Dlatego tak bardzo doceniam Wydawnictwo Lost in Time.
Premiery zawsze na koniec miesiąca, daty podane na miesiąc z wyprzedzeniem. Mają to rozkminione, że klienci na koniec miesiąca kompletują i zamykają koszyki.
Uporządkowany i klarowny model informowania, proces jak po sznurku.
Widać doświadczenie w pracy w marketingu i zarządzaniu projektami, i widać rozeznanie w zachowaniach swoich klientów.
Żadnego "wysłane do drukarni", "damy znać, jak się dowiemy", albo podawania daty premiery na dwa dni przed, jak ostatnio "Komiks i My".
Drugim takim jest Egmont, który też to kuma, choć im się zdarzało odchodzić od tego wzoru.
W temacie obsów czasowych czuję się nieco wywołany do tablicy, szczególnie że pojawiło się zestawienie z Egmontem. Wg. Wirtualnych Mediów zatrudnia on ok. 100 pracowników. Domyślam się, że przynajmniej część z nich to osoby na etacie. Tymczasem w przypadku zespołu Studio Lain są to pasjonaci działający po godzinach. Np. w tym momencie, po zakończeniu pracy, zawiozłem syna na piłkę i przeglądam sobie radośnie Magdalenę. W takim systemie działania nie mogę poświęcić dziennie więcej niż kilka godzin na działanie z komiksami (przynajmniej nie wzniecając poważnego konfliktu małżeńskiego:).
Dokładamy jednak wszelkich starań, by komiksy były nie tylko jak najszybciej, ale i jak najczystsze (co niekiedy wiąże się z koniecznością dodatkowego przelotu). Reasumując - robimy wszystko, co w naszej mocy, żebyście byli zadowoleni, nawet jeśli mogłoby dojść do zmiany daty premiery.
Dobra, wracam do Magdaleny i pozdrawiam serdecznie (a tym, którzy mają już
Wieki ciemne życzę przyjemnej lektury. To mój ulubiony jak na razie pomioci bohater z lainowej piekielnej stajni, więc mam nadzieję, że zdobędzie i Wasze serca.