Nie znam się, a do tego "Statku namiętności" nie czytałem. Jest to idealna pozycja, z której mogę się wypowiedzieć

Uwielbiałem kreskę Adlera od czasu "Resetu". Status 7, a zwłaszcza 48 stron to było dla mnie rysunkowe objawienie. Tak "amerykańsko" nikt wtedy u nas nie rysował. Później, po upadku Mandragory, jakoś się nasze drogi rozeszły. Gdzieś tam się Adler pojawiał, czy to w Wydziałe 7, czy to jako Boli Blog, czy to we wznowieniu Statusu 7, ale generalnie zniknął z mojego radaru.
"Gołe baby" pojawiały się zawsze i często, ale droga od świetnej cyberpunkowej historii i legendarnej (tu to słowo bardziej pasuje) parodii Matrixa do porno- webkomiksu to jednak spory zjazd...