Szanuję Egmont za wzięcie problemu na klatę i wprowadzenie kosztownego i pracochłonnego zadośćuczynienia w życie. Dla komiksowych purystów prawdopodobnie w jakimś stopniu zniweluje to poczucie fuckupu. Dla mnie osobiście ta książeczka to dodatkowy zapychacz na półce, skoro nie zawiera nic ciekawego ponadto. Jestem w stanie przeżyć z komiksem z takim błędem bez takiej rekompensaty.
W tym przypadku Egmont nie mógł zachować się inaczej, jeśli chciał zadośćuczynić. Jako że nie ma kolejnego tomu, by te panele dodać w pełnej krasie, jak to uczyniła Mucha w trzecim tomie X-Statix, pozostało to rozwiązanie.