Polubienia

Przejrzyj stronę ulubionych postów oraz otrzymanych polubień za posty użytkownika.


Posty polubione przez innych

Strony: [1] 2
Wiadomości Liczba polubień
Odp: Timof Comics
{...deja vu, deja vu mam. Albo to znowu te pieprzone pętle czasoprzestrzenne, k... jego mać. Tylko gdzie jest tucoRamirez?}
istnieje takie prawdopodobieństwo, iż przebywa w przestrzeni Czebyszewa, rozczarowany totalnym brakiem dyskretności


Żeby wprowadzić nieco większą polaryzację do słów kolegi Bendera, od siebie (przynajmniej mam taką nadzieję) dodam, że ja do Thompsona, jako scenarzysty, mam stosunek mocno ambiwalentny: "Habibi" bylo bardziej niż ok, ale podczas lektury "Blankets", pomimo ze warstwa graficzna byla ok, po prostu umieralem z nudow (podobaly mi sie jedynie nieliczne sceny, jak np. te z dziecinstwa i watek adoptowanej siostry). Mój problem z tym komiksem polega na tym, że - jak dla mnie - mocno przebija w nim kazus pisarza piszącego swoją pierwszą książkę (wiem, pierwszy był "Chunky" i mi się podobał), który jednak nie za bardzo ma o czym pisać, wiec pisze o sobie, ale jego doświaczenia życiowe w żaden sposob nie wyróżniają się od doświadzeń przeciętnego chłopaka w tym wieku i stąd doświadczeń, które odbieram jako nudne.

Lubie obyczajowki, ale takie, w ktorych dzieje się coś interesujacego (interesujacego dla mnie rzecz jasna), ktore sklaniaja do jakiejs refleksji, przekazuja jakas glebsza prawde o ludzkiej kondycji czy egzystencji ogladanej zwykle z punktu widzenia obyczajow i umiejscowenia jednostki w spoleczenstwie, etc. A "Blankets", dla mnie, jest takie jakies mamoniowate: Tak sobie Thompson chodzi, uzala sie nad soba, wzdycha, ale nic z tego nie wynika.

"Nuda... Nic się nie dzieje. Nic.  Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje... To jest pustka... Pustka, proszę pana... Nic... Absolutnie nic..."

Niemniej jestem zmuszony przyznac, ze wielu osobom "Blankets" bardzo się podobało i umiejscawiają ten komiks na szczycie tworczosci Thompsona. Dlatego na tyle obiektywnie rzecz ujmujac, jak pozwala na to vox populi, zapewne oni mają rację, a nie ja - mnie to po prostu nudzilo i nic na to nie moge poradzic.

Załączam ukłony,
inż. Mamoń

P.S. @kas1: "Trzy cienie" kocham, ale to zupełnie inna bajka niż "Blankets".
niektórzy umierali przy Blankets, inni przeliczali ogrom kartek, jaki wciąż pozostawał do końca Habibi, bo to nudny komiks był! swoją drogą ta thompsonowska polaryzacja jest całkiem interesująca. natomiast, włączając do gry polaryzacyjnej Trzy Cienie, które pojawiły się na wspomnianej półce, ośmielam się stwierdzić, że nie konkurują one z Thompsonem nudnością, natomiast mogą stawać w szranki z Habibi przewidywalnością prowadzenia fabuły (w pewnych kręgach, takie pozycje niezbyt finezyjnie zwą mianem "czytadła")

Wt, 19 Luty 2019, 13:55:16
1
Odp: Wielki Martwy Proszę o posprzątanie wątku. Większość postów nie ma nic wspólnego z tematem, który (jak przypuszczam) miał dotyczyć komiksu Loisela, a nie roztrząsać kto kogo okradł, albo kto był zbyt naiwny.
Śr, 15 Maj 2019, 19:35:52
2
Odp: Scream Comics
Le Lombard zaczęło wydawać w połowie lat dziewięćdziesiątych one shoty swoich najbardziej znanych autorów w oddzielnej kolekcji, właśnie Signe. Western Rosińskiego też wyszedł w niej oryginalnie, poza tym Hermann, Cosey i wielu innych puściło tam swoje komiksy.
https://www.lelombard.com/incontournable/signe

