Autor Wątek: Sandman  (Przeczytany 79466 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Pan M

Odp: Sandman
« Odpowiedź #150 dnia: Nd, 06 Czerwiec 2021, 17:37:58 »
Żeby zostać komiksowym odpowiednikiem Rowling, to Gaiman musiałby powiedzieć coś nieprawomyślnego dla lewicy i uparcie się tego trzymać ;).

Gaiman i jego obecne kompromitowanie się w temacie Śmierci przypomina mi bardzo sytuacje gdy Rowling przy okazji obsadzenia czarnoskórej aktorki w roli Hermiony do sztuki teatralnej "Harry Potter and the Cursed Child" wiła się jak piskorz, że tak może być, bo przecież nie pisała, że nie była czarna więc może i była nawet czarna w tych książkach  ::) Pamiętam, że lewicy też podpadła, ale akurat Rowling to bardziej ofiara poglądu, że była zbyt mało progresywna, niż tego, że miała poglądy z kompletnie innej bajki. Co do Gaimana, chłop by sobie dał na wstrzymanie. Bardziej bym szanował obecnie gościa, jakby powiedział chociaż wprost, że posmarowali mu grubo hajsem i ma to gdzieś co oni z tym robią, ale on tak chyba serio...

Pierwszy sezon serialu będzie zawierał historie z pierwszych dwóch trejdow i połowy trzeciego.


Ciekawe czy i kiedy Netflix da cancela.

BTW Apologeci gadania głupot przez Neila co raz bardziej odlatują


"A story told in a different medium is always going to “look” different in the real world than inside the mind of any reader. Readers can sometimes have trouble dissociating from what’s in their individual mind from what can exist in live action. It is unfortunate. Very. I love watching how people embody characters in ways i didn’t expect. Bring on the Sandman in whatever shape the story on the screen takes!"

No czego nie rozumiecie, komiks to wcale nie jest medium graficzne, a opiera się na wyobrażeniach czytelnika... Mam wrażenie, że niektórym nie chcę się nawet wygooglać co to jest ten "Sandman" i przekonać, że to wcale nie jest książka  ::)

Cóż zawsze zostaje komiks. Pozostaje też mieć nadzieję, że po zakończeniu tego szaleństwa usilnych parytetów za x lat ktoś zrobi  wersję filmową/serialową bez netflixowego gonienia za tego typu rozumianą progresją.
« Ostatnia zmiana: Nd, 06 Czerwiec 2021, 17:55:52 wysłana przez Pan M »

Offline Cringer

Odp: Sandman
« Odpowiedź #151 dnia: Nd, 06 Czerwiec 2021, 19:06:07 »
Cóż zawsze zostaje komiks. Pozostaje też mieć nadzieję, że po zakończeniu tego szaleństwa usilnych parytetów za x lat ktoś zrobi  wersję filmową/serialową bez netflixowego gonienia za tego typu rozumianą progresją.
Jej, jakie to dziwne, skreślanie serialu i lamentowanie na jego temat zanim się jeszcze ukazał.
Batman 1989 też skreśliłeś bo Harvey Dent był czarny? Ba, gdyby Burton robił go dalej to mielibyśmy też czarnego Robina. Ależ to byłby dramat :)

Offline Pan M

Odp: Sandman
« Odpowiedź #152 dnia: Nd, 06 Czerwiec 2021, 19:22:37 »
Jej, jakie to dziwne, skreślanie serialu i lamentowanie na jego temat zanim się jeszcze ukazał.
Batman 1989 też skreśliłeś bo Harvey Dent był czarny? Ba, gdyby Burton robił go dalej to mielibyśmy też czarnego Robina. Ależ to byłby dramat :)

Po pierwsze to są dwie inne rzeczy zupełnie. Dziś robi się dookoła takich podmianek wielką celebrację mniejszości. Nie żartuj sobie nawet, że nie widzisz Netflixowych standardów bo to aż się prosi o faceplam. Sabrina z serialu o okultyzmie też szybko zmieniła się w historie narzekactwa czarnego na białych. Po drugie skreślam ten serial za jeszcze wiele innych rzeczy.  Netflix wszędzie się reklamuje, ale widziałem parę ich seriali i nie widzę tam budżetu a często biedę. "Wiedzmin", "Altered Carbon" koncepcje fajne, ale widać, że kasy tu i tam brakowało. To wali od masy ich seriali "Jupiter Legacy" też nie porywał kostiumami czy cgi. Śmiem wygłosić kontrowersyjną tezę, ze masa seriali Netflixa to technicznie ledwo szczebelek wyżej od produkcji the cw na licencji DC.

