Lektura chyba najbardziej wyczekiwanego przeze mnie komiksu tego roku czyli The Last Voyage of Sindbad za mna. Corben to jeden z tworcow, wobec ktorego nie umiem byc obiektywny, wiec nawet nie bede probowal. Jak w przypadku poprzednich pozycji z nowej kolekcji wydawanej przez Dark Horse, frajda z lektury to dla mnie 10/10. Jest smiesznie, strasznie, groteskowo i nieprzewidywalnie, czyli tak jak zawsze u tego tworcy, chociaz tym razem za scenariusz odpowiada Jan Strnad. Historia moze nie odkrywa gatunku na nowo, ale dostarcza dokladnie tego, czego oczekuje od jego komiksow - szalonej przygody, dziwacznych stworow i klimatu, ktorego nie da sie pomylic z zadnym innym. Dla fanow Corbena pozycja obowiazkowa.