Dlatego tak bardzo doceniam Wydawnictwo Lost in Time.
Premiery zawsze na koniec miesiąca, daty podane na miesiąc z wyprzedzeniem. Mają to rozkminione, że klienci na koniec miesiąca kompletują i zamykają koszyki.
Uporządkowany i klarowny model informowania, proces jak po sznurku.
Widać doświadczenie w pracy w marketingu i zarządzaniu projektami, i widać rozeznanie w zachowaniach swoich klientów.
Żadnego "wysłane do drukarni", "damy znać, jak się dowiemy", albo podawania daty premiery na dwa dni przed, jak ostatnio "Komiks i My".
Drugim takim jest Egmont, który też to kuma, choć im się zdarzało odchodzić od tego wzoru.