No proszę, miło wiedzieć, że intuicja mnie nie zawiodła z tym kolorowaniem

A,i jeszcze ten znaczek. Słyszałem już o nim nieprzychylne głosy. Ale to zasadniczo skarga nie do Egmontu, tylko do Disneya, bo to Disney chciał, żeby dawać ten znaczek na komiksy ze Sknerusem, które wychodziły w roku jubileuszowym. A jak Disney coś chce, to co zrobisz? Nic nie zrobisz. W spojlerze poniżej przykłady.
Co do tłumaczenia tytułów rozdziałów, to jest jedna rzecz, w której się z Rosą nie zgadzam. On ma chęć, żeby jak najwięcej tytułów, znaków, napisów w komiksie zostawiać po angielsku i czasem miewa problemy z tym, że podstawia się za nie przetłumaczone napisy. Jeżeli te przetłumaczone napisy byłyby zrobione na odwal się, to go rozumiem, ale jeśli są porządnie przygotowane graficznie, to moim zdaniem nie ma się o co czepiać. Jednym z wytłumaczeń, jakie podaje, jest to, że akcja dzieje się w Ameryce, więc napisy na znakach powinny być po angielsku.
W kolekcji Dona Rosy możemy zobaczyć skutki jego nacisków - wiele znaków, szyldów itp. zostało bez tłumaczenia. Mogę zrozumieć zostawienie paru dla lokalnego kolorytu, ale czasem po angielsku zostają też znaki z zupełnie normalnym tekstem, a do tego takie, na których czasem jest jeszcze jakiś dowcip. I taki żart zostaje bez tłumaczenia po angielsku, przez co część czytelników w ogóle go nie wychwyci.
Nie wspominając już o tym, że sam Don Rosa nie jest konsekwentny, bo gdy akcja komiksu dzieje się za granicą, często walił szyldy po angielsku w obcych krajach, idąc wspak tej zasadzie "autentyczności", na którą się powoływał.
Co do rozmiaru to już się nie wypowiem, kwestia osobistych preferencji.