Offline death_bird

Odp: Sandman
« Odpowiedź #153 dnia: Nd, 06 Czerwiec 2021, 22:51:37 »
Jej, jakie to dziwne, skreślanie serialu i lamentowanie na jego temat zanim się jeszcze ukazał.

Co w tym dziwnego?
Jeżeli nie pasuje mi koncepcja czegoś na co czekałem to narzekam. Jeżeli nie pasuje mi bardzo to skreślam a priori, bo po co mam się denerwować oglądając coś co mi nie pasuje.
Sam katujesz się wszystkim na tej zasadzie, że wszystkiemu należy dać szansę?
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Pan M

Odp: Sandman
« Odpowiedź #154 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 02:07:18 »
W ogóle zauważyłem, że w zachodnim świecie filmu mają problem z postaciami o bardzo bladej karnacji. Nasuwa się aż namyśl przypadek Marvelowskiej Domino, która z osoby o wręcz bielutkiej karnacji też zmieniła się w czarną ¯\_(ツ)_/¯. Jeszcze co do samego Sandmana Netflixa, to ja mam wrażenie, że gadanina na około tego projektu to takie czcze obietnice. Netflix dostaje masę znanych i cenionych licencji do zaadaptowania i nie robi z tym nic ciekawego, tylko przemiela na typową dla siebie papkę. Wiem, że to jest typowe zjawisko szczególnie w przypadku książek, ale mam wrażenie, że Netflix to tak znana marka, że przez  ich marketing  produkcje made by N to często podwójny zawód. Trzy przykłady dałem wyżej, a tego jest dużo więcej. Dodam też, że Netflix przejął sobie "Lucifera", który co prawda został spieprzony debiutem u Foxa, ale no właśnie przejął a dlaczego nie przepisał i zaczął serie od nowa, żeby nie wiem był chociaż zgodny z ich własnym  wyborem castingowym na  diabła jaki by już nie był? Licencja zgarnięta i w resztę wbite. Poza tym tamten serial   przy pierwowzorze nawet nie leżał i to po prostu gniot no ale o tym już pisałem. 

Nie mówię też, że wszystko co Netflixa to szrot, bo Daredevil, Jesica Jones,  Punisher i Black Mirror to są naprawdę udane projekty, patrząc na ilość chałtury jaką wypuszcza Netflix to bym wręcz powiedział, że rzeczy wyśmienite. Dlaczego więc przekreślam "Sandmana"?  Bo najfajniejsze rzeczy Netflixa mają już parę dobrych lata. Black Mirror to 2011 rok , a netflixowe Marvele to 2015 rok w większości.

Ile tam przypada rzeczy chociaż dobrych na kompletne bzdury, albo rzeczy po prostu zmarnowane jak wcześniej wspomniany "Wiedzmin" i "Altered Carbon"? Ile jest robienia netflixowego crineg'u i tworzenia bezsensownej burzy politycznej jakby tych dzbanów zwanych  powszechniej showrunnerami to wręcz jarało? Bridgerton, Anna Boleyn, Dear White People. Tam takich rzeczy jest pełno i Netflix się nie kryje, że lubi celować w takie rzeczy. Sandman kolejny do kolekcji. Wspomniałem o często tanio wyglądających serialach, a "Sandman" powinien też być na wypasie, bo ten tytuł w pełni na to zasłużył. Ja w ten wypas nie wierzę, bo  "Wiedźmin" to była flagowa rzecz Netflixa, bardzo mocno promowana a  poza bardzo znanym aktorem w tytułowej roli nie widziałem tam czegokolwiek na wypasie, a nawet parsknąłem śmiechem na biedę realizacyjną przy bitwie o  wzgórze Sodden.

Tęsknie za projektami serialowymi, które opierały się na  aktorach z dobrej półki jak "True Detective", "Boardwalk Empire" i "Breaking Bad" a nie kontrowersjach. Za mało rzeczy pokroju "Czarnobyla" za dużo "Wiedźmina".

