Autor Wątek: Jakie komiksy właśnie czytacie?  (Przeczytany 761037 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline milos3

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3555 dnia: So, 22 Marzec 2025, 07:56:18 »
Blueberry tom2, trochę ramotka, ale boszeee,  jakie to fajne. Dopiero teraz to odfoliowałem z kupki wstydu.  Postać pewnie wszystkim znana, ale ja dopiero teraz miałem styczność i to jest naprawdę fajna przygodówka. Postać porucznika, ciekawa: człowiek o złotym sercu i twardych zasadach, wiecznie moralny i przyzwoity aż do bólu.:)
Z plusów na pewno historie, fabuła pędzi na łeb na szyję. a to Indianie, a to napady, a to zasadzki, a to odbicie zakładników, a to wieczne ucieczki, a to zatargi z przełożonymi, no jednym słowem: dzieje się :)
Rysunki bardzo fajne, kadry krajobrazów i klimat westernowoych miasteczek bardzo na plus.
Postacie drugoplanowe też bardzo fajne i wyraziste. Wspomagają głównego bohatera dość długo, dzięki nim historie nabierają więcej kolorów Szczególnie jego rudy kolega pijaczek bawi często tekstami...
Na minus(albo i nie, to zależy): porucznika się śmierć nie ima :D wychodzi zawsze cało z najgorszych opresji, by za chwilę wpaść w kolejną zawieruchę. Jest chyba nieśmiertelny, trochę to śmieszne wygląda, ale cóż ...
Komiks ma kilka różnych historii, ale są one w miarę spójnie powiązane ze sobą.
Ogólnie super komiks, pewnie poszukam kolejnych tomów, chociaż tom 1 ma ceny wysokie :P 8/10

Offline Death

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3556 dnia: So, 22 Marzec 2025, 08:25:08 »
To zapnij pasy przed trzecim integralem, to najlepszy western jaki czytałem.

Offline kenji

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3557 dnia: So, 22 Marzec 2025, 09:58:27 »
blueberry - pamiętam jak trochę męczyłem się przy czytaniu 1 i 2 tomu i serię odpuściłem a tomy sprzedałem .
Później chyba Egmont wrócił do serii i zaczął wydawać ponownie. Tak i ja ponownie wróciłem do czytania tego komiksu. I o Jezu jak zaskoczyło. Tym bardziej że każdy tom jest lepszy niż wcześniejsze. Świetnie zmienia się ta postać. Zmieniają się też rysunki i prowadzenie historii. Wszystko na lepsze.
Brakuje mi tylko rysu historycznego jak ta seria powstawała. Dodatki też by sie jakieś przydały.

Tak czy inaczej - bardzo polecam Blueberrego!

Offline Deepdelver

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3558 dnia: So, 22 Marzec 2025, 10:23:14 »
Ja nie miałem wcześniej styczności z Blueberrym, wziąłem ostatnio na warsztat "Zaginionego jeźdźca" i okazał się dość ramotowaty. Ale po tym co piszecie, to może spróbuje jeszcze raz wejść w tę serię (o ile ją gdzieś znajdę). Od "Młodości Blueberryego" jak się domyślam nie warto zaczynać?

Offline Komediant

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3559 dnia: So, 22 Marzec 2025, 10:25:32 »
(...) Brakuje mi tylko rysu historycznego jak ta seria powstawała. Dodatki też by sie jakieś przydały.

Tak czy inaczej - bardzo polecam Blueberrego!

No niestety, Egmont zaczął wydawać integrale kilka lat przed Francuzami, którzy do swoich wydań oczywiście przygotowali solidne dodatki.

Offline starcek

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3560 dnia: So, 22 Marzec 2025, 15:00:37 »
Ja nie miałem wcześniej styczności z Blueberrym, wziąłem ostatnio na warsztat "Zaginionego jeźdźca" i okazał się dość ramotowaty. Ale po tym co piszecie, to może spróbuje jeszcze raz wejść w tę serię (o ile ją gdzieś znajdę). Od "Młodości Blueberryego" jak się domyślam nie warto zaczynać?
Nie jest tak źle. Może nawet warto od Młodości zacząć, by potem jeszcze bardziej docenić te opisane wyżej.
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline Dracos

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3561 dnia: So, 22 Marzec 2025, 15:58:08 »
Ja mam problem jak ktoś opisuje że zaczął od tomu pierwszego bo nie wiem czy chodzi mu o Fort Navajo czy o integral nr 1. Ja czytałem w kolejności chronologicznej powstawania (marshala co prawda wcisnąłem w chronologię zdarzeń) i dwa pierwsze story arci faktycznie trącą myszką ale od tego co jest w integralu nr 1 czyli od Kopalni zaginionego Niemca to jest ostra jazda bez trzymanki, jedne z lepszych story arców jeśli nie w komiksach to przynajmniej w westernach. Chihuahua Pearl, Angel Face czyta się z prawdziwą przyjemnością, a jak popatrzy się na daty powstania to jeszcze większy respekt można poczuć do autorów.

