Chodzi ci o L'age d'ombre ? Dla mnie te trzy tytuły Kroniki zatrzymanej Ziemii, Arkhe /Lailah, i L'age d'ombre to wszystko co chcę od Cazy i będę bardzo happy. Nawet w corocznych życzeniach co byśmy chcieli żeby się pojawiło wymieniałem Cazę i proszę doczekałem się :)tak, dokładnie chodzi mi o ten zbiór.
Nie znam człowieka. Ale jak patrzę na okładki Lost in Time, to w ogóle mnie nie przekonują. W przeciwieństwie do tych od SL. Gdybym miał dokonać wyboru na takiej podstawie, to zdecydowanie wygrywa wydawnictwo z magazynem w piwnicy 👌jeśli chodzi o wybieranie, to sugeruję brać oba - kosztem chociażby jakiegoś generyka, których zazwyczaj masa przykleja nam się do każdego z zamówień. Okładki i plansze tych komiksów różnią się stylistycznie, bo historie powstawały w innych czasach, a styl artysty naturalnie ewoluował......
wstyd przyznać ale jestem cazowym dziewicą. czy ten album od lit jest dobry na pierwszy raz?Dobry. od LiT będziesz miał długą, niemal epicką opowieść (9 albumów + prequel), rysowaną w późnym cazowym stylu.
Like za za znawstwo twórczości Cazy. (Pisz więcej).piękne dzięki, ale to gruuuba przesada.....
wstyd przyznać ale jestem cazowym dziewicą. czy ten album od lit jest dobry na pierwszy raz?
może już za stary jestem ale krindż że aż zęby boląŁaj? Ekplejn pliz

Tymczasem z głośników słychać: "I wanna f*ck you in the *ss"...
Tyle w temacie: brzmi, ale nie rozumiem znaczenia.
samotny "arystokrata", mieszkający przez całe swe życie w postapokaliptycznym świecie, pośród sfory drapieżnych mutantów...
[...]Najmądrzejsza pozycja Cazy, wysoko oceniana, ale nie w Pl, jak widać. Caza tu mierzy się po mistrzowsku z mitami i wierzeniami. Seks nie jest tu tylko seksem, i to autor chyba dobitnie tłumaczy przez 99% komiksu. Ech, po prostu komiks ci nie podszedł i tyle. Nie każdy mądry i ja lubię. robienie z igły widły doskonale by się tu sprawdziło, jako komentarz do oceny.
Ja tu się jednak przychylam do opinii twierdzących, że po prostu nie łapiecie konwencji. Czym te krótkie historyjki Cazy różnią się od tych Moebiusa, Druilletta, całej zawartości Metal Hurlant? Moebius był "wielkim filozofem" a Bilal "mistrzem pióra"? Czy też może to też wszystko są gnioty narzucone przez jakieś artystowskie pseudoelity?
Co oczywiście można próbować maskować zalewem symboliki i pseudo-głębokiego tekstu, jak to ma miejsce w tym komiksie, jednak jako mistrz pióra Caza się tutaj nie pokazał. A jak sobie wyobrażasz reinterpretacje mitów i podań biblijnych, pełnymi garściami czerpanymi odwolonaimi do Tory, Bibli, Koranu i Wedy itp? Kurka, podszedł ambitnie do bardzo trudnej tematyki. To co teraz może już się wydawać leciwe - prowadzenie opowieści i graficzne majstersztyki w tamtych latach były bardzo odkrywcze i oryginalne. Ten tekst nie jest bez sensu, zlepka wydumanych fraz... Ma naprawdę sens, nie jest łatwo... Oj, nie, sam musiałem powtarzać sobie fragmenty... Ale doceniałem wtedy te rzeczy, na które wcześniej nie zwróciłem uwagi. Dla mnie najlepsza są dwie pierwsze opowieści i z jajem.
Ja od siebie dodam moja starą krótką opinie.
"Arche / Leilah" Cazy
Świetny zbiór krótkich historii stworzonych przez Cazę w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Czyli prawie 50 (!) lat temu. To właśnie Caza i inni z "Metal Hurlant" zmieniali komiks, szukali nowych form wyrazu, ekspresji. Używali tematów tabu, szokowali. Zwracali uwagę na problemy, o których inni nie mogli lub bali się opowiadać. Graficznie też była to nowość, coś świeżego. Dziś niektórym (młodemu pokoleniu?) wydaje się, że to jakiś bełkot, nic nowego. Ale należy spojrzeć na ten zbiór z innej perspektywy. Bo niektóre opinie przypominają mi niesławną recenzję "Powrotu Mrocznego Rycerza", gdzie recenzujący uznał zabieg z tv za wtórny, bo widział to już w "Spawnie"... Dla mnie to ważny i świetny zbiór, do którego będę wracał wielokrotnie. Nawet może "czytać" same rysunki, bez tekstu, bo one same opowiadają dużo. Można też podziwiać poszczególne kadry, bo weszły one do kanonu komiksu i wielu się nimi posiłkuje, czasem nie zdając sobie z tego sprawy. Plus jeszcze za artykuł na końcu. Fajnie opisuje inspiracje autora, jego zamysły. Lubię takie dodatki. Gorąco polecam! 9/10
Symbolika pochwy (przez Cazę kilkukrotnie wprost, wręcz łopatologicznie, zestawiona z tematem stworzenia życia, człowieka, świata) powinna odesłać czytelnika raczej do znanych z historii wielu kultur przedstawień waginalnych, będących wyrazem rozmaitych światopoglądów, czasami nawet kultów. Nie sądzę, by autor miał jedynie pornograficzny aspekt tych rysunków na względzie.
