Autor Wątek: Kupki wstydu  (Przeczytany 73025 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline death_bird

Odp: Kupki wstydu
« Odpowiedź #450 dnia: So, 25 Lipiec 2026, 12:15:07 »
U mnie w tym momencie zaległości też urosły, ale to akurat miałem wkalkulowane. Jestem na etapie książek, redukuję książkową listę zaległości i ogólnie nie czuję się bardziej odrealniony niż zwykle. Inna sprawa, że gdybym miał kilkaset tomów do przemielenia, wtedy poczułbym się mocno niekomfortowo pod kątem strategii zakupowej, ale to na szczęście mi nie grozi - pojemność półek sama wyznaczyła limity, których zwiększać na chwilę obecną nie planuję. Na dzisiaj zakładam, że do emerytury będę miał wszystko przeczytane.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline NuoLab

Odp: Kupki wstydu
« Odpowiedź #451 dnia: So, 25 Lipiec 2026, 12:57:19 »
Mi niedawno licznik wybił 5 z przodu i od jakiegoś czasu uważam, że to nie ma znaczenia czy się wszystkie zaległości nadrobi czy nie. Wydaje mi się, że niektórzy tutaj (ja też kiedyś) uważają czytelnictwo za jakiś rodzaj kursu przygotowującego do końcowego egzaminu. A w ogóle to w najgorszym przypadku nasze ogromne kolekcje są dla ewentualnych spadkobierców bardzo łatwe do utylizacji bo pojemniki na papier są w każdym śmietniku i nie trzeba zamawiać specjalnych kontenerów.

Offline deFranco

Odp: Kupki wstydu
« Odpowiedź #452 dnia: So, 25 Lipiec 2026, 15:39:28 »
trochę se parskłem  ;)
Co zrobiłeś ? Parskłeś ? Nie znałem. Może dlatego się nie rozumiemy.
Ja hołduje zasadzie, że komiksy się czyta. Jeśli przy okazji tego czytania, wyrośnie mi kolekcja
to fajnie, ale nie jest to cel nadrzędny. Jeśli ktoś woli odwrotnie i najważniejsze jest kolekcjonowanie
i zapełnianie półek, to jego sprawa nic mi do tego. Nie napisałem nawet pół zdania, że ktoś
ma tak nie robić. Możesz sobie nawet zbierać kartony w których ci przysyłają komiksy. Super.
Zawsze popierałem i będę popierał każde hobby (no może prawie każde  ;) )
Pisałem o ludziach, którzy chcą czytać, ale z jakiś powodów tego nie robią (czas, brak weny).
Mimo to zawalają tą tytułową "kupkę" i oszukują się, że jeszcze trochę i zacznę. A potem znowu,
jeszcze trochę i już na pewno zacznę.
Jeśli nie dasz rady w miarę sprawnie przeczytać 200 komiksów, to tym bardziej nie zrobisz tego
gdy będzie ich 500. A co dalej. Tysiące ? Gdzie jest koniec tego szaleństwa ?
Najczęściej na OLX z dopiskiem "likwiduję część kolekcji, komiksy jeszcze w folii". O mitycznym czytaniu
na emeryturze już wspomniałem.
I o takich ludzi mi chodzi. Jak nie umiesz tego zrozumieć i rozgraniczyć to nic nie poradzę.

P.S.
A już tak abstrahując zupełnie prywatnie, gdybym był autorem, wolałbym widzieć, że jednak ludzie
czytają moje książki, a nie tylko oglądają grzbiety pod sufitem. Takiemu Eco na przykład kompletnie
nie zależy byś czytał jego książki. Ważne byś kupił egzemplarz. Też fajnie.
« Ostatnia zmiana: So, 25 Lipiec 2026, 15:48:02 wysłana przez deFranco »
Czekam na: Bob Morane, Ric Hochet, Vampirella, Tomb of Dracula, Den, Indiana Jones, Xenozoic, Barb Wire, Alpha, Estelle

