Spodziewałem się i dlatego żaden komiks z lat '60 nie dostanie ode mnie minusa za ściany tekstu. Skoro tak się wtedy robiło komiksy, po prostu.
Tak samo żaden kryminał nie dostanie ode mnie minusa za to, że strasznie długo trzeba czekać żeby się dowiedzieć kto zabił. Na tym polegają kryminały.
Wiesz, ja np. lubię oglądać stare horrory, takie z lat 30-40, i nie oceniam ich źle, bo dzisiaj robi się lepsze efekty czy gra w inny sposób. Tyle, że te produkcje nadal mogą bronić się scenariuszem, pomysłowością, klimatem, muzyką czy czymkolwiek innym, i te aspekty nadal można oceniać i mieć na ten temat sprzeczne opinie. Niektóre elementy mogą wynikać z ograniczeń technicznych, inne po prostu się rozwinęły, bo sposób w jaki się je robiło wcześniej, był słaby, bo nie wszystko, co powstało x lat temu było dobre. Np. stare superhero będzie raczej infantylne i ciężkie w odbiorze, i w tym przypadku uważam, że z jakiegoś powodu taka ewolucja nastąpiła i dzisiaj narrację prowadzi się inaczej, a i fabuły robi się bardziej sensowne (choć oczywiście nie zawsze). Jak najbardziej można doceniać, że coś w swoich czasach było przełomem, niczemu tego nie odbieram, coś się również może bronić po latach, ale forma może się też na tyle zdezaktualizować, żeby dzisiaj już nie być przyswajalna. Różnica jest taka, że jak ktoś nazwie ramotą dawne przygody superbohaterów, to nikt nie robi z tego powodu obrony Częstochowy. A jakieś Spawny czy Darknessy to nawet modnie jest zjechać, choć też można powiedzieć, że wtedy gdy powstawały, tak właśnie się pisało komiksy.
To pewnie zostanie odebrane wyniośle, ale takie rzeczy powinien rozumieć profesjonalny recenzent. Powinien umieć ocenić czym się wyróżniało dzieło w swoich czasach (a nie tylko obecnych), jak wtedy zostało odebrane i jaki wywarło wpływ. I na tym polu Caza absolutnie się broni. Ktoś nieobeznany z tematem i skupiony tylko na własnych odczuciach może wydawać opinie w stylu - "przeczytałem Fantastyczną Czwórkę: Nadejście Galactusa i tam były ściany tekstu, więc ocena 1/10".
No ale ja nie jestem profesjonalnym recenzentem, tylko piszę o swoich odczuciach po lekturze. I nie oceniam tego albumu na 1/10. Nie jestem w stanie stwierdzić, jak odebrałbym te komiksy, gdybym czytał je 40 lat temu, natomiast dzisiaj odbieram je tak, jak opisałem. Są komiksy z tych samych lat, bądź starsze, z którymi nie mam takiego problemu, a ich wiek jedynie dodaje im uroku. W tym przypadku tak nie było, więc nie będę na przekór własnej opinii pisał, że jest inaczej, bo komuś się wydaje, że dany tytuł powinien mi przypaść do gustu.
Środowisko Metal Hurlant chciało drażnić, szokować, podejmować trudne, pomijane tematy. I skoro shorty Cazy po tylu latach wciąż wzbudzają ferment to pomimo tego iż się nie zgadzamy w ich ocenie to te kontrowersje w ich odbiorze są sukcesem artysty. Nie miało się obok nich przechodzić obojętnie.
Cel być może osiągnął, taka konwencja może mi się zwyczajnie nie podobać.
Nie pisałem o dorosłym czytelniku, tylko o dojrzałym, nie widzisz różnicy? Dojrzały to taki, który wie co kupuje i czego chce. Zanim kupiłem CAZĘ od SL to pytałem na forum, oglądałem, czytałem, żeby się przekonać czy to jest coś dla mnie.
Wiesz co, niektórzy wolą zapoznać się z jakimś dziełem niż tylko czytać na jego temat.