Ja oceniam album wydany przez S Lain niezwykle wysoko. O maestrii rysunkowej nie ma co pisać, ale to również niesłychanie oryginalny tematycznie i odważny, nawet dzisiaj, zbiór wyśmienitych szortów. A może zwłaszcza dziś należy się chwała francuskiemu klasykowi - bo niby obecnie można wszystko, niemal każde tabu zostało zgaszone, a jednak niezmiernie rzadko spotyka się rzeczy wychodzące tak daleko poza schemat, zarówno fabularnej opowieści, jak i wizualnego przedstawienia.
Ja również nie rozumiem wieszania psów na tym tomie. Szorty, wiadomo - historie specyficzne. Ale żeby to jakieś głupie było, infantylne, czy grafomańskie - zdecydowanie nie.
Wystarczy sięgnąć do posłowia, gdzie znajdziemy wprowadzenie dla każdego, kto chce zgłębić temat. Ocenianie Arché Lailah bez uwzględnienia kontekstu historyczno-kulturowego, to jak wręczyć małpie książkę i po tym jak ją wypluje, stwierdzić, że niedobra.
Plansze wrzucone przez Castiglione prawdopodobnie nawiązują do Reichowskiej wizji orgonu (orgone energy) – mistycznej i wszechobecnej energii życia, która według Wilhelma Reicha miała przenikać materię i psychikę. Arché Lailah to nie klasyczne narracje z puentą, tylko coś w rodzaju graficznej medytacji nad tym, co ukryte pod powierzchnią.
skądinąd podpisałbym się pod stwierdzeniem, że im mniej rozumiem tekst tym - na ogół - łatwiej akceptuję piosenkę.tu bym się nie zgodził a disco polo, Podsiadło, Kwiatkowski, Enej, Blanka, ... - poziom akceptacji społecznej zatrważająco wysoki, a co tam do rozkminiania w "tekstach"
ależ się wylało jadowite szambo na szorciaki Cazy. dawno tu takiego nie widziałem. kilka razy zbierałem się w sobie, by coś odskrobać w odwecie, ale za każdym razem (z każdym kolejnym dosrywem kolejnego "recenzenta") opadały mi ręce nogi mózg i cała reszta.Ja nie wiem, was jakoś personalnie boli, że kilku osobom nie spodobał się ten komiks? I dlaczego jadowite? Bo według mnie zostało podane przynajmniej kilka konkretnych punktów, które się nam nie podobały. Więcej jadu widzę w komentarzach drugiej strony, która kogoś z przeciwstawną opinią z miejsca zrównuje do małp.
ależ się wylało jadowite szambo na szorciaki Cazy. dawno tu takiego nie widziałem. kilka razy zbierałem się w sobie, by coś odskrobać w odwecie, ale za każdym razem (z każdym kolejnym dosrywem kolejnego "recenzenta") opadały mi ręce nogi mózg i cała reszta.
Pomyślałem w końcu, że "szkoda nerw"; za to zacytuję posty, z którymi się zgadzam.....
Niczego od siebie nie dodam, nie jestem obiektywny, znam te szorty od wielu lat i w zasadzie traktuję je jako jeden z punktów odniesienia, rzekłbym wzorzec.
amen(t)
Bo to trochę dziwne i trochę zaskakujące. Czego czytelnicy rozczarowani Cazą się spodziewali?
[…]
Caza, Moebius, Druillett, Corben jadą po bandzie i nie biorą jeńców.
Jasne, nie ma to jak wrzucic wszystkich do jednego wora, wyzwac od malp, czy innych top cow onanistow i zarzucic plucie jadem. Znam tworczosc Cazy od lat, ba! jest to jeden z moich ulubionych artystow, a jego kolejne albumy byly od lat na mojej corocznej wishliscie. Pisalem o tym kilka razy - ten tytul wyjatkowo mi nie podszedl, bo znajac inne, oczekiwalem czegos na przynajmniej podobnym poziomie. Nie dyskredytuje, nie hejtuje, po prostu - liczylem na wiecej. Ja wiem, ze to klasyka, ze sie zestarzalo, ze tam byly zarzucane grzyby i inne srodki "rozszerzajace swiadomosc". Moim skromnym zdaniem artysta w swych wizjach za bardzo odlecial, przez co zawarty(?) przekaz jest dla mnie nieczytelny. Wroce do niego za jakis czas i sprobuje ponownie, byc moze wtedy ujrze w nim to co widza inni, ale poki co ja tego nie dostrzegam. Zabawy forma, eksperymenty, poszerzanie horyzontow to, jak dla mnie, troche malo.Nie wrzuciłem Cię do jednego wora, wprost przeciwnie. Przeczytałem Twoją opinię i miałem się odnieść, zaczynając od słów "zazwyczaj zgadzam się z Twoimi opiniami, ale tym razem kompletnie....[itp]", no ale po Twoim poście naprawdę wylało się szambo i naprawdę mi wszystko opadło i uwiądło, nie mam sił i ochoty na obronę częstochowy, bo zapewne zostanę finalnie sprowadzony do koniobijcy (nie przez Ciebie), co generalnie mi jakoś specjalnie nie uwłacza, ale szkoda mi na to "nerw".
