Ale generalnie co można zauważyć - jeżeli ceny rosną, a przychód spada, to wychodzi, że komiksów sprzedaje się coraz mniej.
I to chyba by się składało z tym, co Martyna Chrzanowska i przedstawiciele innych wydawnictw mówili na panelu na KW już parę lat temu: że na rynku książki w ogóle, a komiksów w szczególe rośnie pewna bańka w tym sensie, że wydaje się coraz więcej tytułów, przez co pojedyncze pozycje mają coraz krótszy "czas życia na półce", bo zaraz wychodzi coś nowego i spycha dawną nowość w cień. Wydawcy wtedy zauważali, że taka sytuacja jest na dłuższą metę trudna do utrzymania i wkrótce może nastąpić ochłodzenie rynku i spadek sprzedaży - wygląda na to, że właśnie coś takiego może mieć miejsce.
Być może nadchodzący katalog da nam więcej informacji, ale tak jak podał radef, rezygnacja z paru serii dla młodego odbiorcy i stosunkowo skromniejsze dodruki mogą sygnalizować pewne ograniczenie oferty. Nie wspominając o tym, że jeśli jednak wejdzie ta ustawa o jednolitej cenie książki, to w ogóle cały rynek może wywrócić się do góry nogami i trudno przewidzieć, jak może wtedy wyglądać oferta wydawnicza... Moja osobista obawa jest taka, że wydawnictwa takie jak Egmont postawią w takim wypadku bardziej na popularne pewniaki: duże franczyzy i najbardziej rozpoznawalne marki, które mają większe szanse sprzedać się nawet w ciągu 12-miesięcznej karencji ceny; natomiast spaść może liczba mniej znanych czy bardziej niszowych tytułów, bo wydawcy będą mniej chętni inwestować środki w coś, co nie jest gwarantowanym hitem, skoro i tak w innych pozycjach część kasy będą mieli na rok zamrożoną.
Ech, ale to tylko moje gdybanie. Wcześniejsze moje analizy bilansu Egmontu to także moje zgadywanki i wcale nie upieram się przy tym, co wtedy pisałem. Jak zwykle wszystko okaże się w swoim czasie (a ostatnich parę lat pokazało, że wszystkie przewidywania mogą się nagle spektakularnie rozjechać, gdy stanie się coś niespodziewanego).