W tym przypadku wygląda mi na to, że jest cienka linia między kolekcją a linią wydawniczą. Czy gdyby Hachette zdecydowało się wydawać tę "kolekcję" bez panoramy, tylko z normalnymi grzbietami, to dalej była by to kolekcja, czy już linia wydawnicza? Zapewne odpowiecie, że nadal była by numeracja tomów. A gdyby jej też nie było? Są jakieś prawne wymagania wobec kolekcji? Czy panoramy, numeracje to jednak tylko kwestia marketingowa?