Dzisiaj mamy rok 2025, a tu widzę dalej wszechświat wychodzący z kosmicznego jaja, wyplutego przez kosmiczną waginę to jakaś niewiarygodna wizja.
osobiście polecam czytać te szorty na raty, nie jednym ciągiem.
(https://i.imgur.com/8XV0frg.jpeg)
Bo to trochę dziwne i trochę zaskakujące. Czego czytelnicy rozczarowani Cazą się spodziewali?To samo pytanie można zadać o wszystkim. Nie spodziewałeś się, że superhero z lat 60. będzie przegadane i przestarzałe narracyjnie? Nie spodziewałeś się, że popelina z lat 90. będzie kiczowata i bzdurna fabularnie? No spodziewałem się, tylko co z tego, nie sprawia to, że te aspekty stają się lepsze lub gorsze.
Czego oczekujecie od komiksów kontrkulturowego środowiska Metal Hurlant, które celowało w mieszczańską pruderię nieustannie testując granice wolności artystycznej, wyrażającego bunt i sprzeciw wobec dotychczasowych norm, nieustająco eksperymentując z seksualnością, narkotykami, religijną ekstazą? Spodziewacie się ugrzecznionych i prostolinijnych historyjek w stylu Van Hamme'a i Le Tendre'a za wszelką cenę nie naruszających poczucia dobrego smaku przeciętnego Amerykanina?
To trochę wygląda jak amerykański turysta zniesmaczony ilością golasów na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej. Po co te golasy? A czy one tu pasują? Bez tylu golasów na suficie się nie dało? Tyle golasów to niesmaczne. Za tymi golasami nie stoi żadna wielka idea.
Caza, Moebius, Druillett, Corben jadą po bandzie i nie biorą jeńców.
Dla was to powinny być naklejki na komiksach Uwaga, treść tylko dla dojrzałego czytelnika, bo najwyraźniej nie wiecie co kupujecie. Każdy kto widział przykładowe plansze i znał format gdzie to było pierwotnie publikowane, mógł się spodziewać tego co otrzymał, tylko nie komikspecowi eksperci.Uczepiliście się tej "treści dla dorosłych", jakby to było najistotniejsze w tym, co się tutaj pisało. Podałem kilkukrotnie, co mi w tym komiksie nie odpowiada - piszę za siebie, aczkolwiek w postach kolegów donT czy Skandalisty przewijają się w miarę zbliżone kwestie. Choć owszem, nie podoba mi się pewna monotematyczność, która przejawia się sprowadzaniem wszystkiego do kwestii seksualnych. Ale nie podoba mi się również to przymrużenie oka, czyli przewijający się miejscami humor, który jest według mnie niskich lotów. Nie podobają mi się ściany tekstu napisanego ciężkostrawnym stylem, dłużące się monologi czy grafomańskie porównania. Nie podoba mi się język, którym jest to napisane i kuriozalne dialogi o kosmicznych kloakach czy odbytach Szatana. Problemem nie są erotyka czy wulgarność same w sobie, bo czytałem i lubię niejeden komiks, w którym takie elementy są zawarte, tylko że podane to wszystko naraz w sposób, w jaki zrobił o Caza, jest dla mnie nudne i niezjadliwe.
Nie wrzuciłem Cię do jednego wora, wprost przeciwnie. Przeczytałem Twoją opinię i miałem się odnieść, zaczynając od słów "zazwyczaj zgadzam się z Twoimi opiniami, ale tym razem kompletnie....[itp]", no ale po Twoim poście naprawdę wylało się szambo i naprawdę mi wszystko opadło i uwiądło, nie mam sił i ochoty na obronę częstochowy, bo zapewne zostanę finalnie sprowadzony do koniobijcy (nie przez Ciebie), co generalnie mi jakoś specjalnie nie uwłacza, ale szkoda mi na to "nerw".No sorry, ale ja mam zupełnie inne wrażenie. Kilka osób napisało mniej przychylne zdanie o tym albumie, po czym zjawiło się grono oburzonym (przoduje tu użytkownik komiks), którzy z miejsca rzucili się na odsiecz, jakby ktoś im obrażał matkę, tyle że jedyne, co potrafili napisać, to (parafrazując oczywiście) - czytelnicy to debile, a Caza wielkim artystą był. Oczywiście jakikolwiek argument pozostał niezauważony, bo i po co, skoro takiej osobie łatwiej napisać teksty o małpach i po kilku miesiącach od lektury szukać na Wikipedii, co go tak bardzo zachwyciło w tym, co przeczytał ;D
To samo pytanie można zadać o wszystkim. Nie spodziewałeś się, że superhero z lat 60. będzie przegadane i przestarzałe narracyjnie? Nie spodziewałeś się, że popelina z lat 90. będzie kiczowata i bzdurna fabularnie? No spodziewałem się, tylko co z tego, nie sprawia to, że te aspekty stają się lepsze lub gorsze.Spodziewałem się i dlatego żaden komiks z lat '60 nie dostanie ode mnie minusa za ściany tekstu. Skoro tak się wtedy robiło komiksy, po prostu.
