No i generalnie masz, bo poza tym początkiem Moore szybko idzie własnym torem. Ten pierwszy zeszyt to w sumie taki dodatek, który był po to, żeby scenarzysta odbębnił to, co musiał i mógł zająć się swoją historią.
Ale fakt jest taki, że kupujesz zeszyty #20-64 regularnej serii, które pisał jeden autor, ale sama seria trwała i wcześniej, i później, więc no wiadomo, że jakaś ciągłość tam musiała być zachowana.