jeśli dobrze pamiętam, to zaczęło się w 1988 roku od kontynuacji Red Road (był to chyba czwarty tom; poprzednie 3 wydane były w niemniej słynnej kolekcji Histories et Legendes) Deriba. założeniem więc nie było wydawanie one shotów, ale raczej komiksów "autorskich" (jakkolwiek źle to zabrzmiało teraz), czyli rzeczy od razu kojarzonych (nie tylko przez komiksofili, ale przez ogół czytelników frankojęzycznych) z konkretnym znanym i uznanym nazwiskiem. pomysł w założeniu niezły, bo rozszerzający krąg odbiorców. niestety w polsce nie bardzo się przyjął w momencie, w którym był "wdrażany". warto (dla polskiego czytelnika) dodać, że pierwszym albumem tej kolekcji, przedrukowanym w PL był Western Rosińskiego, pozycja ta rozpoczęła pierwszą kolekcję "mistrzowie komiksu" egmontu, natomiast ze znanych u nas nazwisk pojawiających się w Signe warto dorzucić Andreasa.
A samą Żonę Magika polecam, nawet jeśli ktoś przeczytał już większość komiksów z Signe wydanych u nas i się troszkę rozczarował, to tym bardziej niech nie odpuszcza tej pozycji.

So, 27 Lipiec 2019, 14:30:54
2
Odp: Enki Bilal
Polecam Trylogię Nikopola. To najlepsza rzecz jaką zrobił Bilal obok Falang i Polowania. Ja mam pierwsze wydanie z Egmontu. A że oni o dziwo już wtedy dali w tym komiksie porządny papier, to ja integrala nie kupię.
ja zaś polecam (czytelnikom i przede wszystkim naszym kochanym edytorom) krótkie formy Bilala, robione jeszcze przed Nikopolem. wracam do nich częściej niż do późniejszych Bilali, choć nie wszystkie są na poziomie graficznym Nikopola, ale mają swój własny urok, a z drugiej strony widać ewolucję kreski (od dosyć nieporadnej poprzez wyraźnie inspirowaną np. Moebiusem, aż po dobrze znaną z Nikopola)

Pt, 23 Sierpień 2019, 13:53:27
1
Odp: Corto Maltese Balladę docenia się z reguły, gdy pozna się już kilka innych opowieści. ona nie uwodzi od pierwszego kontaktu, dopiero gdy poznasz inne, poczujesz, że ona ma w sobie coś niepowtarzalnego. im więcej czasu upłynie od jej przeczytania, tym wydaje się lepsza... aż do kolejnego przeczytania.
Proponuję zacząć zabawę z Corto np. od Opowieści etiopskich, wchodzą jak nuszwbżóh. eee... wmasło

Pn, 26 Sierpień 2019, 23:23:18
1
Odp: Ongrys
...podbiję
Caza i jego
-Światy Arkadi
-Kroniki Zatrzymanej Ziemi
o taaak Świat Arkadi'ego
https://www.bedetheque.com/serie-80-BD-Monde-d-Arkadi.html
plus to:
https://www.bedetheque.com/BD-Age-d-ombre-INT-L-age-d-ombre-22599.html
na deser!

słynną Zieloną Rękę
https://www.bedetheque.com/BD-Main-verte-Zha-La-main-verte-28233.html

a może w końcu ktoś wyda Adelę Tardiego
https://www.bedetheque.com/serie-177-BD-Adele-Blanc-Sec-Les-Aventures-Extraordinaires-d.html

Pn, 16 Grudzień 2019, 18:56:28
2
Odp: Libertago
Walory Pelissy w dużym formacie robią wrażenie  ;D

Natomiast sama seria z tego co pamiętam trąciła myszką i była mocno przeciętna.. Mam nadzieję że nie szargam zbytnio kultowości Ptaka czasu takim nikczemnym stwierdzeniem, ale gdyby nie sentyment do wydań z czasów Orbity to dzisiaj nie zwróciłbym uwagi zupełnie na ten tytuł. Czy jednak to klasyk który nadal się broni?
szargasz. orbita nie ma nic do rzeczy w temacie.

Pn, 16 Grudzień 2019, 22:02:56
3
Odp: Wydawnictwo Ongrys - seria do wydania w Polsce CAZA / ARKADI / KRONIKI ZATRZYMANEJ ZIEMI

Ja jedną zauważyłem:
Le Monde d'Arkadi (Caza) i Światy Arkadi (Caza)

Przy tylu tytułach to nic dziwnego - łatwo przeoczyć.

Z uwagi na brak czasu, rzuciłem tylko jednym okiem na poprzednie sześć stron postów i po raz kolejny zauważyłem małą nieścisłość odnośnie serii Cazy. Otóż nie "światy", ale "świat" i nie chodzi o żadną Arkadię, ale o Arkadi'ego, bo to jeden z (męskich) protagonistów tej serii. Kiepski ze mnie tłumacz, ale dla mnie nosi ona tytuł "Świat Arkadi'ego", wiem, brzmi słabo!