To samo pytanie można zadać o wszystkim. Nie spodziewałeś się, że superhero z lat 60. będzie przegadane i przestarzałe narracyjnie? Nie spodziewałeś się, że popelina z lat 90. będzie kiczowata i bzdurna fabularnie? No spodziewałem się, tylko co z tego, nie sprawia to, że te aspekty stają się lepsze lub gorsze.Nie pisałem o dorosłym czytelniku, tylko o dojrzałym, nie widzisz różnicy? Dojrzały to taki, który wie co kupuje i czego chce. Zanim kupiłem CAZĘ od SL to pytałem na forum, oglądałem, czytałem, żeby się przekonać czy to jest coś dla mnie.
Uczepiliście się tej "treści dla dorosłych", jakby to było najistotniejsze w tym, co się tutaj pisało.
Spodziewałem się i dlatego żaden komiks z lat '60 nie dostanie ode mnie minusa za ściany tekstu. Skoro tak się wtedy robiło komiksy, po prostu.Wiesz, ja np. lubię oglądać stare horrory, takie z lat 30-40, i nie oceniam ich źle, bo dzisiaj robi się lepsze efekty czy gra w inny sposób. Tyle, że te produkcje nadal mogą bronić się scenariuszem, pomysłowością, klimatem, muzyką czy czymkolwiek innym, i te aspekty nadal można oceniać i mieć na ten temat sprzeczne opinie. Niektóre elementy mogą wynikać z ograniczeń technicznych, inne po prostu się rozwinęły, bo sposób w jaki się je robiło wcześniej, był słaby, bo nie wszystko, co powstało x lat temu było dobre. Np. stare superhero będzie raczej infantylne i ciężkie w odbiorze, i w tym przypadku uważam, że z jakiegoś powodu taka ewolucja nastąpiła i dzisiaj narrację prowadzi się inaczej, a i fabuły robi się bardziej sensowne (choć oczywiście nie zawsze). Jak najbardziej można doceniać, że coś w swoich czasach było przełomem, niczemu tego nie odbieram, coś się również może bronić po latach, ale forma może się też na tyle zdezaktualizować, żeby dzisiaj już nie być przyswajalna. Różnica jest taka, że jak ktoś nazwie ramotą dawne przygody superbohaterów, to nikt nie robi z tego powodu obrony Częstochowy. A jakieś Spawny czy Darknessy to nawet modnie jest zjechać, choć też można powiedzieć, że wtedy gdy powstawały, tak właśnie się pisało komiksy.
Tak samo żaden kryminał nie dostanie ode mnie minusa za to, że strasznie długo trzeba czekać żeby się dowiedzieć kto zabił. Na tym polegają kryminały.
To pewnie zostanie odebrane wyniośle, ale takie rzeczy powinien rozumieć profesjonalny recenzent. Powinien umieć ocenić czym się wyróżniało dzieło w swoich czasach (a nie tylko obecnych), jak wtedy zostało odebrane i jaki wywarło wpływ. I na tym polu Caza absolutnie się broni. Ktoś nieobeznany z tematem i skupiony tylko na własnych odczuciach może wydawać opinie w stylu - "przeczytałem Fantastyczną Czwórkę: Nadejście Galactusa i tam były ściany tekstu, więc ocena 1/10".No ale ja nie jestem profesjonalnym recenzentem, tylko piszę o swoich odczuciach po lekturze. I nie oceniam tego albumu na 1/10. Nie jestem w stanie stwierdzić, jak odebrałbym te komiksy, gdybym czytał je 40 lat temu, natomiast dzisiaj odbieram je tak, jak opisałem. Są komiksy z tych samych lat, bądź starsze, z którymi nie mam takiego problemu, a ich wiek jedynie dodaje im uroku. W tym przypadku tak nie było, więc nie będę na przekór własnej opinii pisał, że jest inaczej, bo komuś się wydaje, że dany tytuł powinien mi przypaść do gustu.
Środowisko Metal Hurlant chciało drażnić, szokować, podejmować trudne, pomijane tematy. I skoro shorty Cazy po tylu latach wciąż wzbudzają ferment to pomimo tego iż się nie zgadzamy w ich ocenie to te kontrowersje w ich odbiorze są sukcesem artysty. Nie miało się obok nich przechodzić obojętnie.Cel być może osiągnął, taka konwencja może mi się zwyczajnie nie podobać.
Nie pisałem o dorosłym czytelniku, tylko o dojrzałym, nie widzisz różnicy? Dojrzały to taki, który wie co kupuje i czego chce. Zanim kupiłem CAZĘ od SL to pytałem na forum, oglądałem, czytałem, żeby się przekonać czy to jest coś dla mnie.Wiesz co, niektórzy wolą zapoznać się z jakimś dziełem niż tylko czytać na jego temat.
I skoro shorty Cazy po tylu latach wciąż wzbudzają ferment to pomimo tego iż się nie zgadzamy w ich ocenie to te kontrowersje w ich odbiorze są sukcesem artysty. Nie miało się obok nich przechodzić obojętnie.
Wiesz co, niektórzy wolą zapoznać się z jakimś dziełem niż tylko czytać na jego temat.I wracamy do punktu wyjścia. Jeśli nie znasz kontekstu historyczno-kulturowego, to prawdopodobnie nie wiesz na co patrzysz. Oczywiście możesz zapoznawać się z czym tylko chcesz bez kontekstu, Twoja wola, ale jeśli po tym zapoznaniu postanowisz wyrazić publicznie swoją opinię, to licz się z polemiką, a nawet krytyką.
