Może nie aż tak, że wszystko to gnioty, ale ostatnio ze zdziwieniem skonstatowałem, że "Excalibur. Kroniki" i "Wilusa" są od nich. Przez jakiś czas byłem święcie przekonany, że od LIT mam wyłącznie "Dziki Ląd". Faktem jest, że wydają raczej nierzucające się w oczy tytuły, ale być może mają ograniczone pole manewru zarówno pod względem kolejności dziobania jak i samych finansów.