Kolejna rzecz: "Kroniki Zatrzymanej Ziemi" (Chroniques de la terre fixe) to w zasadzie nowa nazwa rozszerzonej (o prequel "Nokturny") serii "Świat Arkadi'ego". Seria zdaje się rozszerzyła nazwę po pojawieniu się tego właśnie prequela. W skład cyklu można również zaliczyć świetne krótkie fantastyczne historyjki, które Caza pisał w większości przed serią z Arkadim. Zostały one zebrane w dwu albumach "Les habitants du crepuscule" oraz "Les remparts de la nuit", a po latach wznowione i uzupełnione w tomie "L'age d'ombre". Przetłumaczyłem ten tytuł jako "Epoka Mroku"; choć zrazu kusi, by nazwać to "cieniem", a nie "mrokiem", to jednak "cień" zazwyczaj (oprócz znaczenia metaforycznego) bywa rzucany przez coś, a w cyklu Cazy mrok bierze się właśnie z zatrzymania ruchu wirowego Ziemi wokół własnej osi, co prowadzi do podzielenia świata na część światła i mroku. Tak naprawdę, to "Epoka Mroku" ma miejsce przed znaną z Arkadiego - Erą Masy, jako, że jestem leniwy i jest już późno, zacytuję swój wpis z innego miejsca i innego czasu:
Przed Erą Masy miały miejsce czasy Epoki Cienia, kiedy to Ziemia wciąż jeszcze obracała się wokół własnej osi, lecz z dnia na dzień coraz wolniej. W czasach tych 'Omowie, mieszkańcy Cienia, wciąż żyli w swych ufortyfikowanych miastach. Lecz mury obronne Nocy zacieśniały się na nich, przerażając i powoli ich wchłaniając. A pośród Cienia sny stopniowo przybrały kształty prymitywnych istnień, które stały się znane jako "Inni". Nie znając litości ani nienawiści, stwory te miały tylko jeden cel: odzyskać swe naturalne prawa i krainę, którą utracili: Ziemię.

A tak na koniec muszę dodać, że bardzo liczę na to, że właśnie Ongrys weźmie się za Cazę i polecam, by przed wydaniem czegokolwiek z całego cyklu, tłumacz zapoznał się z całością, bo później może być mały problem ze spójnością....

Śr, 08 Styczeń 2020, 01:40:30
5
Odp: Joann Sfar
Z całym szacunkiem dla Sfara ale nie ta liga. Blain to jest absolutny top rysowników, a Sfar to jednak nadal bardziej scenarzysta.


...bardziej scenarzysta, ale i tak całkiem średni (w porównaniu do Blaina). Pierwszy przeczytany Kot Rabina jest ok, ale dalej to odgrzewany kotlet, tzn. nie ma znaczenia, którego Kota najpierw przeczytać, reszta jest wtórna. U Blaina się to raczej nie zdarza

Pn, 03 Luty 2020, 13:56:51
1
Odp: Jakie wydania preferujecie
Nasz forumowy kolega naprawdę porównuje Druunę w wielkim formacie, tłoczeniami na płóciennej oprawie i obwolucie do zwykłych wydań A4? :)
porównać można cokolwiek z czymkolwiek, tylko czasem sensu brak......
 
Generalnie chyba muszę (co do zasady) przyznać rację Kapralowi,
Patologia :(
To jest najkrótsza droga do nowej komiksowej smuty.
czyli że całkiem prawdopodobne jest przed nami jakieś spektakularne załamanie, smuty może nie będzie takiej jak 3 dekady temu, ale wielki E. znów próbuje prześcignąć o 2 długości cały peleton, zapominając, że ściga się głównie z czytelnikami, czyli swoimi klientami.

Natomiast, nie zgodzę się z grubszą generalizacją, że integrale czy pojedynczaki są beee czy też może lekiem na całe zło. Zgadzam się z faktem, że pierwsza ucieczka Egmontu przed konkurencją, uskuteczniona "ekskluzywnymi" integralami, podcięła nogi całemu rynkowi na co najmniej kilka lat. Ale już nie próbuję przerzucać tego pierworodnego grzechu na współczesne integrale. Wówczas rzeczywiście te mityczne 150 zeta było zabójcze, jakkolwiek by nie liczyć (bezwzględnie czy względem sumy hipotetycznych miękkookładkowych albumów), ale dziś to w większości ekonomicznie uzasadnione wydania, które też często swymi dodatkami robią dodatkową uciechę dużej grupie odbiorców. Porównania naszego ryneczku z wydawaniem nowych pozycji długich serii pojedyńczo na dojrzałych ugruntowanych rynkach. uważam za mocno nietrafione, w dodatku sądzę, że porównujący Kapral zrobił to celowo, licząc na wywołanie dyskusji, co jak widać znów mu się udało....

Nd, 16 Luty 2020, 14:51:29
1