Wiem, że może wylewam dziecko z kąpielą, ale nie mam dobrego przeczucia i mam do tego całkiem niezłe podstawy.  Za dużo flamewaru spowodowanego przez sam Netflix i Gaimana, który odwala co raz lepsze fikołki umysłowe. Do tego facet nawet nie umie zachować pozorów kultury, tylko rzuca się jak narwaniec w mediach społecznościowych bo wiecie to jego dzieło i w ogóle facet nagle po  30 lat po publikacji komiksu zrewidował sobie pogląd na image postaci z  oczywiście powodów artystycznych  ;D

https://twitter.com/neilhimself/status/1398500390912413698 Jest plucie na własnych odbiorców i jeszcze twierdzenie, że są niekumaci ::)



Sandman to dla mnie wielka rzecz i szkoda, ze 90% szumu w sieci z nim związanego wynika z głupiego, przekornego podejścia do przeniesienia a nie podjarki samym tematem.


« Ostatnia zmiana: Pn, 07 Czerwiec 2021, 02:34:03 wysłana przez Pan M »

Bender

  • Gość
Odp: Sandman
« Odpowiedź #155 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 08:43:23 »
"I demand they call the move SandPERSON to be more inclusive."

 ;D ;D ;D

Offline death_bird

Odp: Sandman
« Odpowiedź #156 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 10:58:42 »
Nie rozumiem tych emot.
Przecież "o take popkulture" właśnie walczono.
Tu nie ma co się śmiać. Tu należy podchodzić z pełną powagą i zrozumieniem. Inaczej dyskryminacja i faszyzm.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline isteklistek

Odp: Sandman
« Odpowiedź #157 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 11:30:43 »
Ja z oceną poczekam na pierwsze odcinki, a jeżeli chodzi o Sandmana, to Lynch zrobił Twin Peaks, czy Inland Empire, które wydają się być wyznacznikiem tego, jak by to należało robić, inna sprawa, że widzowie mogą nie dać rady i szybko zamkną projekt. Wolałbym, aby dyskusja toczyła się w tym kierunku, ale jest jak jest.

Offline Gazza

Odp: Sandman
« Odpowiedź #158 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 11:52:26 »
Heh, to może ja na moment powrócę do komiksu - wczoraj na leżaczku przy pięknie kwitnącym rododendronie rozpocząłem swoją przygodę z Sandmanem. I wiecie co - dla mnie to chwilowo zawód roku. Nie wiem czy klimat ogrodu i upalna pogoda nie odarły tej lektury z czegoś co powinno iść w parze ale jeśli dalej się to nie rozkręci to dawno takiego bełkotu nie czytałem. Niby koncept jest, ale wykonanie kompletnie nie przetrwało próby czasu. Abstrahując od w większości szpetnej oprawy graficznej to sama fabuła niczym nie porywa. Zachęcająco wypada perspektywa tropienia przez Morfeusza swoich gadżetów, które trafiły w łapska J. Constantine'a i Ligi Sprawiedliwości ale obstawiam, że to będą drobne epizody tylko. Jeśli druga połowa tomu (bo tylko tyle zdzierżyłem) to kontynuacja tego samego to niebawem mój egzemplarz trafi na rynek wtórny.
Nie wiem czy nie nastawiłem się niepotrzebnie na "drugich Watchmenów" ale tyle peanów na temat tego opus magnum Gaimana było, mieszane opinie forumowiczów zaciekawiły, by w efekcie lektura rozczarowała...
Nie przekreślam jeszcze definitywnie ale mam obawy czy dokończenie tomiku coś jeszcze zmieni na korzyść komiksu?
Po połowie albumu - srogi zawód.
Aż boję się podchodzić do Lucyfera...

Offline OokamiG

Odp: Sandman
« Odpowiedź #159 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 11:53:41 »
Jaki grzbiet w tym nowym wydaniu jest?