Offline parsom

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3562 dnia: So, 22 Marzec 2025, 16:06:54 »
Nie jestem wielkim miłośnikiem westernów, chociaż z dawnym czasów jakiś sentyment mam, ale Blueberry to jest rewelacja, kwintesencja komiksowej frajdy jak za dzieciaka. Aż dziw, że tak zdaje się słabo to schodziło.

Online studio_lain

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3563 dnia: Nd, 23 Marzec 2025, 18:33:11 »
u mnie ostatnio oldschool

kacze klasyk z swiata mlodych ;)





i dwie starocie s-f







Plany Studia Lain - orientacyjne

Zabójcza kołysanka - końcówka prac
ABC Warriors - przedsprzedaż 3 grudnia, godz 12 gildia
Vae Victis - !druk
Haunt - !druk 
Solo - luty
Spawn Dark Ages - styczeń
Magdalena - zakończone tłumaczenie
Barbara - zakończone tłumaczenie
Oko Odyna - zakończone tłumaczenie

Offline tuco

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3564 dnia: Nd, 23 Marzec 2025, 20:04:36 »
Ja nie miałem wcześniej styczności z Blueberrym, wziąłem ostatnio na warsztat "Zaginionego jeźdźca" i okazał się dość ramotowaty. Ale po tym co piszecie, to może spróbuje jeszcze raz wejść w tę serię (o ile ją gdzieś znajdę). Od "Młodości Blueberryego" jak się domyślam nie warto zaczynać?
ja bym nie radził od "Młodości". Nie żeby było źle i dodupy, nienie... ale chyba lepiej "na zachętę" od tych najlepszych wśród klasyków: [jeśli dostępne,] to weź na początek któryś z egmontowych integrali nr 1, 2 lub 3. Jeśli to "nie zaskoczy", to znaczy, że nie ma co dalej próbować.

Aha,
Zapewne wiesz, że kolejność naszych wydań w integralach jest łagodnie mówiąc - podópiona. Nie ma to dużego wpływu na odbiór, ale są tacy, dla których właściwa kolejność czytania ma duże znaczenie.

Online donT

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3565 dnia: Nd, 23 Marzec 2025, 20:08:28 »
Ardalen to komiks jedyny w swoim rodzaju, niesamowicie klimatyczny, z fabula biegnaca swoim wlasnym, niespiesznym tempem. Wprowadza czytelnika w melanchonijny nastroj, zmusza do refleksji i co chyba najwazniejsze przywoluje wspomnienia. Stawia teze, ze to one stanowia o to kim jestesmy, a takze jak postrzegaja nas inni. Historia choc nieskomplikowana, dostarcza sporo niedopowiedzen, zachecajac do wlasnej interpretacji pewnych watkow, ktorymi autor po mistrzowsku zongluje mieszajac rzeczywistosc ze snami i wydarzeniami z przeszlosci. Szata graficzna wspaniale uzupelnia genialny scenariusz. Rysunki, a wlasciwie malunki sa po prostu przesliczne, wiele z nich to male dziela sztuki. Mam nadzieje, ze dostaniemy wiecej komiksow tego autora i jesli beda tak dobre jak Ardalen, to chce je wszystkie.
Bardzo polecam.

Edit: literowka
« Ostatnia zmiana: Nd, 23 Marzec 2025, 20:59:40 wysłana przez donT »
You know nothing. Hell is only a word. The reality is much, much worse.

