Pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Pomimo pewnej dozy infantylności te fabuły są i tak sto razy bardziej dojrzałe i ciekawsze od wszystkiego co stworzono z pająkiem od czasu One More Day. Slott to przy Micheline zwykły siusiumajtek.
"dojrzałe i ciekawsze"? Chyba czytaliśmy inne komiks z Pająkiem autorstwa Micheliniego. Na pewno nie są to dojrzałe komiksy. Jak chcesz przeczytać sobie dojrzały komiks superbohaterski to proponuje sięgnąć po Invincible. Spider-man stoi w miejscu tak jak w runie Slotta. To że ma żonę nic tak naprawdę nie zmieniło w jego życiu. Niestety całościowo jest to średnio ciekawe. Jedyną historią jaka zapadała mi w pamięci jego autorstwa to Maximum Carnage, które pisała tylko we fragmentach. Co już dobrze nie świadczy o jakości jego historii.
Slott pisał Pająka chociaż rozrywkowo. Może nie dojrzale, ale Superior Spider-man czy Spiderversum to są rzeczy które przejdą do historii. Michelinie może i dał nam Venoma, a tak naprawdę coś ciekawego zrobił z nim dopiero Cates. Każda historia z Venomem jego autorstwa jest taka sama, aż dziw, że ta postać zyskała taką popularność. Komiksy Micheliniego pamięta się tylko dzięki rysunkom McFarlane'a, Larsena czy Bagleya, a nie dzięki jego scenariuszom. Zresztą sam Larsena odchodzą z Marvela podawał powód właśnie, że już nie mógł rysować tych durnych fabuł.
A co do One More Day to pewnie wrócimy do dyskusji przy okazji wydania pełnego runu JMSa.