Offline Castiglione

Odp: Sandman
« Odpowiedź #160 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 12:34:02 »
Heh, to może ja na moment powrócę do komiksu - wczoraj na leżaczku przy pięknie kwitnącym rododendronie rozpocząłem swoją przygodę z Sandmanem. I wiecie co - dla mnie to chwilowo zawód roku. Nie wiem czy klimat ogrodu i upalna pogoda nie odarły tej lektury z czegoś co powinno iść w parze ale jeśli dalej się to nie rozkręci to dawno takiego bełkotu nie czytałem. Niby koncept jest, ale wykonanie kompletnie nie przetrwało próby czasu. Abstrahując od w większości szpetnej oprawy graficznej to sama fabuła niczym nie porywa. Zachęcająco wypada perspektywa tropienia przez Morfeusza swoich gadżetów, które trafiły w łapska J. Constantine'a i Ligi Sprawiedliwości ale obstawiam, że to będą drobne epizody tylko. Jeśli druga połowa tomu (bo tylko tyle zdzierżyłem) to kontynuacja tego samego to niebawem mój egzemplarz trafi na rynek wtórny.
Nie wiem czy nie nastawiłem się niepotrzebnie na "drugich Watchmenów" ale tyle peanów na temat tego opus magnum Gaimana było, mieszane opinie forumowiczów zaciekawiły, by w efekcie lektura rozczarowała...
Nie przekreślam jeszcze definitywnie ale mam obawy czy dokończenie tomiku coś jeszcze zmieni na korzyść komiksu?
Po połowie albumu - srogi zawód.
Aż boję się podchodzić do Lucyfera...
Osobiście "Sandman" siadł mi dopiero przy trzecim tomie i dopiero wtedy poczułem, że faktycznie chcę brnąć w tę serię dalej - i to przy drugim podejściu, bo za pierwszym razem odpadłem na "Domie lalki". Ale skończyło się na tym, że zaliczyłem wszystkie 10 tomów i drugie tyle dodatków. Generalnie "Preludia i nokturny" to taki trochę jeszcze niewyrobiony wstęp, chociaż po czasie oceniam ten tom całkiem pozytywnie. Czytałem go dwa razy i niektóre momenty cały czas mocno kopią, chociażby zeszyt "24 Hours" zrobił na mnie duże wrażenie. Ale na najlepsze momenty serii przyjdzie czas później.

Tak teraz zerknąłem na rozpiskę zeszytów w pierwszym tomie: w drugiej połowie masz "Passengers", które też było dla mnie małym kopem, wspomniane "24 Hours" i "The Sound of Her Wings" - jak dla mnie jedne z ciekawszych w tym zbiorze, więc osobiście bym dokończył.
« Ostatnia zmiana: Pn, 07 Czerwiec 2021, 12:39:12 wysłana przez Eguaroc »

Offline michał81

Odp: Sandman
« Odpowiedź #161 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 12:56:43 »
Jaki grzbiet w tym nowym wydaniu jest?

Offline bibliotekarz

Odp: Sandman
« Odpowiedź #162 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 13:21:45 »
Heh, to może ja na moment powrócę do komiksu - wczoraj na leżaczku przy pięknie kwitnącym rododendronie rozpocząłem swoją przygodę z Sandmanem. I wiecie co - dla mnie to chwilowo zawód roku. Nie wiem czy klimat ogrodu i upalna pogoda nie odarły tej lektury z czegoś co powinno iść w parze ale jeśli dalej się to nie rozkręci to dawno takiego bełkotu nie czytałem. Niby koncept jest, ale wykonanie kompletnie nie przetrwało próby czasu. Abstrahując od w większości szpetnej oprawy graficznej to sama fabuła niczym nie porywa. Zachęcająco wypada perspektywa tropienia przez Morfeusza swoich gadżetów, które trafiły w łapska J. Constantine'a i Ligi Sprawiedliwości ale obstawiam, że to będą drobne epizody tylko. Jeśli druga połowa tomu (bo tylko tyle zdzierżyłem) to kontynuacja tego samego to niebawem mój egzemplarz trafi na rynek wtórny.
Nie wiem czy nie nastawiłem się niepotrzebnie na "drugich Watchmenów" ale tyle peanów na temat tego opus magnum Gaimana było, mieszane opinie forumowiczów zaciekawiły, by w efekcie lektura rozczarowała...
Nie przekreślam jeszcze definitywnie ale mam obawy czy dokończenie tomiku coś jeszcze zmieni na korzyść komiksu?
Po połowie albumu - srogi zawód.
Bo Preludia to takie preludium właśnie i to również w wymiarze warsztatu twórcy. Dali mu robotę a on próbuje posklecać historie niby w świecie sh, ale z własnym sznytem.

Jeśli to ma być album próbny decydujący o tym, co dalej to jest to zły wybór. W takiej sytuacji trzeba zaczynać od Krainy snów albo od Refleksji i przypowieści i wtedy można dopiero podjąć świądomą decyzję - czytać więcej czy nie czytać.
Batman returns
his books to the library

Offline Gazza

Odp: Sandman
« Odpowiedź #163 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 13:28:31 »
Panowie @Eguaroc i @bibliotekarz - rozumiem i dziękuję za zachętę. Dziś spróbuję znaleźć czas na dokończenie pierwszego tomu (wspomniane tytuły). Serii nie przekreślam ale to co przeczytałem nie porwało. Może jeszcze zaskoczy. ;)

