Dobra to powiem Ci, jak to widzę. Wróćmy do początku:
W toku dyskusji wyniknęło, że nie jest to trend rynkowy, tylko trend sprzedażowy "niektórych wydawców". I to już brzmi rozsądniej.
Natomiast jak kuriozalnym jest fakt prowadzenia takiej statystyki? Nie wiem, czy w oryginalnej rozmowie padło słowo trend, ale jeżeli tak, to wskazywałoby to na zbieranie takich zapisów od dłuższego czasu.
Jaki jest sens? To jakiś wyraz poprawności politycznej?
Ewentualne spadki sprzedaży, upatrywałbym raczej w treści oraz zmianach w grupie docelowej. Te tytuły należałoby, według mnie przeanalizować, pod kątem gatunku, historii przedstawionej oraz oprawy wizualnej, a później zestawić ze potencjalnymi zmianami grup docelowych i uwzględnić przy tym rosnące koszty dóbr podstawowych. Może to pozwoliłoby wyciągnąć jakieś wnioski, ale wykonanie takiej analizy brzmi jak misja niewykonalna.
Samo stwierdzenie, że jest spadek sprzedaży komiksów, bo na okładce jest osoba, o innym niż biały kolorze skóry, to jest jakiś obłęd. Totalny odlot.
Mogę Ci też powiedzieć, dlaczego nie kupiłem Bitter Root. Powód jest prosty: ograniczenie wydatków. Plus dodatkowo fakt, że te komiksy od Image trafiają do mnie 50/50 (z komiksów image, które czytałem podoba mi się połowa, a połowa nie). Czasami robię wyjątki, żeby zapoznać się z jakąś nową serią. Ostatni taki wyjątek, to byli Ofiarnicy. I tutaj akurat nie żałuję zakupu. Być może na Bitter Root też kiedyś przyjdzie czas.
Marshal Bass - jak wyjdzie u nas to biorę. Tak zwyczajnie. Bo chcę to sprawdzić.
Co do mang i wzorców rasowych - nigdy nie rozpatrywałem tego w ten sposób, ale powiedzmy, że można by się z tym zgodzić. Tylko, że mimo wszystko, sami Japończycy jednak podkreślają różnice rasowe. Nawet w Dragon Ballu pojawiały się postacie ciemoskóre, w tym tak znaczące, jak Uub.
Co do superhero, według mnie powody małej popularności serii solowych są dwa: sentyment i wydatki. Mało osób chce wchodzić w nowe serie, a tym bardziej w nie inwestować, w przypadku kolejnej eopopei na 1000 zeszytów i 500 crossoverów a jednocześnie istnieje sentyment do określonych postaci i te tytuły są kupowane.
(Przy czym znowu, zderzamy się z tym co zawsze: gdybanie, dane częściowe od ludzi z branży wydawniczej i sprzedażowej, dane niepotwierdzone wynikiem, brak wyników sprzedaży. U nas nie da się chyba przeprowadzić wartościowej analizy rynku).
W każdym razie w to wpisuje się Czarna Pantera. Natomiast Hachette nie ma oporów z wydawaniem takich tytułów. I tak tom Superbohaterowie Marvela 21 i jego główna historia "Zobaczyć Wakandę i umrzeć" (Black Panther Vol.4 #39-41) w moje ocenie była naprawdę super pomimo tego, że nie mam specjalnego sentymentu do tej postaci.
W przypadku Lando Calrissiana taka analiza sprzedaży serii byłaby ciekawa, ponieważ jest to postać, którą od zawsze znamy z oryginalnej sagi.
to oczywiste ze nie mamy pelnych danych
nikt badan nie robi
wydawcy cos tam zauwazyli, widza to w wynikach sprzedazy
w ramach tego samego gatunku
ale nie wiem jak to wyglada u liderow rynku
jednak jak spojrzec na oferte - zakladam, ze maja jakies tam pojecie, chodz czasem jak patrze co robi Egmont, to mam watpliwosci - to nie wypuszczaja na rynek za wiele serii z kobiecymi postaciami superhero i osobami o innej karnacji - ja na przyklad nie doczekalem sie czarnoskorego spider-punka

obawiam sie, ze to co na okladce ma znaczenie dla kupujacych i to calkiem spore
ale to nie musi byc rasistowskie zachowanie, to moze byc po prostu taka postac mnie nie intersuje - bo jestesmy homogenicznym krajem i nastepuje jakis tam blok zwiazany z identyfikacja
np czarnoskora postac radzaca sobie z problemem nietolerancji nie bedzie do nas przemawiac, bo my sie nie spotykamy z takimi problemami, albo mam 300 zl wiec wole kupic dwa komiksy z postacia do ktorej mi tozsamosciowo blizej
bez danych nie potwierdzimy takich zachowan, zostaja nam jakies tam domysly na bazie oferty rynkowej oraz informacje od mniejszych wydawcow
na ile i o ile plec i kolor zmnieniaja sprzedaz na calym rynku nie mam zielonego pojecia
hatchet nie jest dobrym przykladem bo oni bazuja jednak na projektach robionych wpierw na inne rynki i jak wspomnialem chodzi o kompleciarstwo
tak w mangach sa kolorowe postacie, ale zazwyczaj bardzo im daleko do realizmu w wygladzie

zobacz ze na okladkach specjalnie ich nie widac

nawet ajzaci maja tam czesto biala, rozowa skore