Online perek82

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3566 dnia: Nd, 23 Marzec 2025, 21:14:11 »
Przed chwilą skończyłem i śmiało powiem, że wpada do mojego top10 na 2025 rok😀
Rising stars (1-2) **
w0rldtr33 (1-2) **
Astronom ***
The Woods (2) *
Locke & Key (Keyhouse compendium) ***

Online wilk

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3567 dnia: Pn, 24 Marzec 2025, 07:58:36 »
Ardalen to komiks jedyny w swoim rodzaju, niesamowicie klimatyczny, z fabula biegnaca swoim wlasnym, niespiesznym tempem. Wprowadza czytelnika w melanchonijny nastroj, zmusza do refleksji i co chyba najwazniejsze przywoluje wspomnienia. Stawia teze, ze to one stanowia o to kim jestesmy, a takze jak postrzegaja nas inni. Historia choc nieskomplikowana, dostarcza sporo niedopowiedzen, zachecajac do wlasnej interpretacji pewnych watkow, ktorymi autor po mistrzowsku zongluje mieszajac rzeczywistosc ze snami i wydarzeniami z przeszlosci. Szata graficzna wspaniale uzupelnia genialny scenariusz. Rysunki, a wlasciwie malunki sa po prostu przesliczne, wiele z nich to male dziela sztuki. Mam nadzieje, ze dostaniemy wiecej komiksow tego autora i jesli beda tak dobre jak Ardalen, to chce je wszystkie.
Bardzo polecam.

Edit: literowka
Z jednym się nie zgodzę. Moim zdaniem wszystko się spina i wyjaśnia. Fabuła nie jest może ułożona chronologicznie ale w ostatecznym rozrachunku cała historia się ładnie układa. Poza tym pełna zgoda. :)

Offline Castiglione

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3568 dnia: Pn, 24 Marzec 2025, 11:50:36 »


Massimo De Vita i inni – "Miecz z lodu"


O ile regularne czytanie Gigantów mam już dawno za sobą i raczej nie ciągnie mnie, żeby do niego wracać – mimo wszystko ilość pozycji, która aktualnie się ukazuje, jest spora i jak dla mnie zbyt duża, abym czuł, że mam czas i chęci być z tym na bieżąco – tak wszelkie zapowiedzi śledzę i jako niegdysiejszy stały czytelnik życzę powodzenia. Niemniej zapowiedź najnowszego tomu z linii Extra była dla mnie na tyle interesująca, że zdecydowałem się po niego sięgnąć. Dużo się pisało, że "Miecz z lodu" Massimo De Vity to jedna z ważniejszych włoskich serii, która w ogólnej opinii uchodzi za klasyk, od razu więc załapała się na listę tytułów, z którymi chciałem się zapoznać. Podobała mi się też koncepcja tego tomu – pełne wydanie jednego cyklu zamiast zbioru losowych komiksów i nazwisk. Dodawszy sobie do tego, że cena okładkowa to jedynie 34,99 zł, grzechem było nie wziąć choćby na próbę. A że gabarytowo to rzecz idealna na wyjazd, a mnie akurat trafił się tydzień wolnego, próbę tę podjąłem stosunkowo szybko – aczkolwiek z rezultatem średnim.

Akcja "Miecza z lodu" rozgrywa się w krainie Argaar, świecie fantasy wyraźnie inspirowanym mitologią nordycką z pewnymi naleciałościami SF w postaci obecnej tu i ówdzie nowoczesnej technologii (skąd ja znam takie połączenie?). Grający główne role Goofy i Miki nie są jednak alternatywnymi wersjami samych siebie, a tymi dobrze znanymi z komiksów, którzy ze swojej rzeczywistości przenoszą się do sąsiedniego wymiaru. W wyniku pewnych wydarzeń Goofy zostaje uznany za krewnego dawnego herosa, Alfa, i jako taki zostaje poproszony przez mieszkańców krainy o pomoc w walce z ciemiężącym Argaar Księciem Mgieł. Tak pokrótce prezentuje się fabuła pierwszej z zawartych tu opowieści – a tych jest pięć (podzielonych na w sumie 12 części): oryginalna trylogia ze scenariuszem i rysunkami De Vity z lat 1982-1984, napisana wspólnie z Fabio Michelinim część czwarta z 1993 roku oraz świeża, bo wydana w 2022 roku kontynuacja ze scenariuszem Marco Nucciego i grafiką Christiana Canfailly. Kolejne historie to kolejne odwiedziny tego świata, nowe zagrożenia, powroty dawnych antagonistów i tym podobne motywy.

