Nie wiem jeszcze jak poprawnie ułożyć strumień myśli, które mam w głowie... Może sam ułoży się w trakcie pisania.
Z jednej strony kolejne tomy poświęcone X-Men cieszą. Regularnie kupuję niemal wszystko, co poświęcone jest mutantom, więc i kolejne "Legendy" na pewno kupię.
Z drugiej jednak coraz mocniej kręcę nosem. Zamknięta historia, jakiś event, tomy zbierające komiksy jednego rysownika... Lata 60., 90., 20. i znowu 80. Egmont przeplatany Muchą i komiksami wydanymi w kolekcjach. Tu dubel, tam dziura. Ktoś gdzieś kiedyś zamieszczał rozpiskę. Generalnie: straszny bałagan. Z każdym kolejnym wydanym komiksem spada też szansa na jego uporządkowanie. Ze względu na mnogość serii X-Meni są nieporównywalnie trudniejsi do ułożenia sensownej chronologii wydawniczej od takiego Pajączka, ale odnoszę wrażenie, że nikt nawet nie próbuje tego zrobić. Lejce dawno już zostały puszczone i nikt nie wie dokąd ten wózek tak naprawdę pędzi.
A przez tę fragmentaryczność tracimy to, co w mutantach najlepsze. Tylko zachowując jako- taką ciągłość można docenić relacje między postaciami.
Nie kieruję nawet swoich pretensji konkretnie do Muchy. Takie tam ogólne marudzenie