Trudny wybór. Dla mnie minimalnie Ernie Pike, ale o włos. Tu mamy wiele krótkich historii, czasami z naciąganym morałem, ale w wielu przypadkach bardzo trafnym i przemyślanym. Historie są bardzo urozmaicone - trafiamy na różne miejsca działań wojennych, na różne kontynenty, na morza i pustynie.
Frank Cappa ma kilka dłuższych historii i bardziej tradycyjną fabułę - jest można powiedzieć głównym bohaterem. Ernie Pike jest bardziej obserwatorem.
Co kto woli.
U mnie stoją na półce obok siebie.