Po pierwsze nie mamy informacji o tym jakie i na jakich zasadach umowy podpisywał autor z pierwszym wydawcą, którym jest Muzeum Karykatury (tak stoi w stopce), a na jakiej zasadzie doszło do wydania przez KG, więc sobie możemy tu dywagować, ale w oderwaniu od danych.
Po drugie, widzę, że chyba masz trochę korpo-marketingowe podejście do przeznaczania środków z wszelakich budżetów na działania kulturalne. Kultura to nie reklama, że dzielnica czy ministerstwo kultury wydaje komiks/książkę czy urządza koncert dla mieszkańców oczekując, że z tego będą jakieś namacalne profity. Profitem jest bezpłatny dostęp do dzieła lub wydarzenia kulturalnego dla mieszkańców i to jest wartością samą w sobie.
Fragment ze wstępu:
"Wydanie tej książki nie jest przypadkowe.
Zdecydowaliśmy się na jej publikację w 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej,
by przypomnieć, że wolność i pokój, które dziś mamy, nie przyszły łatwo.
To także wyraz wdzięczności dla tych, którzy wówczas wierzyli, że nasze miasto i nasz kraj mogą
powstać na nowo.
Mam nadzieję, że ta publikacja zainspiruje nas wszystkich - starszych i młodszych - do refleksji,
nad przeszłością, ale też nad przyszłością, którą razem tworzymy. Niech ta książka będzie
symbolem pamięci, ale też przestrogą, byśmy nigdy więcej nie pozwolili na zniszczenie, którego
doświadczyła nasza Warszawa."
Nie będę też dyskutował o przetargu, bo też nie wiemy jak się odbywał, ale skoro komiks
następnie zdobył najważniejszą nagrodę komiksową, zebrał sporo pozytywnych
recenzji i następnie wydawnictwo zdecydowało się go wydać komercyjnie, to chyba nie jest to bubel.