Offline dreamer36

Odp: Kupki wstydu
« Odpowiedź #453 dnia: Nd, 26 Lipiec 2026, 13:19:12 »
Moja hałda wstydu w chwili obecnej przekroczyła 1000 pozycji komiksowych, ale wróciłem ostatnio do książek więc stąd nagły przyrost ilości nieprzeczytanych pozycji (oczywiście przy braku redukcji zakupów...). Nie mniej czym się różni kolekcjonowanie komiksów od kolekcjonowania figurek z porcelany, obrazów, klocków lego (swoją drogą, że też mam wystawę :) )samochodów? Kolekcja to kolekcja - ja po prostu lubię mieć komiksy, lubię mieć wybór zarówno gatunkowy jak i objętościowy. A przy okazji zwiększam popyt, co się przekłada na nieurywanie serii (przynajmniej w większości przypadków).

I czy można to nazwać chorobą? Podejrzewam, że każdy rodzaj kolekcjonerstwa jest pewnego rodzaju chorobą. Ale póki mam co jeść, za co opłacić rachunki, za co pojechać na wakacje i jeszcze odłożyć, kupić fundusze itp., to czemu mam sobie nie kupić? O emeryturze nie myślę, czasy mamy takie, że nie wiadomo czy te 20 lat pożyję, ale może akurat dzieci pójdą na studia, firma będzie bardziej samodzielna, bez mojego ciągłego udziału, to akurat będzie co czytać :)

Offline eyesore

Odp: Kupki wstydu
« Odpowiedź #454 dnia: Pn, 27 Lipiec 2026, 09:54:38 »
Co zrobiłeś ? Parskłeś ? Nie znałem. Może dlatego się nie rozumiemy.
Ja hołduje zasadzie, że komiksy się czyta. Jeśli przy okazji tego czytania, wyrośnie mi kolekcja
to fajnie, ale nie jest to cel nadrzędny. Jeśli ktoś woli odwrotnie i najważniejsze jest kolekcjonowanie
i zapełnianie półek, to jego sprawa nic mi do tego. Nie napisałem nawet pół zdania, że ktoś
ma tak nie robić. Możesz sobie nawet zbierać kartony w których ci przysyłają komiksy. Super.
Zawsze popierałem i będę popierał każde hobby (no może prawie każde  ;) )
Pisałem o ludziach, którzy chcą czytać, ale z jakiś powodów tego nie robią (czas, brak weny).
Mimo to zawalają tą tytułową "kupkę" i oszukują się, że jeszcze trochę i zacznę. A potem znowu,
jeszcze trochę i już na pewno zacznę.
Jeśli nie dasz rady w miarę sprawnie przeczytać 200 komiksów, to tym bardziej nie zrobisz tego
gdy będzie ich 500. A co dalej. Tysiące ? Gdzie jest koniec tego szaleństwa ?
Najczęściej na OLX z dopiskiem "likwiduję część kolekcji, komiksy jeszcze w folii". O mitycznym czytaniu
na emeryturze już wspomniałem.
I o takich ludzi mi chodzi. Jak nie umiesz tego zrozumieć i rozgraniczyć to nic nie poradzę.

P.S.
A już tak abstrahując zupełnie prywatnie, gdybym był autorem, wolałbym widzieć, że jednak ludzie
czytają moje książki, a nie tylko oglądają grzbiety pod sufitem. Takiemu Eco na przykład kompletnie
nie zależy byś czytał jego książki. Ważne byś kupił egzemplarz. Też fajnie.
dobrze jakbyś zacytował całość bo średnio ogarnięty użytkownik forum wiedział ze chodziło mi o ten wpis czy jesteśmy normalni, otóż nie jesteśmy i zacytuje sam siebie "no nie jesteśmy normalni, siedzimy na forum, kłócimy się, czytamy komiksy, no raczej normalni nie jesteśmy  ;D  "
dobrze by jednak czasami podchodzić na luzie do pewnych rzeczy, strasznie się napinasz,
co do Twojego PS. myślę że większość autorów ma w tyle czy czytasz ich książki, dla pewnie 99% ważniejsze jest że się sprzedają i jakiś grosz, mniejszy czy większy, wpada do kieszeni