UWAGA! UWAGA! OSTRZEGAM!
Złote literki na grzbiecie i okładce komiksu "Nasz Wielki Donald" są bardzo nietrwałe.
Przy czytaniu należy zachować szczególną ostrożność.
Obchodzę się z komiksami dobrze a po jednokrotnej lekturze odkryłem, że starło się prawie pół słowa "Donald" na grzbiecie a i na froncie pozłotka się przytarła.
Nie doznałem wzburzenia emocjonalnego tylko dlatego, że to komiks z biblioteki, ale muszę zgłosić, żeby jakąś folię nakleili albo co.
Może jakimś lakierem pociągnąć? Macie sprawdzone rozwiązania?
Wiem, że niektórzy koledzy są perfekcjonistami co do stanu fizycznego komiksu, dlatego ostrzegam.
Komiks sam w sobie, w pozostałych aspektach jest bardzo dobry.
Mimo, iż w kształcie solidna cegła, to zaskakująco lekki i przyjemnie się trzyma.
Na początku pięć stron drobnym drukiem o historii komiksów o Donaldzie.
Poza tym prawie 400 stron przygód kaczora.
Podobała mi się pierwsza i najstarsza "Mądra kurka" ze względu na nietypowość - Donald jest jeszcze narysowany zupełnie inaczej.
Poza tym ciekawostka
- w jednej z historyjek "z dzieciństwa" występuje siostra Donalda, przyszła matka jego siostrzeńców.
Generalnie komiks polecam, ale jeszcze bardziej polecam ostrożność przy czytaniu. :-)
Edit: Dodałem fotki.
Może troszkę przesadziłem - starło się mniej niż pół słowa, ale na półce by wyglądało kiepsko.