Tyle, że @Kadet właśnie stwierdził, że w oryginale nie ma słowa, które trzeba by tłumaczyć na "Murzyn".
A zatem ktoś sobie wydumał i wstawił "Murzyna" w tłumaczenie (chociaż go tam wcale nie było?), wszyscy to łyknęli i zaczęli powtarzać, zrobił się "uzus społeczny", następnie zaczęła się beka z "Murzynów", jakieś dziwne wierszyki, jakieś poniżające porównania, a teraz, kiedy wypadałoby by to odkręcić, to "biała większość" ma problem i zamiast odkręcić, kręci niemożebnie, pogrążając się publicznie.
To by było nawet śmieszne, gdyby nie było tak ponuro tragiczne.
Turu, nie przypisuj mi, proszę, czegoś, czego nie powiedziałem. Nie stwierdziłem, tylko pytałem, bo nie znałem sytuacji i nie wiedziałem w ogóle, czemu nagle sięgamy do średniowiecznych przekładów biblijnych. Teraz zbadałem sprawę trochę bliżej i trafiłem na
artykuł Rafała Zarębskiego, który ukazuje, dlaczego pojawiło się słowo "Murzyn" - zostało stworzone na potrzeby przekładu Biblii (konkretnie Dz 8,27) jako neutralna nazwa od łacińskiego "Maurus" za pośrednictwem czeskiego "mouřenin" (to częsta droga dla wielu słów związanych z kontekstami kościelnymi w tamtym okresie).
W grece jest tam "Αἰθίοψ" ("Ajthiops") i "βασιλίσσα Αἰθιόπων" ("basilissa Ajthiopon"), w łacinie "Aethiops" i "regina Aethiopum" (zapożyczone z greki). Po grecku "Aithiops" to ‘człowiek o opalonym obliczu’, od gr.
aito ‘palić’. Mieszkańców tego samego kraju w hebrajskich księgach ST nazywano "Kusz" (‘ten ze spaloną [słońcem] twarzą’). W tamtym czasie nie mieliśmy kontaktów z Afrykanami, a więc nie mieliśmy więc słowa na określenie takich ludzi - zapożyczenie używanego w czeskim "mouřenin" ukutego od łac. "maurus" ('czarny') wydaje się zbliżone znaczeniowo. Warto zauważyć przy tym, że wyraz "Murzyn" pojawił się tylko w niektórych przekładach - nie ma go na przykład u Wujka.
EDIT: W jeszcze starszych przekładach to słowo pojawia się w Psałterzu floriańskim, Psałterzu puławskim i Biblii szaroszpatackiej, zawsze jako tłumaczenie właśnie słowa "Aethiops":
W Sstp konteksty wyekscerpowane z ówczesnych przekładów Biblii (Psałterza floriańskiego, puławskiego i Biblii szaroszpatackiej) potwierdzają ograniczony ówcześnie zasięg stylistyczny leksemu Murzyn ‘ciemnoskóry mieszkaniec Afryki, Aethiops’, np. „Przydø poslowe z Egipta, murzinowe przeidø røky iego bogu (Aethiopia praeveniet manus eius deo)” [Fl 67,34], [sim Puł]; „Moszely mvrzyn (Aethiops) przemyenycz scorø swø” [BZ Jer 13,23].
No i istotna uwaga: przez całe średniowiecze to słowo miało neutralny wydźwięk, więc na pewno nie umieszczono go w polszczyźnie z odgórnym zamiarem obrażania. Pierwsze negatywne powiedzenia z jego udziałem zaczęły się pojawiać dopiero w XVI w., kiedy Polacy zaczęli bardziej podróżować, spotykać takie osoby i widzieć, jak traktowane są przez kolonizatorów. W tamtejszym niezglobalizowanym świecie widok człowieka o czarnym kolorze skóry wywoływał też często u białych ludzi szok, stąd może negatywne skojarzenia, o których można przeczytać dalej w artykule (podobnie zresztą zareagował np. Odu Nobunaga z Japonii, gdy po raz pierwszy ujrzał ciemnoskórego człowieka -
Yasuke).
Obserwacja ekwiwalentów tłumaczeniowych odnoszących się do mieszkańców Afryki w średniopolskich przekładach NT, danych leksykograficznych, a także ustaleń dotyczących wizerunku osób czarnoskórych utrwalonego w dawnym piśmiennictwie [zob. Niewiara 2000, 149–150] skłania do następujących wniosków. Rzeczownik Murzyn pojawił się w polszczyźnie wraz z pierwszymi tłumaczeniami Biblii, przy czym początkowo był on – podobnie jak i inne elementy należące do jego gniazda słowotwórczego – neutralny pod względem stylistycznym i emocjonalnym. Jednakże już w XVI wieku, kiedy coraz częściej zaczęto mówić o ludności czarnoskórej, kiedy też niektórzy z podróżujących Polaków mogli nawet zobaczyć człowieka rasy czarnej, zaczyna się kształtować negatywny obraz.
Co to wszystko ma do "cyborżki", to nie mam pojęcia. Dobranoc.