Na pewnym etapie to przesycenie i utrata wyjątkowości. Taki
Avatar Camerona myślę, że odniósł sukces i jest dobrze wspominany, bo kojarzy się z ekranowym przeżyciem zamiast pudełka na kanapki. Przykładowo Disney zdewaluował
Gwiezdne Wojny m.in. skróceniem czasu oczekiwania na premierę kolejnego epizoda z trzech do dwóch lat i trzaskaniem spin-offów, przez co premiera kolejnego SW nie była takim wyjątkowym wydarzniem.
to jest dla nich nudne i do tego lektura.
Kolejny empiryczny dowód na to, że lektura to najgorsze co może przytrafić się książce.