Bo nie każdy jest w stanie czytać po angielsku.
Nie każdy jest w stanie nauczyć się obcego języka - dla mnie nauka obcych języków to wręcz piekło, do którego nie wrócę (mam jakąś blokadę do nauki).
Dobrze. Ale dlaczego uważasz, że mimo tego masz
prawo czytać komiksy powstałe w języku angielskim, nie płacąc nikomu za pracę w nie włożoną? To są dobra luksusowe, służą rozrywce i nie są niezbędne do życia. Nikt Cię nie przymusza do ich czytania ani nie jest to żaden zewnętrzny wymóg czy potrzeba. W związku z tym, jeśli nie chcesz włożyć wysiłku w naukę angielskiego, no to po prostu ich nie czytaj.
Ja nie znam francuskiego ani włoskiego, choć jest mnóstwo komiksów w tych językach, które chciałbym poznać. Ale staram się podejść do tego uczciwie i skoro nie jestem w stanie poświęcić czasu na naukę tych języków, to nie czytam komiksów w nich pisanych, które nie zostały legalnie wydane po polsku. Za trud jest nagroda, jak odpuszczam - nie dostaję nagrody. Tym bardziej w świetle tego, jak wiele komiksów ukazuje się obecnie po polsku.
A co kradzieży to mamy w Polsce ten zapis „na własny użytek” - czy się to podoba czy nie to osobna kwestia ale w świetle polskiego prawa pobranie translacji na własny użytek nie jest kradzieżą - chyba, że coś się zmieniło i pisze głupoty to mnie poprawcie.
Opublikowanie translacji tak, aby była powszechnie dostępna, jest złamaniem prawa autorskiego - to rozpowszechnienie utworu pokrewnego (tłumaczenia) bez zgody właściciela praw do utworu bazowego (komiksu w języku oryginalnym).
Pobranie translacji z chomika albo innych serwisów typu P2P również jest złamaniem prawa autorskiego, bo w takiej sytuacji pobierający równocześnie rozpowszechnia dalej piracki utwór.
Pobranie translacji na własny dysk nie łamie bezpośrednio prawa autorskiego, o ile nie rozpowszechnisz tego utworu dalej. Pozostaje jednak wymiar etyczny - bierzesz sobie owoc pracy wielu ludzi i nie dajesz jego właścicielom nic w zamian. Mnie trudno byłoby takie coś zignorować.
Oczywiście nie zgodzę się z podobną opinią. Na marginesie, przypomina mi się scena z towarzyszem Winnickim, który mówi o ciemnocie nie rozumiejącej wiadomości wypowiadanych wprost. Komiks to mimo wszystko "tania" rozrywka a nie filozofia, a amerykanie to ciekawy, ale nie aż tak skomplikowany naród.
Wydaje mi się, że spora część błędów w tłumaczeniach powstaje właśnie dlatego, że tłumacze myślą "to komiks, tu nie może być nic trudnego" i przez to nie dostrzegają znaczeń w bardziej złożonych i wymagających kawałkach
