Turu, znowu w dyskusji stosujesz schemat: coś wiesz, ale nie powiesz co, po czym dziwisz się, że ludzie nie wiedzą o co Ci chodzi. Założę się, że nikt na forum nie ma pojęcia, o co Ci chodzi z tymi cybrogami. Powiedz nam. Nie czytamy Ci w myślach.
EDIT:
W odniesieniu do słowa cyborg, nie uważam, żeby w najbliższym czasie weszło ono do powszechnego użycia, nawet jeżeli uda się przywrócić wzrok 36 milionom ludzi.
Obecna dyskusja rodzi u mnie jedno pytanie: jak mam zweryfikować, czy nowo wprowadzane słowo, którego nie znam, faktycznie jest wynikiem naturalnej ewolucji języka, zgodnej z potrzebami grupy społecznej lub zawodowej, której powinno dotyczyć, czy może jest celową próbą ingerencji w język w wyniku na przykład poglądów politycznych.
Wydaje mi się, że to pytanie zadaje sobie wiele osób i dlatego podchodzi sceptycznie do zmian językowych.
Śmieszy mnie też argument, że jestem zacofanym dziadersem, bo nie akceptuję słowa, na przykład: cyborżka, ponieważ jest to poprawne słowo i jest stosowane. Równie dobrze wszyscy możemy nagle używać, języka branżowego w odniesieniu do zawodów, które wykonujemy, ze wszystkimi skrótami i określeniami technicznymi, które istnieją i są stosowane. Jak to odbiorą osoby spoza naszych branż? Czy słowa, których użyjemy będą im potrzebne?