Mi np. w ogóle nie przeszkadza sposób wydawania X-Men. Niestety, ale wg mnie same historie może są fajne (widomo - lepsze i gorsze) i całościowo być może Claremont trzymał poziom, rozpisał ponadczasowe postacie i napisał historie, będące klasyką, ale źle się to zestarzało. Czytam sobie raz na jakiś czas a to jakieś punkty zwrotne, a to coś od Muchy i naprawdę narracja w tych komiksach dla mnie jest czymś, co sprawia, że nie chcę mieć całości na półce. To co jest dostępne mi w zupełności wystarczy, a i tak mam jeszcze gigantyczne zaległości w tej materii.
I tak by to wyglądało - ktoś by wydał 2-3 epiki, ludzie by kupili kierowani opiniami 10 osób chociażby z tego forum, a potem by przestali, bo na dłuższą metę wg mnie jest to lektura męcząca. Mamy epika Saga miotu i historia jest naprawdę super, ale tak cholernie przegadana, że w ogóle traci całe napięcie i na koniec uznałem, że w z sumie to mnie lektura wymęczyła. I może po prostu nie jestem w stanie docenić kunsztu, ale jestem na tyle inteligentny, że nie trzeba mi opisywać co widzę na obrazku. Przeczytałem ostatnio pierwszy epik Wolverina i musze przyznać, że ostatnia historia napisana przez Peter'a Davida jest lepsza niż cała reszta tomu napisana przez Claremonta (tam chyba jeszcze ze dwa zeszyty były Davida - bardzo się wyróżniały na plus wg mnie jakością na tle pozostałych).
Także nie ma szans na epiki X-Men bo nikt tego nie kupi, albo kupi dwa tomy i wylądują na olx. Więc można przestać lamentować za każdym razem, jak to ktoś coś wyda z X-Men, że "jak tak można, lepiej wydać epiki".
Peace
