem ze zrozumieniem zdania składającego się z 2 wyrazów.

Jakbyś zadał sobie choć minimum trudu to byś wiedział, że mam kilka polskich odpowiedników Compacta, więc co to za brednie, że są za mało ekskluzywne i niegodne moich półek? 

W poprzednim poście poruszyłem kwestię tego co się robi z kartkami w takich grubasach i dobrze wiesz o czym piszę. Wiem bo mam całkiem pokaźną kolekcje takich klejonek od Image czy Marvela.