Brzmi to jak typowa opowieść fantasy i w gruncie rzeczy nią jest – z tą różnicą, że z disneyowskimi bohaterami na pierwszym planie. Pod względem jakości jest różnie, ale na pewno najbardziej godna uwagi jest pierwotna trylogia. Poczynając od dość standardowej dla gatunku fabuły części pierwszej, poprzez nieoczywisty przebieg akcji w drugiej, aż po według mnie najlepszą i najmocniej odjechaną trzecią, De Vita utrzymuje scenariusz na solidnym poziomie. Nie zgodzę się, żeby było to jakkolwiek wybitne i po szumnych zapowiedziach poczułem jednak zawód, natomiast była to zadowalająca lektura, a autor sprawnie porusza się po tematyce fantasy, całkiem nieźle korzystając z ogranych motywów – bo należy pamiętać, że to dalej parodia i pewne momenty będą prześmiewczo podchodzić do utartych tropów gatunku. Na etapie części czwartej idzie odczuć, że fabuła robi się już zbyt naciągana, ale ma tu miejsce nieoczekiwane rozwiązanie, bo nie umyka to samym postaciom i następuje pewne przełamanie czwartej ściany. To zagranie było dla mnie bardzo ciekawe i na nowo rozbudziło zainteresowanie, niestety w dalszej części komiksu ten koncept umyka, a na pierwszy plan wychodzą dziury fabularne, których trochę tu jest. Wieńcząca tom historia Nucciego to już taka typowa kontynuacja po latach, która stoi głównie nawiązaniami do przeszłości. Scenariusz obowiązkowo musi odhaczyć wszystkie znane motywy i postaci, przypomnieć o każdym wydarzeniu z poprzednich części, a czytelnikowi zdecydowanie przydałaby się porcja nostalgii, o której w przypadku polskiej edycji raczej ciężko mówić – a niestety bez tego historia robi się męcząca, fabuła jest nudna, tak jak i sztampowy antagonista, który pojawia się znikąd i o którym nie dowiadujemy się nic.

Całość więc może pochwalić się kilkoma interesującymi konceptami czy ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi, jednak w mojej opinii tych momentów było za mało, żebym zapamiętał ten komiks jako szczególnie udany. Większość czasu to jedynie ukazanie postaci Disneya w realiach fantasy, które ani fabularnie, ani pod kątem budowania świata niezbyt wyróżnia się na tle podobnych historii. To generalnie taki miks, w którym czuć nieco skandynawskiej mitologii, legend arturiańskich czy naleciałości Tolkiena (którego autor ponoć nie czytał). Czyli w gruncie rzeczy standard i dosyć stereotypowe wyobrażenie magicznej krainy. Co prawda pewnym urozmaiceniem są wspomniane motywy technologiczne, ale przez większość czasu nie pełnią one zbyt istotnej roli.

Dostrzegam też trochę niekonsekwencji w kreacji świata i prowadzeniu postaci, co według mnie jest przesłanką, że całość nie była od początku pomyślana jako seria i pewne rozwiązania musiały być wprowadzane w trakcie powstawania kolejnych odcinków. Pierwszy aspekt, który budzi moje wątpliwości, to upływ czasu, który w obu wymiarach biegnie w innym tempie. Pozwala to scenarzyście bez przeszkód wyciągać bohaterów z ich świata i przenosić do Argaaru na tyle, ile potrzebować będzie fabuła, tymczasem w ich linii czasowej minie tylko kilka minut. Z drugiej jednak strony powoduje to, że w Argaarze pomiędzy częściami mijają setki lat (a ostatnia historia dzieje się ponad 8000 lat po poprzedniej), tymczasem do fabuły nie wnosi to nic, bo jego mieszkańcy są najwyraźniej na tyle długowieczni, żeby przez ten czas w ogóle się nie zmieniać. Kraina zaś rozwija się tak, jak jest autorom akurat wygodnie. Najpierw jest nie do poznania po 200 latach, by innym razem nie zmienić się przez milenia. Kiedy trzeba jest technologicznie zaawansowana, później postacie wracają do mieszkania w drewnianych osadach. A sami bohaterowie chyba w międzyczasie pogubili się we własnej intrydze, bo można odnieść wrażenie, że z części na część zapominają, czy Goofy faktycznie jest tym herosem czy nie.

Następna kwestia, która zdaje się nigdzie nie wybrzmiała, a wydaje mi się dość istotna, jest taka, że to wydanie nie jest kompletne, bo jak się okazuje, twórcy ostatniej historii już pod koniec 2023 wypuścili szóstą odsłonę cyklu (czyli kolejne ponad 80 stron). Tej już tu nie uświadczymy, a w tym momencie na faktycznie pełną edycję chyba nie mamy co liczyć. W takiej sytuacji nie wiem, czy nie wolałbym, żeby znalazły się tu tylko komiksy De Vity, a kontynuacje Nucciego i Canfailly pojawiły się kiedyś jako ewentualny tom drugi.