Problem w tym, że u większości tzw dojrzałych czytelników to wzbudza jedynie reakcję "meh, i to było tyle szumu?" a nie ferment. Ferment sieją fanatycy odsądzający od czci i wiary ludzi, którzy nie podzielają ich zachwytów. Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca?Nasuwa mi się od razu kilka dygresji. Nie wiem na jakiej podstawie utożsamiasz własną opinię z "większością dojrzałych czytelników". To objaw jakiejś megalomanii, ale ok.
Dobrze, że zajrzałeś na tę Wikipedię, więc też już wiesz, na co patrzyłeś te kilka miesięcy temu.Mnie się ten komiks podobał w trakcie czytania, nawet bez znajomości posłowia. Nie muszę rozumieć tego tak, jak zaplanował autor. Uwielbiam stylistykę SF z lat mojego dzieciństwa, obrazy Cazy są inspirujące i wprawiają mnie w stan kontemplacyjny. Kwestie takie jak erotyka, są dla mnie całkowicie poboczne, a kontekst historyczno-kulturowy to ciekawostka.
Nasuwa mi się od razu kilka dygresji. Nie wiem na jakiej podstawie utożsamiasz własną opinię z "większością dojrzałych czytelników". To objaw jakiejś megalomanii, ale ok.
W rzeczywistości jest raczej na odwrót. Te shorty Cazy nie były projektem komercyjnym. W grupce dojrzałych i świadomych odbiorców sztuki komiksowej zrobiły spore wrażenie i dały mu bilet do udziału w większych projektach. To raczej przypadkowe grono odbiorców komercyjnych produkcji było wyłącznie zniesmaczone wizjami Cazy.
Nikt nie każe się tym zachwycać. Zwracam uwagę, nie tylko ja, że zawsze trzeba znać kontekst epoki, w której powstało dane dzieło żeby je właściwie ocenić. W oryginalnych Gwiezdnych Wojnach nie ma absolutnie nic, czego dzisiejszy widz nie widziałby już milion razy i to znacznie lepiej zrobionego. Ale dzisiejszy widz nie zobaczyłby tego wszystkiego, gdyby nie powstały Gwiezdne Wojny. Fenomen Władcy Pierścieni wybuchł po publikacji wydania kieszonkowego a nie po publikacji w Anglii pierwszego tomu. Lovecraft długo był ceniony tylko przez przyjaciół-pisarzy. W Polsce jaskrawym przykładem jest Grabiński, który w swojej epoce był ceniony kompletnie przez nikogo a dzisiaj nazywany jest polskim Poe. Komercyjny sukces niewiele ma więc wspólnego z wartością dzieła i raz jest, raz go nie ma.
Jak się rozpęta dobrą kampanię reklamową to najzwyklejsza pasta do zębów stanie się powszechnie rozpoznawalnym brandem. Moebius i Bilal mieli w Polsce przygotowywany grunt od lat '90 i dziś nie widzę, by ktoś na forum rozpisywał się jak żałośnie słabe są ich szorty. Caza i Corben nie mieli tego szczęścia i dziś widzimy efekty.
kontekst historyczno-kulturowy to ciekawostkaNo dokładnie, więc nie rozumiem, czemu jego znajomość nie ma znaczenia, kiedy komiks nam się podoba, ale gdy się nie podoba, to już ignorancja.
Moebius i Bilal mieli w Polsce przygotowywany grunt od lat '90 i dziś nie widzę, by ktoś na forum rozpisywał się jak żałośnie słabe są ich szorty. Caza i Corben nie mieli tego szczęścia i dziś widzimy efekty.No albo zwyczajnie ich shorty są dla kogoś lepsze? Taki donT pisze, że zna i lubi inne albumy Cazy, tylko ten jedne mu nie podszedł. Ja się za znawcę europejskich twórców absolutnie nie uważam, ale chociażby wspomniany gdzieś tutaj "Garaż hermetyczny" to według mnie super komiks.
A tu wydostaje się Caza spod lodu, z takim Arkhe-Lailah, dzisiaj wyglądającym jakby wykutym na tablicach mojżeszowych, wtedy niewiele młodszym.Odnoszę wrażenie, że mocno hiperbolizujesz. W którym miejscu wygląda to jak opisujesz? Chyba, że za punkt odniesienia bierzesz współczesne amerykańskie komercyjne superhero, ale jak spojrzysz na chociażby współczesne ziny, albo Polski komiks autorski, to perspektywa się całkowicie zmienia.
No dokładnie, więc nie rozumiem, czemu jego znajomość nie ma znaczenia, kiedy komiks nam się podoba, ale gdy się nie podoba, to już ignorancja.Ma znaczenie, jeśli publicznie krytykujesz.
Ma znaczenie, jeśli publicznie krytykujesz.Czyli nie mogę ignorancko krytykować, ale ignorancko chwalić jest spoko? ;D
Czyli nie mogę ignorancko krytykować, ale ignorancko chwalić jest spoko? ;DWszystko możesz, ale inni mogą wejść w polemikę, na tym polega dyskusja. Jeśli napiszesz pochwały to też ktoś może się nie zgodzić, przecież to się często dzieje. Kiedy wystawiłem ocenę 9/10 komiksowi Mazeworld (Grant, Ranson), to kilka osób się ze mną nie zgodziło i musiałem bronić swojego zdania. Jeśli wyrażasz krytykę, a nie chciało Ci się nawet przeczytać posłowia, to tak, to się nazywa ignorancja.
