Początkowo w dużej mierze prywatny, ale w starożytności czy średniowieczu granica jest płynna: jeśli cesarz albo król wspiera ze swoich środków artystów, to jest to jego prywatna inicjatywa czy państwowa, skoro majątek państwa jest jego majątkiem?
Z czasem, gdy wykształciły się nowoczesne struktury państwowe, państwo zaczęło wypłacać dotacje artystom, tak jak zaczęło np. wypłacać emerytury i renty. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Natomiast w Twoim założeniu widzę pewną lukę: piszesz "Chcesz się bawić w sztukę? Bądź w tym dobry", ale przecież historia wielokrotnie pokazuje, że wielka sztuka nie zawsze jest zyskowna, a kasowe dzieła nie zawsze są wielką sztuką...
W wypowiedziach twórców tutaj i w innych miejscach przewija się przekaz, że w Polsce w zasadzie nie da się wyżyć z samego tworzenia komiksów, więc istnienie form państwowego wsparcia uważam za kluczowe dla rozwoju polskiego rynku komiksowego - oczywiście, tak jak pisałem, z zastrzeżeniem, że dbamy o brak nieprawidłowości przy przyznawaniu i rozdzielaniu środków.