Jeżeli chodzi o jakość wydania, można ją oceniać dwojako. Cieszy format powiększony względem standardowych Gigantów (fakt, że w mniejszym niż aktualne serie kioskowe puścili prawie 3 razy droższą twardookładkową wersję "Czarodziejów i ich dziejów" pozostaje nieporozumieniem), z zewnątrz tom też prezentuje się bardzo ładnie, na czele z posrebrzanymi elementami na okładce. Nadal jednak całość ma mocno budżetowy charakter. Papier jest słaby, wszelkie napisy to najprostsza możliwa czcionka, niektóre teksty nie mieszczą się w ramkach, a komiksy zaprezentowano w nieatrakcyjnym kolorowaniu – w moim odczuciu wyglądającym gorzej niż w pierwszym tomie kolekcji Cavazzano, któremu oberwało się za ten aspekt – które poza kiepską paletą barw jest totalnie niekonsekwentne. Postacie pomiędzy historiami (czy nawet w obrębie jednej) są kolorowane w różny sposób, przez co np. w drugiej części bohaterowie wyglądają na starszych, a ciężko stwierdzić, czy było to zamysłem autora, bo patrząc na późniejsze odsłony, można mieć co do tego wątpliwości. Porównałem sobie, jak nasze wydanie wypada w konfrontacji ze skanami amerykańskiej edycji w "Disney Masters" i no cóż, ten komiks mógł wyglądać dużo lepiej. Słaba jest też korekta, dużo tu literówek, zgubionych znaków interpunkcyjnych czy poprzekręcanych imion.

Całościowo jest więc tu trochę potknięć (trochę sporo) – tak w samym komiksie, jak i sposobie publikacji – choć dalej uważam, że zaprezentowany model wydawniczy ma potencjał i chętnie zobaczyłbym kolejne edycje zbiorcze różnych cykli, których Włosi mają przecież do zaprezentowania całą gamę. Natomiast "Miecz z lodu" to nadal pozycja kultowa, więc jeśli jest się fanem tych postaci, na pewno wypada się zapoznać (zwłaszcza w tej cenie), mimo że sama historia cierpi na szereg niedostatków.


Mimo wszystko rozczarowanie – 6/10.

Offline zerodwatrzy

Odp: Jakie komiksy właśnie czytacie?
« Odpowiedź #3569 dnia: Pn, 24 Marzec 2025, 18:17:02 »
Tak na szybko dopowiem kilka kwestii w temacie "Miecza z lodu".
Czwarta historia powstała już jako komiks rocznicowy, podobnie jak ten Nucciego, na 10 jubileusz. Imo jest już dużo słabsza, ale za to obwiniam Micheliniego, który jest dla mnie personifikacją wszystkich złych elementów włoskich komiksów z lat 80/90 - naiwności, lekceważenia inteligencji czytelnika i karty członkowskiej stałego bywalca w klubie "deus ex machina". Komiks Nucciego to, jak zresztą napisałeś, odhaczanie kolejnych elementów nostalgii. Czytałem to na bieżąco, tydzień w tydzień, i nie zaraz po komiksach De Vity, więc mogę mieć lekko inny odbiór, nie czułem przesytu.
Szósta historia to mocno nieudana próba kontynuowania serii, odbiór był bardzo negatywny, więc nie spodziewałbym się kolejnych. Ta jedna jest na tyle nijaka, że w sumie lepiej, że nie ma jej w tym tomie.
Kolorki i napisy powklejane w niechlujny sposób mają to samo źródło. Oszczędności Egmontu. Lepsze kolorki, ujednolicone i zrobione z klasą, istnieją, ale Egmont musiałby zapłacić, żeby je dostać, więc mamy to co mamy. Z dtp podobnie, bo w stopce zniknęło i to nie przypadek ;) Tłumacze teraz zajmują się też tym, jednym się chce, drugim nie, jednym wychodzi, drugim nie. Efekt końcowy się nie liczy, liczy się zysk krótkoterminowy.
To, że dostaliśmy to dopiero teraz, zabiera dużo z przełomowości, choćby pod względem postaci Goofiego. To właśnie "Miecz z lodu" jest źródłem jego zmiany ze skrajnego idioty na ekscentryka, z którym często może się utożsamić czytelnik. Pokusiłbym się nawet o powiedzenie, że staje się głosem czytelnika przeciw przemądrzałemu Mikiemu, który wszystko chce zrobić idealnie.