Kiedy wystawiłem ocenę 9/10 komiksowi Mazeworld (Grant, Ranson), to kilka osób się ze mną nie zgodziło i musiałem bronić swojego zdania.A to zdanie innych osób jakoś zuboża twoje, że musisz go "bronić"? Odbiór dzieła kultury będzie zawsze subiektywny, nie wiem skąd parcie na to, żeby każdemu podobało się to samo.
Jeśli wyrażasz krytykę, a nie chciało Ci się nawet przeczytać posłowia, to tak, to się nazywa ignorancja.Czy ja w którymś momencie napisałem, że nie czytałem posłowia? Nadal istotniejsze są dla mnie apsekty, które już wymieniłem.
Zwracam uwagę, nie tylko ja, że zawsze trzeba znać kontekst epoki, w której powstało dane dzieło żeby je właściwie ocenić. W oryginalnych Gwiezdnych Wojnach nie ma absolutnie nic, czego dzisiejszy widz nie widziałby już milion razy i to znacznie lepiej zrobionego. Ale dzisiejszy widz nie zobaczyłby tego wszystkiego, gdyby nie powstały Gwiezdne Wojny. Fenomen Władcy Pierścieni wybuchł po publikacji wydania kieszonkowego a nie po publikacji w Anglii pierwszego tomu. Lovecraft długo był ceniony tylko przez przyjaciół-pisarzy. W Polsce jaskrawym przykładem jest Grabiński, który w swojej epoce był ceniony kompletnie przez nikogo a dzisiaj nazywany jest polskim Poe. Komercyjny sukces niewiele ma więc wspólnego z wartością dzieła i raz jest, raz go nie ma.Tylko, że z jednej strony podajesz przykłady Lovecrafta czy Grabińskiego, których doceniono po latach, więc sam przyznajesz, ze odbiór dzieła może się zmienić po czasie, z drugiej bronisz tych shortów Cacy tym, że zachwyciły jego kolegów 40 lat temu.
Odnoszę wrażenie, że mocno hiperbolizujesz. W którym miejscu wygląda to jak opisujesz? Chyba, że za punkt odniesienia bierzesz współczesne amerykańskie komercyjne superhero, ale jak spojrzysz na chociażby współczesne ziny, albo Polski komiks autorski, to perspektywa się całkowicie zmienia.
Ma znaczenie, jeśli publicznie krytykujesz.
...z drugiej bronisz tych shortów Cacy tym, że zachwyciły jego kolegów 40 lat temu.
Właśnie ze względu na kontekst historyczny ten komiks jest taki bekowy. Lata 80-te to była fantastyczna, zupełnie świeża dekada dla komiksu, chociaż bardziej po tamtej stronie oceanu gdzie zaciągnięto całą dywizję młodych, zdolnych szczególnie z Wysp.Tak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz, że nawet szkoda mi tego komentować.
To, że Moebius i Bilal mieli przygotowany grunt nie tylko od lat 90tych, ale i wcześniej również jest interesujące. Osoby, które znały rynki zachodnie, to w naszym kraju można było policzyć na palcach jednej ręki i raczej wszystkie miały wiadomości z pierwszej ręki i co nikt im tam Cazy nie polecił, nikt nie podsunął? No ciekawe.No wiesz, przez dziesiątki lat nikt nie chciał wydawać w Polsce Grabińskiego a teraz nagle "polski Poe". Ciekawe.
Tak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz, że nawet szkoda mi tego komentować.
No wiesz, przez dziesiątki lat nikt nie chciał wydawać w Polsce Grabińskiego a teraz nagle "polski Poe". Ciekawe.
W publicystyce z lat '90 Caza jest wymieniany jednym tchem obok Moebiusa, Bilala, Druilletta, Crepax. Stąd właśnie go znam, bo odkąd sięgam pamięcią był zaliczany do europejskiej czołówki. Komiks Mania publikująca shorty najważniejszych artystów zamieściła Moebiusa, Druilletta, Bilala i Cazę (oraz jeszcze bardziej fatalnie wciąż niedocenianego w Polsce Jeffa Jonesa). A potem Corbena i Thorne'a. Pisał o nim Szyłak tworząc pierwsze w Polsce opracowania komiksu. Bez wątpienia polskim koneserom był znany już wówczas doskonale.
Shorty Cazy nie były w Polsce wydawane zapewne z tego samego powodu co shorty innych twórców z Metal Hurlant/Heavy Metal/Schwerr Metal - nie miały komercyjnego potencjału a narażały na kontrowersje (jak Zagubione dziewczęta Moore'a). Swoje musieli też odczekać Manara (Egmont zaczął dopiero w 2006), Serpieri (Egmont nie wydał nigdy, Kurc sięgnął w 2016), Crepax (Egmont nie wydał nigdy, od 2007 próbowało Mireki), Corben (poza superhero Egmont nie wydał nic, coś sensownego dopiero Mucha w 2021!). Metal Hurlant w Polsce dopiero od 2021 dzięki Labrum a nie Egmontowi. Grono wybitnych klasycznych artystów wciąż nie doczekało się w Polsce żadnego wydania - Wally Wood, Frank Frazzetta, Jeffrey Catherine Jones, Hal Foster. Są za słabi?
