
Przeczytałem
Stolp Daniela Odijca i Wojciecha Stefaniec, pierwszą część tetralogii Bardo. Wrażenia pozytywne przeważają nad negatywnymi, ale po kolei. Ten polski komiks to kryminał science-fiction w mrocznych klimatach, osadzony w ostatnim mieście ludzkości - Bardo, wymierającym z powodu epidemii bezpłodności.
Kreska i kolory zdecydowanie oddają miks rozpadu, braku nadziei i dekadencji miasta, a z drugiej strony równie dobrze radzą sobie z przedstawianiem narkotycznych wizji głównego bohatera. Warstwa artystyczna jest jak dla mnie świetna i oryginalna, doskonale oddaje klimat miasta Bardo.
Problemy są za to nieco z dialogami i światotworzeniem. Chociaż moje wrażenia z lektury są bardziej pozytywne niż forumowicza
burberry https://forum.komikspec.pl/dzial-ogolny/timof-comics/msg239101/#msg239101, to moja krytyka pokrywa się dosyć z jego. Świat przedstawiony nie jest jakoś szczególnie ani oryginalny ani interesujący, plus kilka rzeczy mi się nie klei, o czym w paragrafie poniżej. No ale to dopiero pierwsza część, więc część z tych niejasności może zostać rozwiana, na plus lub minus. Niektóre dialogi są za bardzo przeciągane rozkminami i cytatami z Biblii, poetów itd które nic nie wnoszą. Jest występ słynnego transwestyty komedianta/artysty od performancu i jego/jej teksty są tak suche i bez polotu... Fabuła jednak jest moim zdaniem Interesująca, kilka razy mnie zaskoczyła i generalnie jestem ciekawy jak się rozwinie w kolejnych częściach.
TEN PARAGRAF NIE ZAWIERA SPOILERÓW FABUŁY, ALE MOŻE POPSUĆ NIESPODZIANKĘ Z POZNAWANIA ŚWIATA BARDO
Jest wspomniania przelotnie jakaś religia Czarnego Słońca, ale w sumie na czym ona polega - nie wiadomo. Rząd zdaje się ją wspierać, chyba... Mamy tabletki, powszechnie dostępne, pozwalające na przepływ myśli na odległość, ale z drugiej strony tradycyjna telewizja z jakiegoś powodu dalej istnieje. Są wspomniane hologramy, ale wszystkie reklamy to tradycyjne 2D na ekranach na ścianach i billbordach. Są słupy pozwalające na przemieszczanie się w stylu teleportacji,ale jest podkreślone że to dzięki swobodzie myśli wobec materii, więc nie wiem czy to teleportacja ciała fizycznego, czy jakby przekaźniki do projekcji myśli, raczej to pierwsze biorąc pod uwagę że nikt nie przenika przez ściany. Mamy np. wspomniane w reklamach, że są dostępne różne ulepszenia ciał itd, tymczasem wszystkie ilustracje tłumów na ulicach Bardo to po prostu zbieranina osób w dziwacznych strojach i fryzurach, cześć z nich z nienaturalnymi kolorami skóry (które równie dobrze mogą być po prostu farbą)... Zabrakło mi jakiś dodatkowych kończyn, oczu z tyłu głowy, ubrań wyswietlających obrazy na podstawie emocji, łusek zamiast skóry. W sensie, może i to czepianie się o pierdoły, może autor miał taką a nie inną wizję świata, ale ze mną ta wizja Bardo tak średnio rezonuje.
Ostatecznie jednak polecam i mam nadzieję że kolejne części poprawią poziom. Do lektury, dla lubiących słuchać muzyczki tle, polecam industrialny metal/punk Killing Joke np.