Offline Pan M

Odp: Sandman
« Odpowiedź #164 dnia: Pn, 07 Czerwiec 2021, 14:52:28 »
Heh, to może ja na moment powrócę do komiksu - wczoraj na leżaczku przy pięknie kwitnącym rododendronie rozpocząłem swoją przygodę z Sandmanem. I wiecie co - dla mnie to chwilowo zawód roku. Nie wiem czy klimat ogrodu i upalna pogoda nie odarły tej lektury z czegoś co powinno iść w parze ale jeśli dalej się to nie rozkręci to dawno takiego bełkotu nie czytałem. Niby koncept jest, ale wykonanie kompletnie nie przetrwało próby czasu. Abstrahując od w większości szpetnej oprawy graficznej to sama fabuła niczym nie porywa. Zachęcająco wypada perspektywa tropienia przez Morfeusza swoich gadżetów, które trafiły w łapska J. Constantine'a i Ligi Sprawiedliwości ale obstawiam, że to będą drobne epizody tylko. Jeśli druga połowa tomu (bo tylko tyle zdzierżyłem) to kontynuacja tego samego to niebawem mój egzemplarz trafi na rynek wtórny.
Nie wiem czy nie nastawiłem się niepotrzebnie na "drugich Watchmenów" ale tyle peanów na temat tego opus magnum Gaimana było, mieszane opinie forumowiczów zaciekawiły, by w efekcie lektura rozczarowała...
Nie przekreślam jeszcze definitywnie ale mam obawy czy dokończenie tomiku coś jeszcze zmieni na korzyść komiksu?
Po połowie albumu - srogi zawód.
Aż boję się podchodzić do Lucyfera...

Pierwszy tom jest najmocniej osadzony w świecie superhero DC, chociaż warto dodać, że w pewnym momencie przechodzi bardziej w horror. Kolejne tomy stoją już co raz mocniej na mitologii wykreowanej przez Gaimana i bardziej nawiązują do biblii, wielu postaci historycznych czy baśni. Drugi tom ma jeszcze parę ważnych motywów wyciągniętych z superhero, ale na tle całości, im dalej tym  praktycznie nawiązania do superhero gdzieś tam migają, są już ledwo umieszczone w gąszczu innych rzeczy i jednak nie maja aż tak integralnego wpływu na fabułę, w porównaniu z tomem pierwszym to najczęściej easter eggi.  Sam pierwszy tom, też jest na tyle superhero na ile chce tego twórca. Powiedziałbym, że rola Morfeusza w tym tomie najbardziej przypomina działania herosa, który musi uporządkować świat i ocalić przed zagładą, ale nie ma tam absolutnie żadnych team upów z Justice League. Warto dać temu szansę, chyba nawet tym bardziej w trakcie burzy o Netflixa, bo wydaje się, że komiks tym bardziej urośnie w oczach fanów jako coś trudnego do przeniesienia i unikatowego. Chociaż rozumiem, że nawet najbardziej uznane klasyki nie podchodzą każdemu. Osobiście sam np uważam za totalnie przeceniane komiksowe Civil War.


Ja z oceną poczekam na pierwsze odcinki, a jeżeli chodzi o Sandmana, to Lynch zrobił Twin Peaks, czy Inland Empire, które wydają się być wyznacznikiem tego, jak by to należało robić, inna sprawa, że widzowie mogą nie dać rady i szybko zamkną projekt. Wolałbym, aby dyskusja toczyła się w tym kierunku, ale jest jak jest.

Lynch to w ogóle zawsze wydawał mi się świetnym reżyserem do Sandmana. Potrafi grać na oniryzmie, a tego Sandman ma całkiem sporo, do tego to reżysersko wręcz wybitna persona i żaden Netflix nie może nawet z nim dealować. Dyskusja faktycznie wygląda jak flamewar w tematach politycznych, ale niestety dyskurs został narzucony już jakby z góry, z racji samej kontrowersji. Patrząc po komentarzach w sieci widać w ogóle, że część ludzi dała się strasznie spolaryzować i padają deklarację, że nawet nie sięgną nigdy po komiks, co dla mnie brzmi absurdalnie, bo zawsze grubą krechą trzeba oddzielać ekranizacje od oryginału, a nawet czasem trzeba oddzielić oddzielać autora od jego twórczości. W sumie jakby odrzucać twórczość na podstawie poglądów autorów, czy zaprzeczeniu własnej pracy na stare lata, to myślę, że  trzeba by było postawić kreskę na połowie jak nie więcej dorobku kulturalnego.