Nevada
Był to jeden z bardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów w tym roku i na starym początku mogę napisać, że nie zawiodłem się po lekturze. Twórcy osadzają historię kaskadera i człowieka od zadań specjalnych, Nevady Marqueza, kończącej się epoce Dzikiego Zachodu, gdzie industrializacja wypiera tradycyjnych kowbojów i rewolwerowców, a w Hollywood ku końcowi zmierza etap kina niemego. W tych okolicznościach Nevada pomaga swojej przyjaciółce, producentce filmowej Louise w odnajdywaniu aktorów czy załatwianiu interesów.
Los Angeles, San Francisco, Monument Valley, Las Vegas, Rio Grande - te wszystkie miejsca na przestrzeni pięciu historii przemierzy tytułowy bohater, wikłając się w różne historie, w których nie brakuje hołdów i odniesień do klasyki kina amerykańskiego spod znaku westernów Johna Forda, Sama Peckinpaha czy Sergio Leone. Do tego trochę klimatu m.in. z filmu Babilon, nawiązania do np. Psychozy... Naprawdę, jeśli lubi się kino, to można każdą stronę przeglądać i szukać mrugnięć okiem od twórców.
Nie jest jednak tak, że komiks to tylko kopalnia nawiązań. Mamy tu dobrze poprowadzoną historię z wieloma charakterystycznymi bohaterami - agencji FBI Spade i Reed, rzeźnik Butch czy intrygująca dama przypominająca Elle Driver z Kill Billa uzupełniają historie Nevady, który to poszukuje niesforną gwiazdę kina, to ucieka na motorze, żeby też zaplanować odbicie więźnia. To sprawia, że nie ma nudy i rutyny, a pozwala scenarzystom zaskakiwać czytelnika. Należy im się też uznanie za zgrabne wkomponowanie w scenariusz takich postaci, jak aktorzy James Cagney i Douglas Fairbanks, czy pisarze Jack London oraz Dorothy Johnson. I nie są tylko "na chwilę", a odgrywają ważne role w całej opowieści.
Bardzo dobra rzecz, którą przeczytałem z przyjemnością i wiem, że nie raz będę wracał, bo to typ opowieści, przez którą się sunie, niczym Nevada przez zachodnie stany Ameryki na swoim Harleyu-Davidsonie.
Reckless. Zniszczyć wszystkie potwory
Co prawda, to dopiero trzeci z pięciu albumów historii o Ethanie Recklessie, ale szanuję, jak Ed Brubaker utrzymuje równy poziom. Każdy czytam praktycznie na raz, potem sobie wracam do niektórych stron i mam przy tym uczucie, jak oglądanie filmów z Harrym Callahanem czy z serii Zabójcza broń. Ten klimat, skupienie się na jednostkowej narracji Ethana wciąga mnie bez reszty. W tym albumie, poza historią nawiązującą do rozpędzających się procesów gentryfikacji, przede wszystkim fantastycznie wypadło pogłębienie relacji Ethana z Anną. Jeszcze ten lekko pastelowy krajobraz Zachodniego Wybrzeża, który kontrastuje z ponurymi historiami w całej serii. Po prostu bajka.