Nie mam jakichś wielkich sentymentów do klasyki, Spider-Man w epikach, które wychodzą od Egmontu to jest dla mnie w sam raz stare - klasyczne rysunki przy już nowocześniejszej narracji. Wolverine już bardziej trąci ramotką, ale lubię tę postać i jestem trochę bardziej tolerancyjny

Jak sobie przeglądam serie z Epic Collection, to szczerze powiedziawszy nie wiedzę tam nic takiego, co by było "pewniakiem" sprzedażowym - na pewno nic od początku, bo dużo z tego wychodzi w kolekcji Marvel Origins (nie wiem do jakiego okresu jest ta kolekcja zaplanowana). Ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ramotka np. F4 się sprzedała, skoro bardzo dobry run Hickmana (bardzo przyjazny dla nowego czytelnika) się sprzedaje tak ślamazarnie. Jak dla mnie z Epic Collection tak naprawdę można rozważyć trzy rzeczy:
1) X-Men - nie mniej jest to strasznie poszatkowane już wydanymi tomami, więc drukowanie 1:1 epików nie ma sensu. Poza tym mimo wielkiego szacunku do okresu Claremonta, nie uważam, żeby to było dla każdego - jednak jest to ramota, ściany tekstu, masa dymków narracyjnych, opisy akcji z rysunku - wydaje mi się, że to co jest dostępne w zupełności wystarczy. Można się pokusić o serię New Mutants, ale tutaj też mamy praktycznie jeden tom wydany. I nie wiem, czy jest to aż tak dobre całościowo;
2) Daredevil - ale od tomu 12, czyli run Nocenti. Postać cieszy się dużą popularnością, mamy w razie czego 10 tomów ciągiem, tylko pytanie czy nie będzie to w pewnym momencie kolidować z kolekcją Origins. No i opinie ogólnie też są tutaj różne - jedno chwalą, inni mówią że słabe - nie wiem, nie czytałem...
3) Thor - run Aarona chyba podniósł popularność tego bohatera, to tutaj można by się pokusić o wydanie, ale też nie od początku, tylko wybrać jakiś dobry moment ze środka i zacząć wypuszczać. Nie wiem tylko czy taki moment jest i czy ten Thor z przełomu lat 80/90 trzyma jakiś sensowny poziom. No i dalej pozostaje problem kolizji z kolekcją Origins...
Ogólnie ciężko widzę temat Epic Collection, nie mniej jest jeszcze Modern Era Epic Collection. Tutaj też są częściowo duble, ale wydaje mi się, że prędzej można by coś wybrać. Wg mnie, pomimo tego co pisał Michał, to do wydania:
1) New Avengers/Dark Avengers - Mucha wydała dawno temu, Egmont wydał Wojnę Domową oraz Tajną Inwazję. Nie mniej do Tajnej Inwazji i tak by upłynęło sporo czasu, więc np. te 3 tomy New Avengers w przyszłym roku można by wydać, a jak Marvel wyda dalej to wypuszczać na bieżąco. Po Tajnej Inwazji wchodzi nam dodatkowo Dark Avengers, więc tutaj już w ogóle można dwie serie przeplatać wydając łącznie 2-3 tomy rocznie (jeżeli Marvel się nie będzie opieprzał). Bendis w szczycie formy, chyba najlepszy okres Avengers, przeplatany naprawdę dobrymi eventami. Trochę dubli, któż z nas (oprócz Bazyla) by ich nie przyjął, jeżeli w zamian mamy piękny ciąg Avengers ery Bendisa?

2) Venom - symbionty się sprzedają. Może nie ma ciągłości na chwile obecną, ale można wydać tomy 4-6, a potem wrócić i jechać od jedynki. Może do tego czasu Marvel wszystko ładnie połączy. Kupiłem 4-6 w oryginale, przeczytałem narazie tom 4 i bawiłem się przednio (w sensie tak jak oczekuję od komiksów z symbiontami).
3) Iron Man - tutaj tak naprawdę mamy tylko powtórkę z Pięciu koszmarów (7 zeszytów z 19 pierwszego tomu epika). Nie wiem tylko jak z popularnością Blaszaka, bo jego solowych przygód mamy strasznie mało - raptem dwa tomy z Marvel Fresh. Pięć koszmarów bardzo mi się podobało, Fraction to ogólnie bardzo dobry scenarzysta trzymający co najmniej dobry poziom, a przy okazji byłby świetnym uzupełnieniem serii o Avengers

Z Modern Era Epic mamy dużo pojedynczych tomów, które zostały wydane stosunkowo niedawno i są cały czas w sprzedaży, co wg mnie bardzo obniża szanse wydania (np. Thor, Spider-Man, Kapitan Ameryka, New i Astonishing X-Men - pierwsze tomy wydane praktycznie w całości, a nawet u nas jest więcej niż na chwilę obecną w Modern Epikach). Ma Egmont nie lada zagwostkę, bo Marvel porobił fajne wydania zbiorcze, które u nas są częściowo wydane w pojedynczych tomach i teraz pozostają dwie opcje: a) albo będą robić własne składaki, co przełoży się dalej na poszatkowane historie, albo b) pójdą w jakieś wydania zbiorcze zakładając, że dusza komplecisty w większości z nas zwycięży i kupimy mimo częściowych powtórek.