Zastanawiające jest natomiast dlaczego Egmont nie sięgnął po Cazy przedsięwzięcia bardziej komercyjne, jak Świat Arkadiego.
No wiesz, przez dziesiątki lat nikt nie chciał wydawać w Polsce Grabińskiego a teraz nagle "polski Poe". Ciekawe.Dla mnie ciekawe jest to, że jak Grabińskiego nikt nie doceniał, to znaczy że ówcześni się nie znali, ale już jak zachwycili się Cazą, to jest to obiektywna prawda i dziś nie można sądzić inaczej. A gdyby ci jego koledzy ogłosili wtedy, że to badziew, to trzeba by było się z tym zgadzać czy nie?
Tam nie ma grama czegokolwiek oryginalnego ani w formie, ani w treści, nie w stosunku do teraz, tylko w stosunku do wtedy. Arkhe-Lailah było już przestarzałe w momencie, kiedy Caza zaczął myśleć, żeby je stworzyć i w żadnym razie lepsze od poprzedników.Umiesz to uzasadnić? Bo w tej chwili to jest opinia, ale brakuje argumentów.
Nikt nie każe się tym zachwycać. Zwracam uwagę, nie tylko ja, że zawsze trzeba znać kontekst epoki, w której powstało dane dzieło żeby je właściwie ocenić. W oryginalnych Gwiezdnych Wojnach nie ma absolutnie nic, czego dzisiejszy widz nie widziałby już milion razy i to znacznie lepiej zrobionego. Ale dzisiejszy widz nie zobaczyłby tego wszystkiego, gdyby nie powstały Gwiezdne Wojny. Fenomen Władcy Pierścieni wybuchł po publikacji wydania kieszonkowego a nie po publikacji w Anglii pierwszego tomu. Lovecraft długo był ceniony tylko przez przyjaciół-pisarzy. W Polsce jaskrawym przykładem jest Grabiński, który w swojej epoce był ceniony kompletnie przez nikogo a dzisiaj nazywany jest polskim Poe. Komercyjny sukces niewiele ma więc wspólnego z wartością dzieła i raz jest, raz go nie ma.
Jak się rozpęta dobrą kampanię reklamową to najzwyklejsza pasta do zębów stanie się powszechnie rozpoznawalnym brandem. Moebius i Bilal mieli w Polsce przygotowywany grunt od lat '90 i dziś nie widzę, by ktoś na forum rozpisywał się jak żałośnie słabe są ich szorty. Caza i Corben nie mieli tego szczęścia i dziś widzimy efekty.
Umiesz to uzasadnić? Bo w tej chwili to jest opinia, ale brakuje argumentów.
A to zdanie innych osób jakoś zuboża twoje, że musisz go "bronić"? Odbiór dzieła kultury będzie zawsze subiektywny, nie wiem skąd parcie na to, żeby każdemu podobało się to samo.Oczywiście nie muszę, ale jeśli wyrażam swoje zdanie publicznie to wystawiam się na publiczną krytykę. Gdybym miał gdzieś cudze zdanie, to po co publikować cokolwiek?
Dla mnie wartościowsza i więcej wnosząca jest czyjaś negatywna ocena, jeżeli jest uargumentowana, niż stwierdzenie "podobało mi się, ale nie mam o tym nic do powiedzenia". Niezależnie czy się z nią zgadzam czy nie. To, co ktoś inny zobaczył lub nie w jakimś tytule, co zwróciło jego uwagę, co było ważne z jego perspektywy, jest dla mnie interesujące samo w sobie, dużo bardziej niż powtarzanie frazesów, bo wypada coś lubić.Tutaj mamy zgodę, ale ocenie podlega też cudza ocena, a nie tylko dzieło - mam wrażenie, że w kółko powtarzam to samo.
Jakby to, że ktoś inaczej oceni jakiś tytuł, niczego w tym utworze nie zmieni ani nie sprawi, że będzie się wam mniej podobał - no chyba, że ktoś totalnie nie ma własnego zdania.No widzisz, cały czas wykazujesz postawę ignorancką. Jeśli masz tak kompletnie w dupiu co myślą inni, to po co z nimi rozmawiasz?
Czy ja w którymś momencie napisałem, że nie czytałem posłowia? Nadal istotniejsze są dla mnie apsekty, które już wymieniłem.Z Twoich wypowiedzi wynikało, że nie czytasz, bo krytykowałeś to co w sumie jest wyjaśnione w posłowiu. Wydawca słusznie uznał, że dzieło może być niezrozumiałe przez współczesnego czytelnika i dlatego umieścił posłowie nadające kontekst.
Opinia tak jebitnego znawcy jak ja sama w sobie jest argumentem.Nie wiem czy to żart czy jak?
Czytasz i nie wiesz co? To dlaczego innym zarzucasz ignorancję?Wiem co czytam, ale nie muszę wszystkiego rozumieć, wystarczy, że wiem, że czegoś nie rozumiem.
Nie wiem czy to żart czy jak?
Wiem co czytam, ale nie muszę wszystkiego rozumieć, wystarczy, że wiem, że czegoś nie rozumiem.
