Po co mi komiksy, które mogę kupić już w innym wydaniu, albo od dawna mam je w swoich zbiorach? Podczas gdy run Sterna leży odłogiem. W ogóle wydanie na początku Ostatnich Łowów Kravena, gdzie jest wielki revil Hobgoblin Sagi, bez wcześniejszych 20 zeszytów to jakiś żart. Jak wyszedł pierwszy dubel po TM Semic, to było to nawet przyjemne doznanie. Ale z każdym kolejnym takim wydaniem tylko większa złość mnie ogarnia, bo ceny rosną, papieru jest mniej, a premierowe komiksy są przesuwane w horyzoncie czasowym, na rzecz powtórzeń. To co dalej - Rządy Supermanów? Pieśń Egzekutora jako kolejny tom Punktów Zwrotnych? PREMIERY.