Spór jest długi i nie wiem, czy przyniesie tu jakiekolwiek zadowalające wszystkich rozwiązanie.
Mogę tylko powiedzieć, że ja nie użyłbym formy "cyborżka" - po pierwsze dlatego, że wydaje mi się niewygodna w wymowie przez tę zbitkę spółgłoskową, po drugie dlatego, że - jak to wcześniej ktoś zauważył - wydaje mi się, że "cyborg" to nie jest nazwa pełnionej funkcji, takiej jak "archeolog", tylko swego rodzaju "nazwa gatunkowa" - jak "człowiek" i "robot", więc nie trzeba tworzyć od niego feminatywów. Tak samo jak od inteligentnej maszyny nie robilibyśmy formy męskiej "maszynek" albo "maszyn".
Powiedziałbym też, że dopóki nie mamy jakiegoś jasnego potwierdzenia, to trudno orzec, czy te feminatywy w "Zimowym Żołnierzu" pochodzą od tłumacza, czy od redakcji. Przeczytałem bardzo dużo komiksów w przekładzie Jacka Drewnowskiego i raczej nie kojarzę, by stosował często takie formy, choć oczywiście mogę się mylić.
Aha, i myślę, że hipotetycznie najlepszą żeńską formą od "androida" byłby "ginoid"

EDIT: A, no właśnie: "cyborg" to przecież skrót od "cybernetyczny organizm". Skoro od "organizmu" nie robimy formy żeńskiej, to chyba dodatkowy argument za tym, że od "cyborga" też niekoniecznie trzeba (choć zgodzę się, że czasem formy pokrewne różnych wyrazów zaczynają żyć własnym życiem i nie zawsze taka zasada musi obowiązywać).