Tak, tak Ty za to masz o wszystkim pojęcie i policzyłeś od zera do nieskończoności.Mam na tyle pojęcia by nie wyskakiwać z tekstem krytycznym wobec shortów Cazy, bo "Lata 80-te to była fantastyczna, zupełnie świeża dekada dla komiksu, chociaż bardziej po tamtej stronie oceanu gdzie zaciągnięto całą dywizję młodych, zdolnych szczególnie z Wysp".
To w końcu kur...de miał ten Caza grunt w Polsce przygotowany w latach 90-tych czy nie miał, bo teraz twierdzisz tak a na poprzedniej stronie co innego?Był doskonale znany i ceniony wśród koneserów europejskiego komiksu, ale żadne mainstreamowe wydawnictwo go nie wydawało. Teraz już jasne?
Dla mnie ciekawe jest to, że jak Grabińskiego nikt nie doceniał, to znaczy że ówcześni się nie znali, ale już jak zachwycili się Cazą, to jest to obiektywna prawda i dziś nie można sądzić inaczej. A gdyby ci jego koledzy ogłosili wtedy, że to badziew, to trzeba by było się z tym zgadzać czy nie?Pisałem to w kontrze do stwierdzenia kolegi przyznającego sobie rację poprzez utożsamianie się z większością. Bez znaczenia jest tu większość, mniejszość czy średniość. Można stworzyć arcydzieło, ale jeśli schowa się je do szuflady to będzie je znała jedna osoba.
Stylistycznie to kopia komiksów Druilleta tworzonych w latach 70-tych, treściowo to spad po rewolucji seksualnej i połączonej z nią którąś tam falą feminizmu nie wiem jaką bo co do ich liczb to zdania są równie rozbieżne co w kwestii płci, które miały miejsce jeszcze w latach 60-tych. Banalne metafory i skamieniałe alegorie "nie zrozumieliście" :D no ciekawe kto? Przy czym nie mam zamiaru tu nikomu zarzucać, że mu się podoba. Podoba się, to się podoba, kup wszystkie okładki. Ja lubię czytać Kapitana Żbika, tyle że ja zdaję sobie sprawę, iż technicznie rzecz biorąc jest to gówno.
Nie znam na tyle twórczości obu panów, żeby porywać się z polemiką.
Jednak po przeczytaniu tego wywiadu (są ilustracje)
https://www.bdzoom.com/57251/interviews/philippe-caza-premiere-partie/
uważam, że Twoja ocena jest krzywdząca.
Nie znam francuskiego, nie trzeba znać twórczości obydwu panów bo rozmowa o konkretnym komiksie jest a ocena nie jest żadna krzywdząca. Bierzesz otwierasz Arkhe/Lailah, później otwierasz cokolwiek wydanego u nas Druilleta a było coś tam wydane i widzisz to co widzisz.Aha, czyli widzimy co innego.
Oczywiście nie muszę, ale jeśli wyrażam swoje zdanie publicznie to wystawiam się na publiczną krytykę.Ja "Mazeworld" wystawiłem 6/10. Ale wiesz, że równocześnie nadal możesz uważać go za lepszy, a ja za gorszy i świat się od tego nie skończy? I że w zasadzie obie opinie, jeśli są odpowiednio uargumentowane, to mogą być tyle samo warte, bo jak nazwa skazuje, są opiniami, więc mogą się od siebie różnić i subiektywnie obaj możemy mieć rację?
Tutaj mamy zgodę, ale ocenie podlega też cudza ocena, a nie tylko dzieło - mam wrażenie, że w kółko powtarzam to samo.Człowieku, a co mnie to obchodzi, czy tobie się podoba moje zdanie? Możemy pogadać o komiksie, a nie o tym, czy ci odpowiada, jak go oceniam.
No widzisz, cały czas wykazujesz postawę ignorancką. Jeśli masz tak kompletnie w dupiu co myślą inni, to po co z nimi rozmawiasz?Jak już napisałem kilka postów wyżej, interesuje mnie to, co inni sądzą o komiksach. A to, czy X ocenia jakiś tytuł na 4/10 czy 10/10, to jest jego sprawa, jeśli ma na jego temat coś do powiedzenia, to chętnie poczytam i powymieniam się spostrzeżeniami. Jak napisze "gówno" albo "super", to wtedy raczej nie mamy o czym rozmawiać.
Z Twoich wypowiedzi wynikało, że nie czytasz, bo krytykowałeś to co w sumie jest wyjaśnione w posłowiu.Tak, bo jak jakiś pan napisze w posłowiu, że komiks jest dobry, to z automatu zacznie mi się podobać xD No może w twoim przypadku tak to działa, co by mnie wcale nie zdziwiło, skoro cały czas bronisz tego albumu nie wnioskami, do których sam doszedłeś w trakcie lektury, tylko tym, co wyczytałeś w internecie, posłowiu i u kolegów Cazy z lat 80.
Tak, bo jak jakiś pan napisze w posłowiu, że komiks jest dobry, to z automatu zacznie mi się podobać xD No może w twoim przypadku tak to działa, co by mnie wcale nie zdziwiło, skoro cały czas bronisz tego albumu nie wnioskami, do których sam doszedłeś w trakcie lektury, tylko tym, co wyczytałeś w internecie, posłowiu i u kolegów Cazy z lat 80.LOL twoje ego to taki zmutowany elotrump.